Wiadomości - Nasz Swiat
07
Wt, grudzień

W ostatnią niedzielę (12 września), oprócz niesamowitych emocji jakich dostarczyli nam zawodnicy F1 na torze w Monzy, byliśmy świadkami tragicznego zdarzenia jakie miało miejsce podszas tego wyścigu.

Do pechowego zdarzenia doszło podczas pit stopu kierowcy HRT Sakona Yamamoto. Kiedy japoński kierowca opuszczał swoje stanowisko, jeden z mechaników cały czas znajdował się przy bolidzie. Yamamoto ruszył z impetem uderzając mechanika prawym tylnym kołem. W pit lane natychmiast pojawiła się karetka, która zabrała poszkodowanego do szpitala w Monzy, gdzie pozostaje pod obserwacją lekarzy. Po wypadku w alei serwisowej u mechanika stwierdzono wstrząśnienie mózgu oraz pęknięte żebro. Wiadomo już, że mechanik nie pojedzie z zespołem na najbliższe wyścigi, które odbędą się w Azji. - Mamy nadzieje, ze szybko dojdzie do siebie - powiedział szef zespołu, Colin Kolles.

Prawdopodobnie już za dwa lata na ulicach Wiecznego Miastazostanie rozegrana jedna z rund mistrzostw świata Formuły 1. Dotychczas wyścigi F1 na torach ulicznych odbywają się w Monte Carlo, Walencji i Singapurze – czytamy w serwisie sport.pl.

Porozumienie w sprawie rundy wyścigowej na ulicach Wiecznego Miasta podpisał szef Formuły 1 Bernie Ecclestone i organizator GP Rzymu Maurizio Flammini. Ustalono, że przeprowadzenie pierwszej ulicznej rundy MŚ w stolicy Włoch odbędzie się w okresie najbliższych pięciu lat.

Nieoficjalnie jednak wiadomo, że pierwszy wyścig w dzielnicy Esposizione Universale Roma znajdzie się w kalendarzu za dwa lub najpóźniej za trzy lata. Obecnie głównym zadaniem komitetu organizacyjnego jest przekonanie do tej idei mieszkańców dzielnicy EUR, którzy są jej kategorycznie przeciwni.

Burmistrz Rzymu Gianni Alemanno, który pogratulował Flamminiemu podpisania umowy, zapowiedział, że zrobi wszystko co możliwe, aby wyścig pojechał ulicami miasta.
GP Rzymu będzie drugą rundą F1 rozgrywaną we Włoch. Wyścig o GP Włoch na torze Monza będzie także w kalendarzu F1.(mam)

Selekcjoner polskiej reprezentacji w piłce nożnej chyba uznał, że z rodzimymi piłkarzami niewiele zdziała. Dlatego też w skład naszej kadry wchodzi iście „międzynarodowa” mieszanka. Do tej pory pod wodzą Franciszka Smudy wystąpili: Ludovic Obraniak i Sebastian Boenisch. Być może kolejny „obcokrajowiec” zdecyduje się na grę w polskich barwach.

Robert Acquafresca ciągle zastanawia się, czy postawić na Włochy, czy jednak wybrać Polskę
. Jego mama, w rozmowie z gazetą, przekonuje, że syn jeszcze decyzji nie podjął. Ona z pewnością wolałaby zobaczyć go grającego dla biało-czerwonych.

„Ostatni sezon Robert miał nieudany, więc najpierw musi odnaleźć sam siebie, a potem podjąć decyzję co do kadry. W każdym razie nikt ze sztabu szkoleniowego polskiej reprezentacji nie dzwonił do nas ostatnio” - powiedziała mama piłkarza, Ewa Murkowska.

Acquafresca wystąpił, podobnie jak Boenisch w Niemczech, we włoskiej młodzieżówce. Uznawany jest za wielki talent, a w gazetach juz mogliśmy wyczytać, że zdecydował się na Italię. Jak widać, sprawa nie jest przesądzona.

Napastnik Cagliari być może pójdzie śladami Boenischa i Obraniaka. Smuda nie chciał komentować doniesień o Acquafresce. Mówił jedynie dla „Gazety Wyborczej”: „Niech to będzie kolejny zawodnik niespodzianka, jeśli mi się uda z nim dogadać.”

To jeszcze nie koniec. Selekcjoner szuka wzmocnień do obrony. Według „Przeglądu Sportowego” namawia do gry w biało-czerwonych barwach Damiena Perquisa, 26-latka z Sochaux, którego babcia jest Polką.

