Wiadomości - Nasz Swiat
29
Śr, styczeń

Od 80 tys. do 100 tys. cudzoziemców pracuje na czarno we włoskim rolnictwie - wynika z danych Caritas.
 
Według najnowszego raportu włoskiego Caritasu, imigranci są ofiarami oszustw i przemocy. Są też zmuszani do niewolniczej pracy i życia w straszliwych warunkach. Za umowę o pracę, która okazuje się potem fałszywa, cudzoziemcy, obywatele przede wszystkim spoza UE płacą nawet  od 2-3 tys.

Z chwilą przekroczenia granicy włoskiej stają się oni - jak napisano w raporcie - "współczesnymi niewolnikami". Pracują nielegalnie za często głodowe stawki, narażają swoje zdrowie, są zastraszani, szantażowani, bici, a czasami zabijani.

Wielu obcokrajowców pracujący we włoskim rolnictwie zmuszana jest do oddawania nawet 60 proc. zarobków swym szefom i nieuczciwym pośrednikom, zazwyczaj swoim rodakom, którzy są wspólnikami włoskich pracodawców. Ich powiązania mają często mafijny charakter.

Przedstawiony przez Caritas obraz dokładnie odpowiada sytuacji, w jakiej znaleźli się Polacy przed czterema laty w Apulii, gdzie ujawniono proceder "polskich obozów pracy".

Według szacunków Caritas, nielegalni robotnicy stanowią połowę wszystkich zatrudnionych w rolnictwie we Włoszech.

Prokuratura w Lanciano wszczęła śledztwo  w sprawie śmierci 4-mieisięcznego  Davida Ciccocioppo, zmarłego na skutek obrażeń odniesionych z powodu wystrzelenia poduszki powietrznej w samochodzie.

Do wypadku doszło przedwczoraj rano, na peryferii Lanciano (Chieti).  Samochód prowadzony przez kobietę polskiego pochodzenia wpadł w poślizg i wypadł z drogi uderzając o barierkę graniczną pasa jezdni.   W tym momencie wystrzeliła boczna poduszka powietrzna, powodując silne obrażenia głowy niemowlęcia, podróżującego w specjalnym foteliku (tyłem do szyby) umieszczonym na siedzeniu pasażera.

Matce, prowadzącej pojazd,  nic się nie stało.

Pierwszym krokiem śledczych będzie zbadanie stanu technicznego Opla Vectra Sw. (wda)

Technikum geometryczne w Rawennie wzbogaciło się o milion euro, które zostawiła w spadku nauczycielka matematyki ww. szkoły. Ze spadku utworzono fundusz stypendialny.

Pierwsze stypendium - 6 tysięcy euro rocznie - otrzymał 19-letni absolwent szkoły, syn chińskich imigrantów.

Najważniejszą częścią spadku otrzymanego przez szkołę jest jeszcze niesprzedana dwupiętrowa willa matematyczki z malowniczym ogrodem w nadmorskiej Marina Romea. Dom ten znają pokolenia uczniów, bo właśnie tam nauczycielka, w pięknej scenerii, udzielała korepetycji uczniom, którzy mieli kłopoty w nauce.
Wartość willi oszacowano na 720 tysięcy euro. Obliczono, że z pieniędzy uzyskanych z jej sprzedaży można by co roku przez 30 lat przyznawać po 5 stypendiów.

Luciana Baldini, zmarła w maju 2009 roku w wieku 82 lat. Nie miała bliskiej rodziny ani dzieci. Cały swój majątek, owoc kilkudziesięciu lat pracy i oszczędności, postanowiła przekazać szkole z przeznaczeniem dla tych jej absolwentów pochodzących z ubogich rodzin, którzy chcą kontynuować studia na uniwersytecie.

Według raportu Narodowej Rady Geologów, sześć milionów ludzi we Włoszech mieszka na terenach zagrożonych powodziami i osunięciami ziemi.
 
Za najbardziej zagrożony teren uznano Kampanię, gdzie mieszka około 19% ludzi. Na dalszych miejscach znajdują się Emilia-Romania, Piemont, Lombardia i Wenecja Euganejska.

