Wiadomości - Nasz Swiat
10
Pn, sierpień

Ruby (Karima El Mahroug) znana z afery bunga bunga, w którą zamieszany jest premier Włoch,  zeznała przed sądem, że rok temu uprawiała seks za pieniądze z Christiano Ronaldo. Piłkarz odpowiada: to kłamstwo.

Jak podały media, Ruby zeznała:  - 29 grudnia 2009 widzieliśmy się w restauracji. Prawił mi komplementy i wymieniliśmy się numerami telefonów. Trzy tygodnie później spotkaliśmy się i uprawialiśmy seks w luksusowym hotelu. Spaliśmy razem i następnego poranka, gdy jego już nie było, znalazłam kopertę z 4 tys. euro i wiadomością: "Mam nadzieję, nie znajdę cię w pokoju, gdy wrócę".

Marokanka miała ponownie spotkać się z Ronaldo, kilka dni później w klubie nocnym. Chciała mu wówczas rzucić pieniędzmi w twarz, ale do spotkania nie doszło.

Cristiano Ronaldo  zaprzecza zeznaniom Marokanki podkreśla, że nie zna Runy i nigdy jej nie spotkał.  W specjalnie wydanym komunikacie deklaruje:  "Między grudniem 2009 roku a czerwcem 2010 nie byłem w Mediolanie ani razu, co można łatwo udowodnić. Jestem ofiarą brudnego dziennikarstwa". (wda)

Dzisiaj w godzinach rannych na lotnisku Malpensa w Mediolanie doszło do strzelaniny, po tym jak do strefy odlotów mężczyzna pochodzenia tunezyjskiego staranował swoim samochodem okno na Terminalu – podała agencja Androkronos.

Według pierwszych informacji,  mężczyzna w ten sposób chciał powstrzymać żonę przed podróżą. Niezidentyfikowanego Tunezyjczyka zatrzymał policjant, który postrzelił mężczyznę w stopę. Rannego przewieziono do szpitala. W chwili obecnej specjalna jednostka policji sprawdza zawartość wnętrza samochodu mężczyzny. (mam)

Włoski sędzia przychylił się do wniosku mediolańskiej prokuratury o natychmiastowe postawienie przed sądem premiera Silvio Berlusconiego pod zarzutem prostytucji nieletnich w jego domu i nadużycia urzędu. Rozprawę wyznaczono na 6 kwietnia - donosi IAR.

Warto przypomnieć, że sprawa dotyczy imprez, jakie odbywały się w prywatnej rezydencji szefa rządu w Arcore, nieopodal Mediolanu. Okazuje się, że brały w nich udział nie tylko pełnoletnie osoby, ale także młodociane kobiety, które były za to sowicie wynagradzane. Wśród nich była nieletnia gówna bohaterka skandalu - Ruby. To z nią związana jest sprawa rzekomego nadużycia władzy przez Berlusconiego, polegająca na jego osobistej interwencji w mediolańskiej komendzie policji, po zatrzymaniu dziewczyny w związku z kradzieżą. Szef włoskiego rządu przedstawił ją wówczas jako wnuczkę prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka i kazał natychmiast zwolnić.
Już teraz wiadomo, że w składzie sędziowskim, przed którym Berlusconi stanie 6 kwietnia, będą same kobiety.

Włosi przeklinają,  i to nie mało. Jednak kulturalnym mieszkańcom Półwyspu Apenińskiego „więdną uszy” przede wszystkim z powodu bluźnierstw.

Władze gminy Brignano Gera d'Adda w prowincji Bergamo postanowiły położyć kres bluźnierstwom, zatwierdzając rozprządzenie, które  zakazuje mieszkańcom wypowiadania arówno w relacjach związanych z życiem publicznym jak i prywatnym zwrotów obrażających uczucia religijne.

Na problem bluźnienia zwrócił uwagę ksiądz Marco Bosio. Projekt rozporządzenia przedstawili radni z partii  Lega Nord. Teraz, kto wypowiada bluźnierstwa musi liczyć się ze słonymi mandatami.

