Wiadomości - Nasz Swiat
01
Śr, grudzień

Bardzo prawdopodobne jest to, że w 2012 roku Giro d'Italia rozpocznie się na Słowacji. Tamtejsze władze kolarskie i polityczne zainteresowane są organizacją co najmniej jednego etapu wyścigu.

Angelo Zomegnan, dyrektor wyścigu Dookoła Włoch, obecnie przebywa z wizytą w Bratysławie.
Doskonałą okazją do rozmów o 2012 roku jest rozpoczynająca się we wtorek 54. edycja wyścigu Dookoła Słowacji. Głównym sponsorem tej imprezy jest firma ENEL, włoski potentat z branży energetycznej, właściciel 66% akcji słowackiego lidera rynku energetycznego - Slovenskich elektrárni.
Zomegnan zaproszony został do Bratysławy przez Juraja Takaca oraz szefów Slovenskich elektrárni. W poniedziałkowych (30 sierpnia) rozmowach udział wziął również Wicepremier i Minister Finansów - Ivan Miklos oraz drugi Wicepremier i Minister Transportu i Turystyki - Jan Figel. We wtorek dyrektor Giro d'Italia spotka się z Ministrem Edukacji Narodowej i Sportu - Eugenem Jurzicem i Wiceministrem Spraw Zagranicznych - Milanem Jezoviką.

Wydaje się, że zaangażowanie najważniejszych słowackich polityków w organizację Giro d’Italia zagwarantuje 5,5-milionowemu państwu organizację jednego z 3 największych wyścigów świata. Kluczowe może jednak okazać się zainteresowanie projektem ze strony firmy ENEL. Słowackie władze zapowiedziały, że jeśli nie uda się zorganizować przynajmniej jednego etapu wyścigu Dookoła Włoch w roku 2012, swoje starania ponowią w kolejnych latach. (jr)

Riccardo Bonetto, obrońca Lazio Rzym, potwierdził doniesienia dziennika „La Gazzetta dello Sport”, że bardzo prawdopodobne jest to, że wkrótce trafi do krakowskiego klubu.

- Mój menadżer, Gianluca Di Carlo, od kilku dni prowadzi negocjacje z Wisłą. Jesteśmy na dobrej drodze - potwierdza informacje o transferze 31-letni piłkarz, który uzgodnił już warunki kontraktu indywidualnego.
Teraz szczegóły przenosin włoskiego piłkarza do Krakowa muszą uzgodnić między sobą Wisła i Lazio.

Swoją karierę Bonetto rozpoczął w Juventusie Turyn. Był także zawodnikiem Empoli i Lazio. Z każdego z tych klubów był regularnie wypożyczany m.in. do Ascoli, Bologny i Livorno.

Doświadczony włoski piłkarz może występować na pozycji lewego obrońcy lub lewego pomocnika. Według serwisu transfermarkt.de jego wartość to ok. 300 tysięcy euro. (jar)

Dwudziestoletni Tomasz Kupisz, który przyszedł latem do Jagiellonii Białystok, już wzbudza zainteresowanie klubów zagranicznych. Jego pozyskaniem zainteresowany jest włoski klub Chievo Werona - podają media polskie.

Kupisz był obserwowany podczas ligowego meczu Jagiellonii z GKS Bełchatów. Nie ma jeszcze żadnej konkretnej oferty, a sam piłkarz też nie jest pewny, czy chciałby przejść do jakiegokolwiek zagranicznego klubu.

- Nic o tym nie wiem i nie myślę o żadnym transferze. Specjalnie po to wróciłem do Polski, żeby grać i budować swoje nazwisko. Nie mam zamiaru nigdzie wyjeżdżać - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Tomasz Kupisz to wychowanek Juniora Radom. Grał pn także w Piasecznie. Od 2007 roku był zawodnikiem klubu Premier League Wigan Athletic. W pierwszej drużynie zagrał tylko raz, w 2008 roku w Pucharze Ligi. Zaskakujące jest to, że polski piłkarz strzelił wtedy gola. W meczach ligi angielskiej zasiadał czasem na ławce rezerwowych. W poprzednim sezonie był trzecim strzelcem ligi drużyny rezerw.