W raporcie geolodzy podkreślili, że na terenach tych znajduje się ponad milion budynków mieszkalnych, 6 tysięcy szkół i 531 szpitali.

Znakomite wino Brunello , parmezan  i szynka z Parmy to produkty made in italy znane smakoszom na całym świecie. Mało kto wie jednak, że twórcami tych spożywczych arcydzieł made in italy  są w dużej mierze obcokrajowcy.

Jak wynika z danych firmy Coldirelli w gospodarstwach, w których produkuje się Parmiggiano Reggiano co trzeci pracownik to obywatel Indii, a w Abruzji  90% pasterzy to obywatele Macedonii.

Pracownicy z zagranicy mają kluczowe znaczenie w procesie produkcyjnym Brunello di Montalcino, szynki parmeńskiej, parmezanu, a także mozzarelli di bufala – donosi Coldiretti.

Podobnie w zbiorach truskawek w Weronie, jabłek w Trentino, winogron w Piemoncie zasadniczą  rolę odgrywają zagraniczni robotnicy.

Jak podaje Coldiretti, co dziesiąta osoba zatrudniona we włoskim rolnictwie to cudzoziemiec spoza UE.
Najwięcej pracowników rolnych pochodzi z Albanii (17,2%), Indii (13,8%) Maroka (12,6%), Tunezji (8,7%) i Macedoni (5,2%).

Przywódca grupy serbskich pseudokibiców 29-letni Ivan Bogdanov, uważany za głównego odpowiedzialnego za gwałtowne zamieszki podczas wtorkowego meczu (Włochy-Serbia) eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy 2012 przeprosił Włochy i Włochów.

Przepraszam Włochy i Włochów - powiedział w czwartek Bogdanov przez swego adwokata.

Cytowany przez agencję Ansa szef pseudokibiców oświadczył: Nigdy nie zamierzaliśmy spowodować zniszczeń we Włoszech, które bardzo mi się podobają. Nigdy tu wcześniej nie byłem, ale to przepiękny kraj - zapewnił lider serbskich "ultras", który w piątek wraz z 7 innymi chuliganami zostanie przesłuchany przez sędziego.

Czytaj także: Mecz Włochy-Serbia przerwany przez sędziego

Serbska policja aresztowała na granicy 19 pseudokibiców, którzy wracali z przerwanego meczu z Włochami w eliminacjach mistrzostw Europy 2012. Podejrzani są o udział w gwałtownych zamieszkach na stadionie w Genui - poinformowało ministerstwo spraw wewnętrznych.

W chwili obecnej Ivan Bogdanov przebywa w więzieniu dla kobiet w Pontedecimo, ponieważ w więzieniu dla mężczyzn w Marssi przebywa zbyt dużo Albańczyków, którzy nie chcieliby dzielić jednej celi z Serbem, który 12 października na stadionie w Genui spalił flagę Albanii. (am)

W związku z fatalną sytuacją finansową publicznych placówek oświatowych, dyrektorzy wielu szkół włoskich postanowili na własną rękę znaleźć fundusze na zakup najpotrzebniejszych sprzętów, jak: ławki, krzesła, biurka dla nauczycieli.

Jednym z pierwszych miast, w których sponsorzy pomogli podupadającej oświacie jest Rzym, gdzie dzielnicowy klub seniora, sieć parkingów oraz restauracji pod nazwą "Zio d’America", firma budowlana i supermarkety są sponsorami ośmiu szkół podstawowych oraz średnich. Łacznie wyłożyli oni 40 tysięcy euro.

Czytaj także: W szkole na podłodze

"Na początku roku szkolnego sytuacja była dramatyczna"- powiedział szef władz I dzielnicy z Wiecznego Miasta, Orlando Corsetti. "W niektórych szkołach nie było ławek, dzieci nie miały na czym siedzieć, a w kasie gminy nie było pieniędzy"- wyjaśnił. Dodał, że zamiast 150 tysięcy euro na zakup wyposażenia szkół otrzymał 20 tysięcy euro.