Burmistrz Valerio Moro podkreślił,  że Brignano Gera d'Adda jest miastem katolickim, toteż dbanie o uczucia religijne mieszkańców jest tak samo ważne,  jak dbanie o świątynie. (wda)

Wynalazcą jagodowych paneli słonecznych jest przedsiębiorstwo Cyanine z Settimo Torinese we Włoszech. 

Jagodowe, bo krzem, używany do produkcji paneli słonecznych dostępnych obecnie na rynku, zastąpiono pastą z tlenku tytanu, do którego dodano ekstrakt z jagód, który zwiększa wielokrotnie światłoczułość paneli, czyniąc je niewiarygodnie wydajnymi.

Jak piszą w swoich recenzjach włoskie czasopisma specjalistyczne, jagodowe panele słoneczne nie tylko dostarczają więcej energii, ale również ich koszt produkcji jest dużo tańszy od tradycyjnych.

Eksperci przewidują, że jagodowe panele za dwa lata zrewolucjonizują rynek kolektorów słonecznych.

Szkoda tylko, że jagodowe panele słoneczne nie pachną jagodami, bo oprócz dostarczanej energii zabijałyby przy okazji odór smogu, którymi cuchną europejskie metropolie.

D.W.

Na naukę nigdy nie jest za późno. Jest o tym przekonany 80-letni Peppino, emerytowany fryzjer z Rzymu, świeżoupieczony student prawa na rzymskim uniwersytecie.

Peppino pochodzi z Campobasso. Przyjechał do Rzymu jaki młody chłopak, aby odbyć obowiązkową służbę wojskową. Jego kariera jako fryzjera zaczęła się w koszarach. Strzygł włosy kolegom, a że miał do tego dryg, po wojsku został zawodowym fryzjerem.

Do szkoły średniej zapisał się w wieku 72 lat (!).  5 lat później zdał maturę i egzaminy zawodowe, uzyskując  dyplom księgowego.

„Przez sporą część mojego życia miałem sporo problemów natury prawnej. Muszę przyznać, że wiele z nich wynikała z faktu, że byłem kompletnym ignorantem. Po przejściu na emeryturę stwierdziłem, że nadeszła najwyższa pora, aby wziąć się za siebie. Matura nie była szczytem moich marzeń. Chcę zostać adwokatem”.

Na pytanie jak mu idzie studiowanie odpowiada: “Uczę się przez wiele godzin dziennie. Niestety ze względu na wiek, zapamiętywanie nie przychodzi mi z łatwością. Jednak jeśli chodzi o organizację studiów, to jestem na uprzywilejowanej pozycji, bo przydzielono mi opiekuna, który pomaga mi zorganizować plan zajęć i pilnuje wpisów do indeksu”.

D.W.

Kierowca furgonetki z okolic Brindisi, otrzymał pocztą mandat za to, że pędził nią z prędkością ... 1230 kilometrów na godzinę, podczas gdy dopuszczalna prędkość na drodze, którą jechał wynosi - według dokumentu - 1078 km na godzinę – podała za mediami włoskimi PAP.

Po wielkim szoku, jakiego doznał odbiorca, po przeczytaniu prędkości z jaką jechał, sporządzonego na podstawie fotoradaru, mężczyzna zdecydował się skierować sprawę do organizacji obrony praw konsumentów. Ta z kolei poinformowała o tej osobliwości włoskie media zwracając ich uwagę na to, że kierowcy zarzucono, że przekroczył prędkość dźwięku (ok. 1215 - 1230 km/godz w zależności od parametrów środowiska.

Przedstawiciel stowarzyszenia Giovanni D'Agata oświadczył : "Nie wierzyliśmy póki nie zobaczyliśmy na własne oczy mandatu, jaki otrzymał właściciel środka lokomocji, który - o ile nam wiadomo - nie jest samolotem".