Ciekawe czy w tej „międzynarodowej kadrze” znajdzie się też miejsce dla rodowitego Polaka?

J. R.

Czy Artur Boruc odejdzie z Fiorentiny?  - Jeśli sytuacja się nie zmieni, zmienię klub - powiedział polski bramkarz gazecie „Il Tirreno”.

Boruc przeniósł się z Celticu Glasgow do Florencji w trakcie ostatniego okienka transferowego za 2 miliony euro. Niestety na razie pierwszym bramkarzem klubu jest Sebastien Frey.

- Przyszedłem po to, by grać. - słowa Boruca cytuje "Il Tirreno".

- Zaakceptowałem ofertę, ponieważ Fiorentina jest ważnym klubem, a ja chciałem zmienić otoczenie po tylu latach gry w Celticu. Na razie trudno powiedzieć, czy dokonałem właściwego wyboru - mówi bramkarz.

- Przeciwko Ukrainie zagrałem dobrze, ale nie chcę wracać do Florencji na ławkę rezerwowych. Jestem zadowolony, że wróciłem do drużyny narodowej. We Włoszech też chcę walczyć o miejsce w składzie. Jeśli sytuacja się nie zmieni - po prostu odejdę.

Jak czytamy w serwisie TribalFootball.com, nawet trener Sinisa Mihaijlovic ma obawy, czy transfer Boruca był właściwym posunięciem. Wydawało się, że Frey opuści Florencję, a wtedy jego miejsce miał zająć właśnie Polak. Ostatecznie „stary” golkiper pozostał w klubie.

Mihajlovic jednocześnie zapewnia, że nie zawiódł się na polskim bramkarzu. - Zarówno Frey, jak i Boruc, są dla mnie bramkarzami numer 1. Postawiłem na Freya, bo do tej pory był liderem zespołu. To był mój wybór.

Polski kierowca, który ruszał z dziewiątej pozycji podczas niedzielnego wyścigu na torze Monza zaczął znakomicie, zajmując 5 miejsce. Potem po zjechaniu do pit-lane z winy mechaników, którzy za wolno zmieniali opony naszemu kierowcy, Robert Kubica stracił cenne sekundy i do mety dojechał jako ósmy. Wygrał po raz trzeci w sezonie Hiszpan Fernando Alonso z Ferrari, ale liderem mistrzostw świata został ponownie Mark Webber, który tym razem był szósty.

Robert przez ponad rok mieszkał przy torze Monza, więc na wyścig na włoskim obiekcie czekał z niecierpliwością. Niestety, od samego początku weekendu jego bolid nie spisywał sie najlepiej. Piątkowe i sobotnie treningi oraz kwalifikacje wskazywały, że Polak co najwyżej może liczyć na walkę o punktowane miejsce.

Kierowca Renault ruszał do wyścigu z dziewiątego pola, a więc z piątej linii. Bardzo dobrze pojechał na starcie. Wyprzedził kilku rywali, a potem wykorzystał jeszcze to, że z toru po kolizji wypadł Lewis Hamilton. Kubica był piąty i spokojnie jechał na tej pozycji. Później spadł jednak o pozycję niżej. W boksie błąd popełnili jego mechanicy, którzy zbyt wolno zmieniali opony. Polak wrócił na tor dopiero na ósmej lokacie i nie był już w stanie jej poprawić.

Po rywalizacji na obiekcie Monza Kubica stracił siódme miejsce w lkasyfikajci generalnej na rzecz Nico Rosberga, powiększyła się też jego strata do Massy.

Następny wyścig za dwa tygodnie w Singapurze.

Klasyfikacja generalna po 14. wyścigach
1. Webber 187
2. Hamilton 182
3. Alonso 166
4. Button 165
5. Vettel 163
6. Massa 124
7. Rosberg 112
8. Kubica 108
9. Schumacher 46
10. Sutil 45

W niedzielę (12 września), wyścigiem o Grand Prix Włoch, zakończy się europejska część sezonu Formuły 1. Czternasta eliminacja tegorocznych mistrzostw świata zostanie rozegrana na Monzy, najszybszym torze, nazywanym „świątynią szybkości”. - Wszyscy chyba wiedzą, że czuję się tam jak w domu - mówi nasz polski reprezentant F1, Robert Kubica.

