Wiadomości - Nasz Swiat
18
So, listopad

Bartosz Salamon rozpoczął swoją karierę w AC Milanie od zwolnienia z powodu kontuzji, ale już od kilku dni jest z powrotem w dobrej formie i gotowy do akcji.

Salamon dołączył do zespołu Rossoneri w ostatnim dniu styczniowego okienka transferowego. Jego oficjalna prezentacja odbyła się kilka dni później. Fakt, że sam Milan dostrzegł polskiego obrońcę i uznał go wartego wykupienia z Brescii Calcio, jest wielkim wyróżnieniem.
 

Radość popsuła jedynie kontuzja kostki, której Salamon doznał jeszcze w swoim poprzednim zespole. Nie była ona na tyle groźna, by zniechęcić Milan do transferu, ale wyłączyła zawodnika z udziału w życiu nowej drużyny aż do drugiej połowu lutego.

Salamon poczuł się wówczas na tyle dobrze, że 20 lutego wziął udział w treningu Rossoneri. Klubowy sztab medyczny potwierdził jego powrót do zdrowia, więc do pełni szczęścia brakuje mu jedynie debiutu na murawie.

Trener Massimiliano Allegri, chociaż miał wtedy taką możliwość, to nie zdecydował się skorzystać w obrońcy w niedawnym meczu z Internazionale. Mecz, znany jako Derby della Madonnina, zakończył się remisem 1:1, a Salamon nadal czeka na debiut.

Allegri woli jednak, przynajmniej na początek, postępować z debiutującym w Serie A piłkarzem ostrożnie. Nie znaczy to, że boi się stawiać na młodych. Wszak zespół czerpie dużo korzyści m. in. z gry 20-letnich Stephana El-Sharaawy’ego i Mattiego De Sciglio.

Salamon ma czyste konto i na pewno będzie miał szansę udowodnić swoją wartość, tyle że najprawdopodobniej w meczu o mniejszą stawkę. Tymczasem cierpliwość i solidna praca na treningach będą przede wszystkim działać na jego korzyść.

Mocny debiut dobrze wpisałby się w ostatnie wyczyny piłkarskie Milanu, który po bardzo słabym starcie sezonu ostatnio zaczął wspinać się na szczyt ligowej tabeli. Z 45 punktami na koncie, Rossoneri plasują się na 4. miejscu.

Do najbliższego rywala z górnej części klasyfikacji (Lazio Rzym), ekipa traci 2 punkty. Lider (Juventus Turyn) wyprzedza Rossoneri o 13 punktów, ale zakłady bukmacherskie bet365 i tak stawiają ekipę Allegriego w czołówce faworytów do sięgnięcia po Scudetto.

Dominik Aleksander

Zbigniew BoniekPrezes PZPN – Zbigniew Boniek poinformował 20 lutego o zgłoszeniu Warszawy jako kandydata do współorganizacji piłkarskich mistrzostw Europy w 2020 roku.

Pod koniec stycznia władze UEFA ogłosiły, że mistrzostwa Europy w 2020 roku zostaną rozegrane w 13 miastach na całym kontynencie i oba półfinały i finał odbędą się na tym samym stadionie.– podaje portal Gazeta.pl.

Według doniesień prawo współorganizacji turnieju ma otrzymać nie więcej niż jedno miasto z danego kraju. Wybór zostanie dokonany we wrześniu 2014 roku.

6 lutego 2013 roku reprezentacja Polski w piłce nożnej rozegra towarzyskie spotkanie z reprezentacją Irlandii.

Mecz odbędzie się na stadionie w Dublinie. - Cieszę się, że udało się zakontraktować to spotkanie i tym samym wyjść naprzeciw oczekiwaniom kibiców, którzy niezależnie od działań PZPN chcieli, aby do tego pojedynku doszło. Poza tym Irlandczyków i Polaków wiele łączy. Mam nadzieję, że nasi kibice w Dublinie zachowają się tak wspaniale jak Irlandczycy w Polsce podczas UEFA EURO 2012 r. - powiedział Grzegorz Lato.

Polscy kibice liczyli, że do meczu dojdzie w Poznaniu. To w tym mieście Irlandczycy rozegrali większość spotkań w trakcie Euro 2012. Inicjatywa została zaprezentowana na Facebooku. "Zbierzmy jak najwięcej osób, które wesprą akcję organizacji meczu Polska - Irlandia w Poznaniu. Mamy nadzieję kontynuować przyjaźń Polski i Irlandii" pisali internauci. W krótkim czasie ideę zorganizowania meczu w stolicy Wielkopolski poprało 20 tys. osób. Pomimo tak entuzjastycznego odzewu PZPN zdecydował, że spotkanie zostanie zorganizowane poza granicami kraju.