We Włoszech "tessera del tifoso" została ustanowiona odgórnie i wzbudziła od razu wiele kontrowersji. Pół roku po jej debiucie, fani nadal nie są do niej przekonani, co wpłynie na frekwencję na stadionach – podał serwis futbolnews.pl.

Tessera del tifoso zaczęła obowiązywać na mecze wyjazdowe od 1 stycznia 2010 roku, a od najbliższego sezonu piłkarskiego zacznie obowiązywać także na mecze „domowych”. Trzeba ją posiadać przy zakupie karnetu (nie jest ona wymagana w przypadku zakupu zwykłego biletu na sektor gospodarzy). Dzięki tym regulacjom fani mają wchodzić wyłącznie na sektory przeznaczone dla ich klubu - na swoim stadionie lub na wyjeździe.
Środowiska ultras we Włoszech na wprowadzenie karty kibica zareagowały histerycznie. Jeszcze jesienią 2009 w Rzymie zorganizowany został pochód w proteście przeciwko nowym regulacjom.
Przeciwko niej wypowiadali się prezydent Palermo Maurizio Zamparaini, a kibiców wsparł także Daniele De Rossi. Niektórym działaczom, jak Pietro Lo Monaco z Catanii nie podobało się, że za wprowadzenie systemu muszą płacić kluby.
Wprowadzenie karty kibica ma sprawić, że zmniejszy się ilość incydentów związanych z meczami piłkarskimi. Przede wszystkim na stadionach, a kibice gości będą lepiej od dzieleni od pozostałych fanów na stadionie, co ma zagwarantować większe bezpieczeństwo.
Ma się także przyczynić do poprawy sytuacji poza obiektami. Ci, którzy będą chcieli wywołać awantury, poważnie się nad tym zastanowią, bo potem nie będą mogli w ogóle wejść na stadion przez 15 lat.
Opinia publiczna czekała na podjęcie kroków po tym, jak w ostatnich latach doszło do wydarzeń, które wstrząsnęły Włochami. Przy okazji derbów Sycylii pomiędzy Palermo a Catanią zginął policjant, a w tragicznych okolicznościach śmierć poniósł Gabriele Sandri, kibic Lazio.
Kibice we Włoszech nie byli do końca do niej przekonani, więc żeby złagodzić nastroje skupiono się na jej lojalnościowym i rabatowym charakterze. Włoskie koleje zapewniły 15 procentową zniżkę na bilety, a spółka Autogrill 10 procentowy rabatów sieci restauracjach „Ciao” dla kibiców z kartą kibica.
Do wyrabiania kart kibica zachęcają także kluby - niektóre z nich nie każą sobie za nią płacić przy zakupie karnetu, umożliwiają kodowanie na nich sumy pieniędzy, żeby na terenie stadionu płacić bezgotówkowo. Do tego dochodzą zniżki w sklepach kibica. To jednak może nie wystarczyć...
Mimo że o wprowadzeniu karty wiadomo od ponad pół roku, niektórzy fani będą jednak zaciekle protestować - grupy Ultras się rozwiązują albo deklarują, że będą bojkotować mecze. Jedni fani wzywają do rezygnacji z chodzenia na spotkania innych sympatyków.

Bardzo prawdopodobne jest to, że nasz rodak Artur Boruc, zostanie pierwszym bramkarzem w Fiorentinie na najbliższy sezon. Trener klubu z Włoch, Sinisa Mihajlović, zapowiedział, że skład z meczu z Valencią nie powinien już się zmienić. Przez całe 90 minut meczu z hiszpańską drużyną bramkarzem był właśnie Boruc, a nie Sebastian Frey.
Włoski serwis Notiziarioitaliano.it cytuje słowa Mihajlovića, który przyznał, że podjął już decyzję dotyczącą obsady bramkarza w nadchodzącym sezonie: „Decyzję już podjąłem. Jeśli nic niezwykłego się nie zdarzy, to skład z meczu z Valencią nie powinien się zmienić” - mówi Serb.
Fiorentina zacznie sezon w najbliższą niedzielę meczem z SSC Napoli. (raj)

W 39. edycji rozgrywanego co roku Trofeo Naranja (Pomarańczowy Puchar) Valencia pokonała na Estadio Mestalla Fiorentinę 2:0 po bramkach Roberto Soldado i Aritza Aduriza.

