Wiadomości - Nasz Swiat
10
Pn, sierpień

Już niedługo, każdy ksiądz pracujący w diecezji Wiecznego Miasta zostanie spisany. Jest to postanowienie kard. Agostino Vallini według którego, chodzi przede wszystkim o uporządkowanie statusu kapłanów i sprawdzić, czy na pewno realizują cel, w jakim przybyli z zagranicy, głównie z krajów nie należących do Unii Europejskiej.

Nie ma to w żadnej mierze ograniczyć liczby cudzoziemskich kapłanów pracujących w wielu rzymskich parafiach, jak sugerowały niektóre włoskie media – podała KAI.

Pobyt księży spoza Unii jest zawsze ograniczony w czasie np. studiami. Spis ma zapobiec wszelkim nadużyciom, dlatego też każdy z księży musi przedstawić obecnie w wikariacie list od swego ordynariusza, poświadczający powód jego przyjazdu do Włoch. Bywały bowiem przypadki, że w parafiach przyjmowano kapłanów bez takiego poświadczenia, co mogło powodować pewne problemy. Chodzi też o to, by po zakończeniu studiów duchowni wracali do swych rodzimych diecezji, nie przedłużając bezpodstawnie swego pobytu.

W chwili obecnej na terenie diecezji rzymskiej pracuje 1935 kapłanów z zagranicy i 1230 Włochów.

Strona namawia do zabijania oraz spożywania kotów.

Po niefortunnym wystąpieniu Beppe Bigazzi ponownie mówi się o przepisach kulinarnych, których głównym składnikiem jest mięso kota. Tym razem chodzi o stronę internetową www.mangiagatti.com, której prawdopodobnie, miejmy nadzieję, grozi zamknięcie po wniesieniu skargi złożonej przez Lorenzo Croce, prezesa Włoskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt i Środowiska Naturalnego (Aida) – podaje serwis TGcom.

Przeczytaj także: Gotowany kot powodem skandalu

Strona nie tylko namawia do zabicia kotów domowych, ale także proponuje szereg przepisów kulinarnych.
Croce skierował skargę zarówno do prokuratury, jak i policji w Mediolanie. Wzywa on do natychmiastowego zamknięcia strony, a ponadto zawiera „szereg nieprawidłowości związanych z ochroną praw zwierząt”.

Prezes stowarzyszenia Aida w skardze, wnosi także o zidentyfikowanie osób odpowiedzialnych i ich ukaranie zgodnie z przepisem prawnym nr 281/91, dotyczącym zapobiegania złego traktowania. Według Lorenzo Croce „to wstyd, że istnieją wciąż ludzie, którzy reklamują i namawiają do zabijania kotów w celach kulinarnych.” (am)

Najnowszy pomysł Włoch na walkę z kryzysem może okazać się wielką klapą, ponieważ powstał tu pomysł budowy pól golfowych. Ale czy to pomoże?

W latach 30. Amerykanie budowali lotniska by walczyć kryzysem finansowym, Niemcy postawili natomiast na autostrady, które do tej pory są chlubą w Europę.We Włoszech natomiast powstał niecodzienny pomysł… pola golfowe.

Według Leonardo Caltagirone na dzisiejsze inwestycje należy „zawsze patrzeć 10 lat w przód i inwestować w przyszłość, nigdy w teraźniejszość”.
Caltagirone planuje budowę olbrzymiego Terre dei Consoli, 27-dołkowego kompleksu golfowego 40 km od Rzymu. Obiekt zaprojektował słynny w branży architekt Robert Trent Jones Jr. Według inwestora ma to być jedno z najwspanialszych pól golfowych na świecie.
Podobne inwestycje miałaby pobudzić włoską gospodarkę i zachęcić Włochów do gry. Obecnie na płw. Apenińskim w golfa gra 92 tys. osób, dla porównania, we Francji ponad 380 tys., a w Wielkiej Brytanii prawie 2 mln. Jak zauważa Luca Valerio, prezes Rzymskiego Parku Golfowego (Golf Parco di Roma), golf jest teraz wydarzeniem społecznym we Włoszech – Musimy uczynić golf sportem i zrozumieć, że przyszłość golfa związana jest z nieruchomościami - mówi w rozmowie z agencją Bloomberg.

Ale czy tego rodzaju inwestycja pozwoli na uporanie się kryzysem finansowym? Z raportu KPMGW (firmy zajmującej się doradztwem gospodarczym), pomimo, że rynek liczy ponad 60 mln osób uprawiających golfa na świecie, to jednak przyszłość może nie być tak różowa. Już teraz w Hiszpanii, gdzie jest 100 pól golfowych, zauważa się przesycenie rynku. W rozbudowę infrastruktury golfowej zainwestowały również Grecja i Turcja. Dodatkowym problemem może być fakt, że Włochy nie są kojarzone z golfem. (am) 

Mieszkańcom Włoch nie wystarcza już piękna pogoda i czysta woda na wakacjach. Coraz więcej urlopowiczów do plażowego ekwipunku zalicza także laptopy i iPady.

