Wiadomości - Nasz Swiat
18
So, listopad

Maja Włoszczowska, zawodniczka CCC Polkowice w kolarstwie górskim triumfowała w rozegranej we włoskim Val di Sole piątej edycji Pucharu Świata XC. Na końcowych metrach pokonała Kanadyjkę Catherine Pendrel.

Jest to pierwszy triumf Włoszczowskiej w tegorocznej edycji Pucharu Świata XC. Do tej pory plasowała się poza pierwszą dziesiątką zawodów.
Włoszczowska od początku wyścigu jechała w czołówce, by w połowie zaatakować i uciekać razem z Pendrel. Na ostatnich metrach wyścigu, na jednym z podjazdów, Polka zaatakowała, pozostawiając Kanadyjkę w tyle, dzięki czemu jako pierwsza minęła linię mety.

Wyścig rozpoczął się bardzo dobrze dla Polek. Włoszczowska jechała w okolicach trzeciej pozycji, natomiast w dziesiątce plasowała się Anna Szafraniec (JBG2 Professional MTB Team). Po pierwszym okrążeniu na czele jechała Catherine Pendrel, z kilkusekundową stratą za nią jechała grupka zawodniczek, w której była Włoszczowska. Przez kolejne okrążenie sytuacja niewiele się zmieniła i dopiero na trzecim kółku Włoszczowska postanowiła zaatakować rywalkę, zostawiając pozostałe zawodniczki za plecami.

Kolejne kilometry pozostałe do mety Włoszczowska i Pendrel pokonywały razem, aż na ostatniej rundzie, na niewielkim wzniesieniu na kilkaset metrów przed metą, Polka zaatakowała i nieznacznie odjechała rywalce. Pendrel nie miała już sił, by skontrować atak zawodniczki CCC Polkowice i Włoszczowska mogła cieszyć się z pierwszego w tym sezonie zwycięstwa w Pucharze Świata. 5 sekund za nią linię mety minęła właśnie Pendrel, a 14 sekund później na metę przyjechała Irina Kalentiewa, wyprzedzając na ostatnich metrach Katie Compton.

Wyniki:
1 Maja Włoszczowska (CCC Polkowice) 1:23:00
2 Catharine Pendrel (Kanada) 0:00:05
3 Irina Kalentieva (Rosja) 0:00:14
4 Katherine Compton (USA) 0:00:20
5 Katerina Nash (Czechy) 0:00:58
6 Esther Süss (Szwajcaria) 0:01:15
7 Georgia Gould (USA) 0:01:31
8 Marie-Helene Premont (Kanada) 0:01:47
9 Nathalie Schneitter (Szwajcaria) 0:02:15
10 Willow Koerber (USA) 0:02:30

Edyta Ropek, zawodniczka Alpinus Azoty Tarnów Team, wywalczyła złoty medal w czwartej edycji Pucharu Świata we wspinaczce, we włoskim Daone. Natomiast Łukasz Świrk z SMG Lubin zdobył srebro.

W rozegranej 25 lipca czwartej edycji Pucharu Świata 2010 zawodniczka zaprezentowała świetną formę, wygrywając wszystkie biegi finałowe. Znakomicie poradziła sobie z Klaudią Buczek, Oleną Ryepko z Ukrainy i Sarą Morandi z Włoch. Łukasz w kolejnych biegach pokonywał Maksima Osipowa z Ukrainy, Libora Horozę z Czech, by ulec dopiero świetnie dysponowanemu Rosjaninowi Stanisławowi Kokorinowi.
Edyta po raz trzeci z rzędu wygrała na najtrudniejszej ścianie do wspinaczki na czas, na zaporze wodnej w Daone. Mając na swoim koncie udane starty w Trento gdzie zdobyła brąz, w Chamonix gdzie wywalczyła srebro i wreszcie upragnione złoto w Daone, z 265 punktami plasuje się na drugiej pozycji PŚ 2010, a do prowadzącej Julii Lewoczkiny (5-ta w Daone) brakuje jej tylko 41 punktów.
Klaudia Buczek, której również udało się zakwalifikować do finału niestety trafiła na Edytę i ostatecznie zajęła 8 miejsce.
Wśród panów świetny start zanotował Łukasz Świrk. Warto przypomnieć, że Łukasz zwyciężył w Daone w 2008 roku i do wczoraj (25 lipca) do niego należał ustanowiony w ubiegłym roku rekord ściany. Rekord odebrał mu wczoraj Stanisław Kokorin i to właśnie z Rosjaninem Łukasz stoczył finałowy bój. Zwycięstwo leżało w zasięgu Łukasza, niestety tuż przed końcem drogi popełnił błąd, który zadecydował o wygranej Kokorina.
Dobrze wystartował Tomek Oleksy, ale w 1/4 finału trafił na Kokorina i ostatecznie zajął 7. pozycję.
Piąta edycja pucharu odbędzie się 21 sierpnia w chińskim Xining. Tydzień później zawodnicy będą rywalizowali w Południowo Koreańskim Chuncheon, a 30 października w Huaiji w Chinach.(amm)

