Wiadomości - Nasz Swiat
26
So, wrzesień

W związku z fiaskiem włoskiej kinematografii podczas ostatniego festiwalu filmowego w Wenecji, minister kultury Sandro Bondi zapowiedział, że będzie ingerować w skład jury tej imprezy. Ostrą krytykę skierował do dyrektora Marco Muellera i szefa jury Quentina Tarantino.

"Ponieważ festiwal filmowy w Wenecji jest finansowany przez państwo, od tej pory zamierzam wtrącać swoje trzy grosze także w wybór członków jury" - oznajmił minister kultury w wywiadzie dla włoskiego tygodnika "Panorama".

"Wyniki festiwalu - dodał - zmuszają wszystkich do tego, by otworzyli oczy i dokonali autokrytyki".

Czytaj także: Triumf Skolimowskiego w Wenecji

O przewodniczącym jury tegorocznej edycji imprezy włoski minister kultury powiedział: "Tarantino jest wyrazicielem kultury elitarnej, relatywistycznej i snobistycznej" .  "A jego wizja ma także wpływ na jego oceny, również te dotyczące filmów zagranicznych" - zauważył Bondi.

Krytycznie wypowiedział się też o dyrektorze weneckiego festiwalu Marco Muellerze, który jak uważa “jest zakochany we własnych schematach, i to do tego stopnia, by nie nadawać przywileju talentom i nowościom, które dostrzegają wszyscy".

Warto przypomnieć, że podczas ostatniego festiwalu w Wenecji brały udział cztery włoskie filmy. Niestety żaden z nich nie otrzymał  żadnej nagrody.

W jednej ze szkół podstawowych Rzymu, uczniowie pierwszych klasy uczą się... siedząc na podłodze.

Nowy rok szkolny w Wiecznym Mieście rozpoczął się w ostatni poniedziałek, ale w jednej ze szkół na peryferiach stolicy brakuje ławek, a nawet tablicy. Dzisiaj dotarły wreszcie krzesła.

Do dnia dzisiejszego pierwszoklasiści uczą na korytarzach, siedząc na przyniesionych z domu stołkach lub na podłodze. - Ja i inne mamy jesteśmy zaniepokojone tą sytuacją, ponieważ siedzenie na ziemi nie jest zbyt higieniczne – powiedziała Valentina, mama jednego z pierwszoklasistów – to absurdalne, ponieważ szkoła wymagała od nas wszystkich opłat, np. za stołówkę, jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego, a potem okazało się, że nasze dzieci nie mają przypisanych klas – dodała. (mam)

Taką opinię wyraził w poniedziałek premier Włoch Silvio Berlusconi. Stwierdził, że ma on dwa całkowicie różne wizerunki. Podkreślił, że włoska prasa przedstawia go w najgorszym świetle, a za granicą uważany jest za męża stanu i podziwiany za doświadczenie – podała PAP.

W wywiadzie dla stacji Canale 5 , która wchodzi w skład koncernu telewizyjnego Mediaset należącego do Berlusconiego, szef rządu oświadczył: "Jest dwóch Berlusconich: jeden niedobry i nie do pokazywania, ten we włoskich gazetach, które niemal wszystkie są lewicowe, oraz drugi - ceniony mąż stanu, który jest wychwalany na międzynarodowych szczytach z powodu swej przeszłości magnata finansowego, 16-letniego doświadczenia w polityce i przedstawianych przez siebie propozycji".

Według Silvio Berlusconiego - prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew i szef rządu Władimir Putin są “darem od Boga” dla narodu rosyjskiego. Opinia, którą wyraził w przemówieniu na II Światowym Forum Politycznym w rosyjskim Jarosławiu wzbudziła oburzenie obecnego tam również Massimo D’Alemy.

Znany ze swoich dziwnych wypowiedzi włoski premier oświadczył ponadto, że podczas długich rozmów, jakie przeprowadził z Putinem, nigdy nie pojawiła się u niego wątpliwość co do demokratycznych zamiarów rosyjskiego lidera. Ponadto Berlusconi podkreślił, że Rosja weszła na drogę pełnej demokracji.