Okazuje się, że  Włosi unikają już tych hoteli i plaż, gdzie nie można bezprzewodowo połączyć się z internetem.
Coraz mniej Włochów wyobraża sobie wakacje bez dostępu do Facebooka i internetu - pisze włoski dziennik „Il Giornale". Powszechne staje się zjawisko ucieczki z plaż, które nie mają tzw. hot spotów - instalacji, pozwalających bezprzewodowo połączyć się z siecią.
Z przeprowadzonego kilka dni temu sondażu wynika, że zaledwie 1 procent mieszkańców Półwyspu Apenińskiego gotowych jest wyjechać na miesiąc na wakacje, zostawiając w domu laptop i podobne akcesoria. 37 proc. chce mieć stały dostęp do sieci bezprzewodowej, nawet na plaży. A aż 68 procent jest gotowych uciec z hoteli i plaż, które nie mają dostępu do internetu. (ama)

Według portalu Tripadvisor, Bazylika św. Piotra okazała się najpopularniejszą bezpłatną atrakcją turystyczną w Europie. Innymi, najczęściej odwiedzanymi miejscami z bezpłatnym wstępem to: muzeum Auschwitz-Birkenau w Polsce oraz wulkan Etna na Sycylii - poinformował włoski dziennik ,,Corriere della Sera".

Listę 10 najczęściej odwiedzanych miejsc zamykają wykopaliska archeologiczne w podrzymskiej Ostia Antica oraz Canale Grande w Wenecji.
Wiceburmistrz Rzymu Marco Cutrufo jest zadowolony z tak wysokiej pozycji Bazyliki św. Piotra, co ,,jest również potwierdzeniem atrakcyjności Rzymu" – podał włoski dziennik. Podkreślił on, że większość spośród 12 milionów pielgrzymów i turystów odwiedzających w ciągu roku stolicę Włoch, 97 proc. przebywa tylko w centrum metropolii.

W Bolzano na północy Włoch weszło w życie nowe rozporządzenie, które jest elementem walki ze skutkami pijaństwa. Mówi ono, że osoba będąca pod wpływem alkoholu musi zapłacić 200 euro za transport karetką pogotowia do szpitala.

Z transportu ambulansem wykluczone zostały w ten sposób osoby, u których zawartość alkoholu we krwi przekroczy 1,5 promila. Tę niecodzienną decyzję podjęto w konsekwencji szerzącego się zjawiska nadużywania alkoholu, zwłaszcza w całym regionie Alto Adige. Coraz częściej to właśnie alkohol jest przyczyną wypadków i obrażeń, których doznają młodzi ludzie. (maja)

Zadaniem opaski „power balance”, pochodzącej z Kalifornii, jest podobno stabilizowanie równowagi energetycznej organizmu i zwiększenie jego wydajności fizycznej.

Wynalazek ten dotarł do Włoch, gdzie stał się prawdziwym hitem - podał dziennik La Stampa. „Niektórzy uważają to za nonsens. Jednak moda na opaskę zatacza coraz szersze kręgi, a Internet zalała fala filmików o „opasce równowagi energetycznej. Widać na nich przede wszystkim młodych ludzi, którzy starają się utrzymać równowagę stojąc na jednej nodze, podczas gdy inni próbują ich przewrócić. Ci, którzy noszą opaski, zachowują równowagę, inni przewracają się. Z pozoru wygląda to na skecz, ale w rzeczywistości jest eksperymentem zalecanym przez producenta, który ma udowodnić działanie mechanizmu.” - czytamy we włoskim dzienniku. Opaska ma zwiększyć giętkość ciała, dodać wigoru i usprawnić przepływ energii. Czysty chwyt marketingowy? Poprzez szeptaną reklamę lansuje się cudowny produkt, który na przegubach noszą piłkarze, gwiazdy filmowe i koronowane głowy, na przykład hiszpańska księżniczka. Fantazja nie zna granic. Blogerzy, naśladując Rycerzy Jedi z „Gwiezdnych Wojen”, piszą o nowej równowadze sił. 
- Niech opaska „power balance” będzie z Wami.” – wypowiedział się jeden z fanów opasek.
- Nie dość, że wydałam pieniądze, to jeszcze nic mi to nie dało, zero efektu, nie wiem po co wymyślili coś takiego, jak mi się chciało spać, tak i dalej mi się chce – powiedziała Ania z Rzymu, która wypróbowała opaskę. (raj)