Kilkanaście dni temu Kamil Glik przeszedł do US Palermo, a w ostatni weekend zdobył gola w drugim występie w sycylijskim klubie. Glik wpisał się na listę strzelców w sparingu z WSG Radenthein (7:0). Były obrońca Piasta zagrał w tym meczu od początku, ponieważ wystąpić nie mógł Cesare Bovo – donosi Futbolnews.pl.
Glik od samego początku spotkania grał w podstawowym składzie. Polak zajął miejsce na środku obrony obok Federico Balzarettiego. W 55. Minucie meczu polski piłkarz wpisał się na listę strzelców.
Polski obrońca może jednak mówić o pewnym szczęściu. Gdyby Cesare Bovo był w pełni sił, to on, a nie Glik, zagrałby od pierwszej minuty. Tak jak w sparingu z Bad Kleinkirchheim, w którym Polak pojawił się po przerwie.
Ostatecznie zespół z Sycylii wygrał spotkanie 7:0. (jam)

Polonia Beach Soccer to drużyna, która co roku reaktywuje się na potrzeby turniejów Tour Mondiale Beach Soccer we Włoszech. W skład drużyny wchodzą zawodnicy grający w polskiej drużynie z Rzymu „Polska United", jak również Polacy z włoskich drużyn. Pierwsze mecze rozegrali latem 2002 roku w Ostii, blisko Rzymu. Dobre występy i postawa zawodnikόw w tak nietypowych rozgrywkach zainteresowała organizatorów Tour Mondiale. Już następnego roku otrzymali oni zaproszenie od Italia Beach Soccer i jej założyciela Maurizio Iorio na udział w międzynarodowym turnieju Beach Soccer. Turnieje organizowane są co roku na najładniejszych włoskich plażach z udziałem takich drużyn jak : Italia, Holandia, Brazylia, Argentyna, Polska, Szwajcaria, Szwecja, Senegal, Japonia, Portugalia, Francja, Austria, Chorwacja i inne. Nie są to oficjalne reprezentacje tych krajów, ale większość drużyn ma w swoich składach zawodników grających obecnie lub wcześniej w Serie A. Graja również byłe sławy wielkich klubów europejskich, takich jak: Ajax, Feyenord, FC Porto oraz inni.

Turniej Beach Soccer: 9, 10, 11 lipiec 2010 - Trento (Italia).Drużyny: Italia, Niemcy, Austria, Portugalia, Holandia, Polska. Wszystkie mecze będą transmitowane przez SKY Sport i Odeon.

Napastnik włoskiej Atalanty Chistian Tiboni jest kolejnym celem transferowym Wisły Kraków - informuje serwis „tuttomercatoweb.com”.

Przedstawiciele Wisły w ostatnią niedzielę (18 lipca) gościli we Włoszech, by przyjrzeć się piłkarzowi. Tiboni wywarł na nich dobre wrażenie i w najbliższy piątek ma zagrać w barwach „Białej Gwiazdy” w meczu towarzyskim z KSZO Ostrowiec.

- Wisła to numer jeden w Polsce z wieloma reprezentantami w składzie. Ponadto uczestniczy w rozgrywkach Ligi Europy, a to dla mnie wielki plus. To mogłoby być bardzo ciekawe doświadczenie - zachwala młody napastnik cytowany w serwisie „seriea.pl”.

Christian Tiboni ma 22 lata. Jest wychowankiem Atalanty, która w ostatnich dwóch sezonach wypożyczała go do Verony i Ascoli. (jar)

Siatkarka reprezentacji Polski, Katarzyna Skowrońska-Dolata, przenosi się z włoskiego Scavolini Pesaro do Fenerbahce Stambuł.

- Chcę wygrać Ligę Mistrzów, to jedyne klubowe trofeum jakiego nie mam - opowiada Polka w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. Siatkarka powraca po dwóch latach do reprezentacji Polski.
Przyznaje, że decyzja o przeprowadzce do Turcji była bardzo trudna. Siatkarka od niedawna może legitymować się włoskim dowodem, kupiła mieszkanie tuż przy plaży w Pesaro. Do Włoch bardzo się przyzwyczaiła, ale wygrała decyzja o nowym wyzwaniu.

- We Włoszech zdobyłam wszystko. Mistrzostwo, puchar, superpuchar. Zajęło mi to pięć lat. Mogę więc powiedzieć, że czuję się spełniona. Teraz czas na nowe wyzwania.

Skowrońska-Dolata od nowego sezonu będzie występowała w Fenerbahce Stambuł, gdzie będzie współpracować z najlepszą rozgrywającą świata, Brazylijką Fafao. - Kiedyś mówiłam, że gra z nią to moje marzenie, teraz się spełni – mówi z przejęciem siatkarka.

Trenerem Fenerbahce jest również Brazylijczyk, Ze Roberto, z którym polska atakująca pracowała już w Scavolini Pesaro. - Tak znakomitego trenera jeszcze nie miałam - przyznaje z pełną świadomością.

Powrót po dwóch latach do reprezentacji Polski Skowrońska-Dolata argumentuje tym, że musi pomóc drużynie Jerzego Matlaka w tegorocznych mistrzostwach świata. Jej ostatnim turniejem były igrzyska olimpijskie w Pekinie. Dzisiaj ma nadzieję, że drużyna wypadnie lepiej niż cztery lata temu w Japonii.

- Jeśli decyduje się na cztery miesiące ciężkich przygotowań, to po to, by wygrywać. Nie wiem czy to realne, ale spróbować trzeba - przyznaje. (rj)

fot. © LaPresse