Słowa Berlusconiego spotkały się z natychmiastowym protestem ze strony uczestniczącego w forum w Jarosławiu byłego lewicowego premiera Włoch Massimo D'Alemy. Zarzucił on szefowi rządu, że wykorzystał międzynarodowe forum dla wewnętrznych polemik.(mam)

Ponad 10 milonów jajek o łącznej wartości 2 mln euro przechowywanych w niewłaściwej temperaturze i wśród insektów, gryzoni i ich odchodach skonfiskowano wczoraj w jednym z magazynów w Weronie.

Jajka miały zostać przeznaczone do produkcji znanych na całym świecie panettone, które Włosi spożywają podczas Bożego Narodzenia.
Zajęcie towaru zapobiegło jego wykorzystaniu w przygotowaniu półproduktów, przeznaczonych do produkcji wyrobów cukierniczych.(mam)

Trudne momenty czekają już za kilka dni kierowców, poruszających się po włoskich drogach. Od wtorku wieczorem do soboty strajkować będą pracownicy stacji benzynowych w całym kraju. Prawdopodobnie tak długa przerwa w sprzedaży paliwa sparaliżuje cały kraj.

Powodem protestu jest brak zadowalającego zdaniem tej branży postępu w rozmowach z rządem.
Według trzech związków zawodowych, które strajk zapowiedziały już w lipcu, rząd nie robi nic, aby poprawić fatalną sytuację ekonomiczną branży, która - jak podkreślono - cała cierpi w rezultacie kryzysu.

UWAGA!
Na stacjach benzynowych przy autostradach trzydniowy strajk rozpocznie się we wtorek o godzinie 22, a w miastach - w środę rano.


W opinii inicjatorów protestu przewidziana przez rząd restrukturyzacja systemu dystrybucji paliw przyniesie korzyści jedynie przemysłowi naftowemu i wielkim sieciom sprzedaży, a doprowadzi do utraty pracy przez 75 tysięcy pracowników małych stacji benzynowych. Nie skorzystają na tym w ogóle konsumenci - argumentują protestujący.


Tak jak w sąsiedniej Francji, także w Italii rozpoczęła się likwidacja obozowisk romskich na peryferiach dużych miast. 7 września policja zamknęła nielegalny obóz w Mediolanie, w którym zamieszkiwało około 200 osób.

Jak podaje agencja IAR, operacja przebiegła bez protestów. Romowie zostali wyrzuceni z szałasów, które zostały natychmiast zrównane z ziemią. Na miejscu pozostały tylko kobiety z małymi dziećmi, którymi zajęły się organizacje charytatywne. Romowie uważają stosowane wobec nich praktyki za przejaw rasizmu. Podobnego zdania byli świadkowie policyjnej akcji w Mediolanie, mieszkańcy okolicznych domów.

Po Mediolanie, przyjdzie kolej na Rzym. Burmistrz Wiecznego Miasta Gianni Alemanno ogłosił, że wkrótce zlikwidowane zostaną wszystkie nielegalne obozowiska.

- Ludzie przyjeżdżający do Rzymu muszą być w stanie sami się utrzymać i zapewnić sobie mieszkanie. W przeciwnym razie muszą opuścić miasto - powiedział Alemanno, przedstawiając szczegóły „Operacji Nomad”. Dodał, że rząd musi mieć kontrolę nad swoim terytorium. Jednocześnie skrytykował francuską politykę wobec Romów jako „słabą i nieprzekonującą”.

W ostatnią sobotę (4 września) w Rzymie kilkuset Romów manifestowało przeciwko zaostrzeniu polityki imigracyjnej wobec nich. Hasło demonstracji na Campo de' Fiori, w pobliżu siedziby ambasady Francji brzmiało: „Nie dla ksenofobii, nie dla pogromów”.
Jednym z powodów protestu była polityka władz Rzymu, które zamykają nielegalne obozowiska Romów i zmuszają ich do przeniesienia się do innych, wyznaczonych miejsc z dala od Wiecznego Miasta. (jar)