Wiadomości - Nasz Swiat
10
Wt, grudzień

Minęły dwa lata od czasu gdy trzęsienie ziemi, które miało miejsce 6 kwietnia 2009 r., zniszczyło L’Aquilę i niektóre pobliskie miejscowości. Onna przestała istnieć. Podczas trzęsienia zginęło 309 osób. Dwa tysiące odniosło rany. 67 tysięcy pozostało bez dachu nad głową. Do dnia dzisiejszego starówka L’Aquili jest nadal niedostępna.

Godzina 3.32
Mieszkańcy zbudzeni zostają przez silny wstrząs o sile 6,3 stopnia w skali Richtera. Wszystko trwa 30 sekund. Jedni mogą powiedzieć, że to chwila, ale ci którzy znajdują się w epicentrum nie mogą doczekać się końca koszmaru.

Wstrząsy odczuwalne są w całym kraju. Niektóre miejscowości niepodal L’Aquila zostają całkowicie zniszczone. Paganica i Onna przestają istnieć. Słychać potężny huk. Kwiaty, żyrandole i książki spadają z półek, przewracają się meble, a ściany budynków pękają. Przestraszeni ludzie wybiegają na ulice, a wielu z nich zostaje uwięzionych pod gruzami.

Godzina 4.30
Zaledwie godzinę później ma miejsce najsilniejszy z około 100 następujących po sobie wstrząsów wtórnych. Ma siłę 4,3 stopnia w skali Richtera. Niszczy budynki, których konstrukcję naruszyło pierwsze trzęsienie. Słychać płacz rannych ludzi i rozpaczliwe wołanie o pomoc. L'Aquila zostaje całkowicie odcięta od świata.

Według najnowszego raportu pt. "Picie i nadużywanie alkoholu we Włoszech”, przygotowanego przez włoski Instytut Statystyczny ISTAT wynika, że prawie 9 mln mieszkańców Półwyspu Apenińskiego nadużywa alkoholu. Największe obawy naukowców budzi jednak rosnący alkoholizm wśród nastolatków.

8.624.000, czyli czyli 16 procent Włochów ma problemy z nadużywaniem napoi wyskokowych. Odsetek osób, u których nadużywanie alkoholu ocenia się jako niebezpieczne, uwzględnia także Włochów w wieku od 11 do 15 lat. Według raportu pije 392 tysiące, czyli 13 procent nastolatków w tej kategorii wiekowej.

Emanuele Scafato z departamentu do walki z alkoholizmem w Krajowym Instytucie Zdrowia podkreślił, że ponad 14 procent hospitalizacji z powodu nadużycia alkoholu dotyczy młodych ludzi poniżej 14 lat. "To jest dzwonek alarmowy" - oświadczył Scafato.

"Teraz młodzież spotyka się w barze koło domu czy szkoły i zaczyna o godzinie 5 po południu od aperitifu, a potem pije piwo i mocne trunki. I robi to coraz więcej młodych ludzi" - dodał urzędnik.

Z raportu wynika także, że jedna czwarta Włochów pije alkohol codziennie; w tej grupie są też wszyscy ci, którzy obfity obiad lub kolację uzupełniają o kieliszek wina.

A ile piją Polacy?
Polska jest jednym z krajów europejskich o największej liczbie pijących osób. Polacy przedkładają napoje wysokoprocentowe nad wszystkie inne postacie alkoholu. Jesteśmy krajem o jednym z najwyższym w świecie spożyciu napojów spirytusowych, które na dodatek stale rośnie. Statystyki wskazują, że niemal 16% polskiego społeczeństwa to osoby nadużywające alkoholu.(mam)

Rodziny ofiar masowej egzekucji w Rzymie, dokonanej przez hitlerowców w 1944 roku, wyraziły oburzenie, gdy jeden z tygodników opublikował zdjęcia skazanego za tę zbrodnię byłego kapitana SS Ericha Priebkego w restauracji z przyjaciółmi - podała za mediami włoskimi PAP.

Fotografie 97-letniego Priebke opublikował tygodnik "Oggi" kilka dni po rocznicy mordu w Rowach Ardeatyńskich (Fosse Ardeatine), gdzie hitlerowcy rozstrzelali 24 marca 1944 roku 335 mieszkańców Wiecznego Miasta, wśród nich 75 Żydów. Zbrodniarz został utrwalony na fotografiach podczas kolacji z przyjaciółmi w rzymskiej restauracji.

Adwokaci rodzin ofiar zwrócili się do sądu wojskowego z wnioskiem o kontrolę stanu jego zdrowia oraz sprawdzenie, czy zasługuje on na takie "uprzywilejowane" ich zdaniem traktowanie.