Ostatni pojedynek reprezentacje Polski i Irlandii stoczyły ze sobą 19 listopada 2008 roku. Wtedy to wynik był korzystny dla biało-czerwonych, którzy pokonali piłkarzy z Zielonej Wyspy 3:2. Dotychczas z Irlandczykami Polacy rozegrali 23 mecze, 10 razy wygrywali, 5 razy przegrali i 8 razy był remis.

(op)

Paraolimpiada w Londynie na półmetku, a polska reprezentacja ma już na swoim koncie 24 medale i to na pewno nie koniec. W Pekinie nasi niepełnosprawni sportowcy zdobyli 30 krążków. W tym roku chcieli powtórzyć ten sukces, ale wszystko wskazuje na to, że im się nie uda. Olimpijskich sukcesów może być bowiem znacznie więcej!

Do stolicy Anglii pojechało 101 polskich niepełnosprawnych zawodników i 45-osobowa kadra: trenerzy i osoby odpowiedzialne za opiekę medyczną.

Kłopoty z LOT-em
Od samego początku łatwo nie było, bo już w Polsce pojawiły się pierwsze problemy. PLL LOT odmówił zabrania części wózków startowych, osobistych oraz sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego, które nie zmieściły się w do luku bagażowego dwóch opłaconych przez Polski Komitet Paraolimpijski rejsów. Szefostwo LOT-u tłumaczyło się przepisami wewnętrznymi. Ostatecznie firma Hartwig Gdynia zdecydowała się pomóc polskiej kadrze i bezpłatne dowiozła do stolicy Wielkiej Brytanii tyle sprzętu, ile potrzebowali paraolimpijczycy.

Od życiowych dramatów po sportowe sukcesy
Historie życia paraolimpijczyków pokazują, że człowiek może podnieść się po najgorszej nawet tragedii i wygrywać. Dobrym przykładem obrazującym tę teorię jest Janusz Rybicki, który w Londynie zdobył srebrny medal w pchnięciu kula. W wieku 18 lat stracił on obie nogi. Dokładnie pamięta tamten dzień. Pracował w wakacje na budowie, jako pomocnik murarza. 31 sierpnia 1992 roku otrzymał wypłatę i zadowolony wracał do domu. Być może upał lub dobry nastrój, w który wprawiły Janusza pieniądze sprawił, że zamiast iść prosto do domu zdecydował się wypić kilka piw w barze. Po miło spędzonych godzinach przyszły paraolimpijski mistrz ruszył w swoją stronę. Nagle otrzymał potężny cios w głowę. Stracił przytomność. Bandyci okradli go i zostawili na torach. Maszynista kierujący pociągiem o godzinie 4 rano nie zdążył zahamować. Pociąg obciął mężczyźnie nogi. Dziś Janusz mówi o tamtym dniu "Była to wielka tragedia, ale i szczęście, że nie straciłem również rąk, dostałem drugą szansę..."

Te, które zawsze wygrywają
Niepełnosprawni sportowcy nie mają łatwo w życiu. Natrafiają na przeszkody niemal każdego dnia, ale gdy tylko wkroczą na sportową arenę pokazują na co ich stać.
Karolina Kucharczyk jest piękną, uśmiechniętą blondynką niepełnosprawną intelektualnie. Na co dzień bezrobotna. Utrzymuje się z zasiłku i stypendium fundacji Sprawni Razem.
Tymczasem w jej grupie niepełnosprawności nikt nie skacze tak daleko, jak ona. Na paraolimpiadzie Rawiczanka dwukrotnie biła rekord świata! Złoto wywalczyła już po skoku na 5.93 centymetry. Zdecydowała się jednak kontynuować swój występ i słusznie, bo w piątej próbie osiągnęła rezultat 6 metrów. Najlepszy obecnie na świecie!
Polska ekipa ma też swoje gwiazdy. Największą jest z pewnością Natalia Partyka (na zdjęciu), tenisistka stołowa, jedyna osoba obok George Pictoriusa, która kilka tygodni wcześniej wystąpiła, także na Igrzyskach pełnosprawnych sportowców. Na Olimpiadzie nie stanęła na podium. Za to w Paraolimpiadzie polska sportsmenka w pięknym stylu wywalczyła trzecie złoto, pokonując Chinkę Qian Yang 3:2. Po zawodach Natalia nie mogła odpędzić się od fanów i długo pozował do zdjęć fotoreporterom.