Fiorentinie nie pomogły znakomite interwencje Artura Boruca. Polski bramkarz wielokrotnie ratował swój zespół, ale musiał skapitulować przy dwóch silnych, precyzyjnych strzałach głową.

Całe spotkanie rozgrywane było pod dyktando Valenci, która pierwszy raz w cyklu przedsezonowych przygotowań występowali przed własną publicznością. Dla gospodarzy mecz o Trofeo Naranja to szczególne wydarzenie, połączone z prezentacją całego zespołu. W tym roku bardziej skromną, bo uboższą o tercet mistrzów świata i Europy - w okienku transferowym Valencię opuścili David Villa, David Silva i Carlos Marchena, ale "Los Ches" udowodnili, że w nadchodzącym sezonie nie muszą być spisywani na straty.

Goście bramce Miguela Moyi poważnie zagrozili tylko jeden raz - w 57. minucie D'Agostino i Gilardino próbowali w zamieszaniu oddać strzał, ale ostatecznie piłkę złapał Moya. W efekcie, dwudziesty trzeci raz w historii towarzyskich rozgrywek, Trofeo Naranja zdobyli piłkarze Valencii. Trener Fiorentiny Sinisa Mihajlovic może być zadowolony tylko z postawy Artura Boruca.

Valencia CF - Fiorentina 2-0 (0-0)

Miniona niedziela była ostatnim dniem lekkoatletycznych Mistrzostw Europy w Barcelonie. Dzień ten był dla Polski bardzo szczęśliwy, przyniósł bowiem kolejne medale naszej reprezentacji. Najpierw w sztafecie 4x100 metrów brąz zdobyły nasze dziewczyny, a niespełna godzinę później mieliśmy złoto. Dokonał tego Piotr Małachowski, który tego dnia rzucił dyskiem najdalej. Cały plon mistrzostw w Barcelonie to dziewięć medali: dwa złote, dwa srebrne i pięć brązowych.

Miło było popatrzeć na naszą młodą sztafetę: 22-letnią Marikę Popowicz, 29-letnią Darię Korczyńską, 24-letnią Martę Jeschke i 21-letnią Weronikę Wedler. Pobiegły wspaniale, przez chwilę nawet prowadziły, ale zabrakło doświadczenia, żeby pokonać dłużej trenujące ze sobą Francuzki, czy Ukrainki, które wygrały sztafetę 4x100. Warto jednak odnotować, że Polki pobiły rekord Polski.
Dyskobol Piotr Małachowski zdobył dla Polski drugi złoty medal mistrzostw Europy, pokonując po drodze jedynego liczącego się rywala - Niemca Roberta Hartinga, czyli tego, który rok temu w ostatniej próbie odebrał Polakowi tytuł mistrza świata w Berlinie.
W innych konkurencjach, jakie odbyły się tego dnia na stadionie, nie zdobyliśmy już więcej medali, ale zdobyliśmy kilka wysoko punktowanych miejsc: sztafety 4x100 i 4x400 mężczyzn zajęły piąte miejsca, podobnie jak Tomasz Szymkowiak na 3000 m z przeszkodami. Szkoda, że żadna z nich nie zdobyła przynajmniej brązu, a szanse były, bo biegli dobrze – między naszymi biegaczami a zwycięzcami nie było znaczącej różnicy w czasie. Optymistyczne jest jednak to, że nasza reprezentacja lekkoatletyczna jest młoda, więc będzie miała jeszcze niejedną okazję, by osiągnąć jeszcze lepsze wyniki.
(jm)