„Monza ma długie proste, na których rozwija się największe prędkości w całym cyklu, dzięki słabemu dociskowi aerodynamicznemu. Tutaj bolid wydaje się bardzo lekki, więc trzeba się szybko przyzwyczaić do tego i jakoś nad nim zapanować. Nie jest to łatwe, bo cały czas wydaje się, że tył pojazdu jest niestabilny. Przez cały czas ostro trzeba dohamowywać przed zakrętami, do których dojeżdża się szybciej niż na innych torach. Monza ma sporo szybkich odcinków, jak Ascari czy Parabolica, ale też dwie bardzo wolne szykany. Dlatego ciężko jest dobrze zbalansować bolid, żeby się dobrze spisywał w każdym sektorze” – o torze w Monzy mówi Kubica.

Kierowca teamu Renault na pytanie o szanse na wygraną we Włoszech odpowiada: „Na razie jest zbyt wiele niewiadomych, więc trudno mi oceniać nasze szanse. Ale jeśli bolid będzie się spisywał, to we Włoszech powinniśmy być konkurencyjni”.

Ostrożność Kubicy w prognozach wyników w GP Włoch jest w pełni uzasadniona. Wynika z faktu, że silniki Renault - na nich startuje też Red Bull-Renault - ustępują w zakresie mocy jednostkom napędowym Ferrari czy Mercedesa, które także posiada kilka ekip. To może się okazać kluczowy czynnik, bowiem ogromną większość dystansu na Monzy pokonuje się przy pełnej prędkości.

Największa presja w najbliższy weekend będzie ciążyć na ekipie Ferrari, która liczy na dobre wyniki Hiszpana Fernando Alonso i Brazylijczyka Felipe Massy przed włoską publicznością. Szefostwo teamu zawsze Monzę traktuje jako najważniejszy punkt sezonu. Jeśli włoski zespół wypadnie tu słabo, to pełną parą ruszą prace nad bolidem na przyszły rok.

Faworytem w notowaniach bukmacherskiej firmy bwin jest Brytyjczyk Lewis Hamilton z McLaren-Mercedes - 2,6:1, przed Alonso - 4:1 i Niemcem Sebastianem Vettelem z Red Bull-Renault - 6:1. Na wygraną Kubicy zakłady przyjmowane są w stosunku 17:1.

Przed tegoroczną edycją wyścigu organizatorzy w trosce o bezpieczeństwo kierowców zmniejszyli wysokość krawężników w pierwszym sektorze toru, szczególnie na pierwszych dwóch wirażach po starcie - Rettifilo i Roggii. W tych miejscach kierowcy notorycznie próbują zyskać ułamki sekund, ścinając wiraże, co sprawia, że bolidy unoszą się w powietrze i stwarzają zagrożenie. (jar)

 

Robert Kubica wyjechał z Polski jako nastolatek, dojrzewał jako kierowca we Włoszech. Jego powrót na słynny tor Monza zawsze rodzi pytania o tożsamość polskiego jedynaka w Formule 1. Który kraj jest bliższy sercu Kubicy…?

- W kartingu, Formule Renault i Formule 3 startowałem jako kierowca włoskich ekip, ale moim domem jest Polska - wyznaje lider Renault.

Kierowca nie ukrywa, że tor Monza jest dla niego wyjątkowym miejscem i traktuje GP Włoch jako swój domowy wyścig. - Spędziłem blisko rok mieszkając blisko Monzy, 6 kilometrów od toru. Kiedy wiatr wiał w odpowiednim kierunku, słyszałem dochodzące z toru odgłosy.

- To wyjątkowe miejsce dla kibiców, dla zespołu Ferrari i włoskich zawodników - mówi Kubica i dodaje, że on również ma związane z Monzą bardzo miłe wspomnienia.

Jedyny Polak w Formule 1 wie o tym, że we Włoszech jest bardzo popularny, a wielu fanów F1 z tego kraju bardzo by chciała, by startował jako obywatel Italii. - Ponieważ długo tu mieszkałem, jestem we Włoszech dość popularny i miejscowi kibice mnie wspierają. Jestem im za to wdzięczny - mówi.

- Dwa lata temu zaprojektowałem na GP Włoch specjalny kask, w barwach włoskiej flagi, by w ten sposób podziękować fanom. Italia wiele mi dała jako kierowcy, ale ja przede wszystkim jestem Polakiem - zapewnia Kubica. (raj)