Wygrywają w pięknym stylu
Polskim niepełnosprawnym sportowcom, w przeciwieństwie do niektórych z ich pełnosprawnych kolegów, nie brakuje woli walki i chęci odnoszenia sukcesów. Paraolimpijczycy wygrywają i to jeszcze, w jakim stylu!
Daniel Pek oraz Rafał Korc poprawili swoje rekordy życiowe w biegu na 1500 metrów. Katarzyna Piekart zdobyła złoty medal w rzucie oszczepem. Dodatkowo swoim wynikiem, 41,15m ustanowiła nowy rekord świata. W biegu na 200 metrów Rekord Europy, który zagwarantował srebrny medal, pobiła Alicja Fiodorow. Takich przykładów, można byłoby mnożyć!

Satysfakcja najważniejsza
Paraolimpijczycy walczą nie tylko o medale, ale także o premie ufundowane przez Ministerstwo Sportu. Za złoto zdobyte w Londynie niepełnosprawny sportowiec otrzyma 18 tys. 400 zł. Srebro wycenione zostało na 13 tys. 800 zł, a brąz na 9 tys. 200 zł. Dla porównania osoba, która stanęła na najwyższym stopniu podium w konkurencji indywidualnej podczas Igrzysk Olimpijskich mogła liczyć na nagrodę pieniężną w wysokości 120 tys. zł. Od 2006 medalistom Igrzysk paraolimpijskich przysługuje emerytura olimpijska. W 2010 wartość świadczenia wynosiła 2 tys. 483,77 zł miesięcznie, była to kwota brutto, od której sportowcy samodzielnie odprowadzali podatek.
Najważniejsza jednak dla każdego paraolimpijczyka jest satysfakcja i możliwość udowodnienia, że osoby niepełnosprawne to prawdziwi życiowi fighterzy. Zwycięzcy pomimo przeciwności losu.

Olga Pawliszczy/TPO

Lista polskich medalistów:
OLSZEWSKA Milena -łucznictwo
MAMCZARZ Lukasz - skok wzwyż
SOBCZAK Mariusz - skok w dal
MICHALSKI Mateusz - bieg 100m
KOZUŃ Karol -pchnięcie kulą
ROKICKI Janusz - pchnięcie kulą
PEK Daniel - bieg 1500 m
KORC Rafał - bieg 1500 m
KUCHARCZYK Karolina -skok w dal
FIODOROW Alicja -bieg 1500m
DURSKA Ewa -pchnięcie kulą
NIEWIEDZIAŁ Barbara -biegu 1500 m
MELOCH Arleta -biegu 1500 m
PIEKART Katarzyna -rzut oszczepem
WILK Rafał -kolarstwo, jazda indywidualna na czas
HARKOWSKA Anna - 2 medale kolarstwo, jazda indywidualna na czas (tor/szosa)
JABŁOŃSKA Oliwia -pływanie 100 m motylkiem
MENDAK Joanna - pływanie 100 m motylkiem
WOŹNIAK Paulina - pływanie 100 m stylem klasycznym
CHOJNOWSKI Patryk -tenis stołowy
PARTYKA Natalia - tenis stołowy
PENDER Dariusz - szermierka
MAKOWSKA Marta-szermierka

Pancernik został maskotką Piłkarskich Mistrzostw Świata 2014 roku, które rozgrywane będą w Brazylii.

Ronaldo przedstawia
Maskotkę zaprezentowano oficjalnie w programie telewizyjnym "Fantastico", a pokazu dokonał Ronaldo, były piłkarz brazylijskiej reprezentacji w piłce nożnej.
- Jestem szczęśliwy, że mogę powitać nowego i tak ważnego członka naszej drużyny - powiedział piłkarz - maskotka będzie odgrywać kluczową rolę jako ambasador turnieju podczas dwóch najbliższych lat.

Pancernik pokonał innych przeciwników: papugę, pumę i "Saci" postać z brazylijskich legend. Wybór nie jest przypadkowy w razie niebezpieczeństwa zwierzę zwija się w kulę, która wyglądem przypomina piłkę. FIFA już zastrzegła pancernika jako znak mundialu w Europejskim Urzędzie Patentowym. Imię dla maskotki wybiorą Brazylijczycy w głosowaniu internetowym. Trzy najpoważniejsze propozycje to: Amijubi, Fuleco i Zuzeco.