W ostatnich latach podobne reakcje wywołały zdjęcia Ericha Priebkego na motorze, a także na targu. Skandal wybuchł zaś, gdy organizator jednego z konkursów piękności we Włoszech zaprosił go do jury, z czego w rezultacie fali protestów zrezygnował.

Priebke, skazany przez włoski sąd za udział w egzekucji na dożywocie, odbywa karę w areszcie domowym ze względu na swój wiek i stan zdrowia. Zgodnie z warunkami tego aresztu może wychodzić z domu na ściśle ograniczony czas, jedynie by zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe, a więc do sklepu, do apteki i lekarza.

Według deklaracji majątkowej Silvio Berlusconiego wynika, że włoski premier dzięki ubiegłorocznym skandalom pomnożył dwukrotnie swoje dochody - z 23 do prawie 41 mln euro. Taki wynik czyni go najlepiej zarabiającym politykiem we Włoszech - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

W ostatni poniedziałek opublikowano deklarację majątkową Silvio Berlusconiego. Wynika z niej, że posiada on aż siedem mieszkań w Mediolanie, nieruchomości w mieście Lesa w prowincji Novara oraz posiadłości na wyspie Antigua na Morzu Karaibskim. Na drugim miejscu uplasował się biznesmen i członek włoskiej partii PDL Antonio Angelucci, który w roku ubiegłym zarobił 6 milionów euro.(mam)

Na prestiżową listę Niematerialnych Dóbr Ludzkości UNESCO z inicjatywy Włoch została niedawna wpisana dieta śródziemnomorska. 
Włosi są jednak przekonani, że ich niezwykle bogaty kraj, nie tylko pod względem kulinarnym, posiada wielu innych,  godnych kandydatów do listy UNESCO.

W tym roku specjalna komisja międzyministerialna z długiej listy zebranych zgłoszeń musiała wytypować tylko dwóch kandydatów. Członkowie komisji mieli twardy orzech do zgryzienia, gdyż o miejsce na liście dziedzictwa ludzkości ubiegają się między innymi takie słynne „produkty” made in Italy jak:  pizza neapolitańska i sztuka jej wypieku, procesja wielkopiątkowa z Apulii, słynna gonitwa konna Palio di Siena, szczep winogron z wyspy  Pantelleria, z których robi się wino o tej nazwie, licząca ponad 400 lat tradycja wyrobu skrzypiec przez lutników z Cremony, wielkie majowe święto z okazji nadejścia wiosny w Asyżu oraz  karnawał w Viareggio.

Ostatecznie po burzliwych naradach tegorocznymi oficjalnymi kandydatami Włoch do wpisania na listę Niematerialnych Dóbr Ludzkości UNESCO są  pizza neapolitańska i szczep winogron Zibibbo z Pantelerii.

D.W.

Znany z niechęci do nielegalnych imigrantów włoski minister ds. reform, lider Ligi Północnej Umberto Bossi, oświadczył, że imigranci nie są we Włoszech mile widziani. Uczynił to jednak w bardzo ordynarny sposób. "Niech spadają" - powiedział (w północnowłoskim dialekcie lombardzkim) dziennikarzom Bossi. Opozycja uznała te słowa za skandaliczne.

 

foto: © Wikimedia Commons

Rząd Włoch gotów jest dać nawet do 2500 dolarów każdemu nielegalnemu imigrantowi, który dobrowolnie powróci do swego kraju. Na takie rozwiązanie zedycydował się gabinet Silvio Berlusconiego w celu rozwiązania kryzysu imigracyjnego.

Na Lampedusie, gdzie liczba uchodźców przekracza już liczbę stałych mieszkańców, sytuacja jest dramatyczna, a chaos pogłębia się. W ostatni weekend, kiedy na wyspę przybyło ponad 3000 uchodźców z Północnej Afryki, 300 Tunezyjczyków, stojących w kolejce po wodę i posiłek, zbuntowało się przeciwko przedłużającemu się oczekiwaniu na wyjazd z wyspy. Zażądali również ubrań i możliwości umycia się. Wezwano policyjnych mediatorów, by uspokoić sytuację. Zapewnili oni protestujących, że dostaną także papierosy.

W związku z artykułami prasowymi na temat zaoferowania pieniędzy ministerstwa spraw wewnętrznych i zagranicznych Włoch wyjaśniły w nocie, że ten plan finansowy będzie zrealizowany pod jednym tylko warunkiem: jeśli fundusze na ten cel przeznaczy także Unia Europejska.

Przywódca koalicyjnej prawicowej Ligi Północnej, minister do spraw reform Umberto Bossi, który poproszony o komentarz do gotowości finansowania repatriacji nielegalnych imigrantów oświadczył: "Co takiego? Mamy płacić? Ja bym nie dał nic, załadowałbym ich i odesłał". - Jeśli wrócą, odeślemy ich do domu jeszcze raz - oznajmił Bossi.
(PAP)