Historia maskotek
Pierwszą oficjalną maskotkę towarzysząca Piłkarskim Mistrzostwom Świata zaprezentowano w 1966 roku podczas Mundialu w Anglii. Lew ubrany we flagę Wielkiej Brytanii (Union Jack) nosił imię World Cup Willie. Ostatnią maskotką mistrzostw był żółtozielony leopard o imieniu Zakumi, które nawiązywało do kodu Republiki Południowej Afryki oraz afrykańskiego słowa oznaczającego liczbę dziesięć.

Brazuca na boiskach Brazylii
Niedawno pokazano także oficjalną piłkę nożną, którą grać będą zawodnicy na boiskach w Brazylii. Piłkę wyprodukuje firma adidas. W oficjalnym głosowaniu, trwającym trzy tygodnie Brazylijczycy zdecydowali, że piłka nazwana zostanie "Brazuca", co w nieformalnym języku oznacza narodową dumę i styl życia. Brazuca otrzymała aż 70 proc. głosów. Dwoma pozostałymi propozycjami były "Bossa Nova" i "Carnavalesca".
Nazwę dla piłki przedstawiono podczas specjalnego programu telewizyjnego stacji Globo. W uroczystości wziął udział słynny brazylijski piłkarz Cafu. Adidas jest twórcą piłek na Mundiale od 1970 roku.
(op)

Czy to powrót polskiego kierowcy Formuły 1?

Organizatorzy rajdu Rally Lana Storico e Ronde Gomitolo di Lana potwierdzili za pośrednictwem profilu imprezy na Facebooku, że w najbliższy weekend wystartuje w niej Robert Kubica. Pilotem 27-letniego Polaka będzie Włoch Giuliano Manfredi – podaje PAP.

Polski kierowca wystartuje w okolicach miejscowości Biella autem Subaru Impreza.

Będzie to pierwszy występ Polaka od groźnego wypadku na trasie rajdu Ronde di Andora 6 lutego 2011 roku. Doznał wówczas poważnych obrażeń dłoni i łokcia, które sprawiły, że przeszedł już kilka operacji.(mam)

 

Polscy sztangiści przywieźli z Włoch 5 medali.

Daniel Miller / foto: Fipl Federazione Italiana PowerliftingOd 9 do 11 sierpnia w Terni trwały 18° Mistrzostwa Europy Seniorów w Wyciskaniu Sztangi Leżąc. W zawodach uczestniczyło 18 państw i 120 zawodników. W ME wzięli udział także Polacy. Do Terni przyjechało 15 osób wraz z trenerami i sędziami.

„Mistrzostwa cieszyły się wielkim zainteresowaniem ze strony publiczności” napisał na oficjalnej stronie włoskiej federacji PowerLifting prezydent Sandro Rossi.

Jedynym złotym medalistą polskiej reprezentacji został 23-letni Daniel Miller w kategorii do 83 kg. Udało mu się pobić rekord Polski wynikiem 262,5 kg. Grzegorz Nocek uplasował się na 6 miejscu.

Jan Wagiera, w kategorii do 93 kg zdobył dla naszego kraju srebrny medal, wyciskając 290 kg.

Polscy sztangiści z Terni przywieźli także srebrny medal w kategorii do 105 kg. Hadrysiak Mariusz wycisnął na ławce leżąc  282,5 kg.

W kategorii do 56 kg srebrny medal zdobył legnicki siłacz Dariusz Wszoła. Złoto przegrał jedynie… wagą ciała. Podobny los spotkał Sławka Śledzia. Drugi z naszych reprezentantów w tej kategorii nie zajął czwartego miejsca, przegrał z zawodnikiem Armeni Manukyanem Sevakiem który również zaliczył 167,5 kg,  ale był lżejszy o 0,05kg.

W klasyfikacji ogólnej podczas tegorocznych ME, polska drużyna mężczyzn uplasowała się na drugiej pozycji, zdobywając 843,24 punkty.

W konkurencji kobiet, zawodniczka TKKF Azory Jadwiga Radwańska była jedyną reprezentantką Polski i z wynikiem 120 kg w kat. wagowej do 63 kg uplasowała się na trzecim miejscu zdobywając brązowy medal.

opr. Anna Malczewska