O Polsce z uśmiechem - Nasz Swiat
23
So, wrzesień

Nasze sprawy

O polskich dziadkach, wspomnieniach o życiu w PRL, ulubionej komedii i planach badawczych na przyszłość z Vittorio Marone rozmawia Danuta Wojtaszczyk.

Do kanonu lektur, które obowiązkowo należałoby polecić włoskim przyjaciołom Polski i Polaków warto włączyć publikację Vittorio Marone „La quotidianità dell’assurdo. La Repubblica Popolare Polacca (1945-1989) nella commedia cinematografica del tempo: propaganda, opposizione e tecniche di sopravvivenza. (Wyd. Archetipolibri, Bolonia 2010).

Publikacja jest rezultatem wieloletnich badań autora, pracownika naukowego Università Ca’ Foscari w Wenecji, w założeniu poświęcona kinu polskiemu,  a w rzeczywistości stanowiącą panoramę życia w PRL w jego wymiarach, socjologicznych, historycznych, politycznych, językowych, edukacyjnych,  interpersonalnych i wielu, wielu innych.  Książkę czyta się jednym tchem i z powodzeniem można proponować ją jako oryginalny przewodnik po Polsce i Polakach, pozwalający poznać nie tylko historię naszego kraju, ale przede wszystkim charakter narodowy, błyskotliwość Polaków i ich hart ducha.

Zadedykowałeś swoją książkę Twoim Polskim dziadkom: Kazi i Waldkowi, „którzy swoim uczuciem uczynili lata PRL najpiękniejszymi w twoim życiu”. Pamiętasz jakieś konkretne pomysły Twoich polskich krewnych na radzenie sobie z „absurdem codzienności”?
Moi polscy dziadkowie byli i wciąż są dla mnie jak latarnia morska – światłem wskazującym jak radzić sobie z absurdem życia. Myślę, że kiedy byłem małym chłopcem starali się przede wszystkim mnie chronić, przekształcając „w doświadczenia” trudy codzienności.
Hojni, skromni i wielkoduszni. Nie dałoby się ich włączyć do kategorii „spryciarzy” i w tym sensie reprezentują chyba większość Polaków tamtych czasów.
Pamiętam, że mój dziadek wychodził z domu o świcie, aby ustawić się w kolejce po cokolwiek. Pamiętam też jak wielką wartość miały drobne rzeczy,  jak pomarańcza, czy jakże trudny do upolowania kawałek chałwy, a także Vibovit, Visolvit, guma do żucia „Donald” czy zwykły serek homogenizowany. Wszystko to było cenną zdobyczą dnia codziennego.
Cytując serial „40-latek” w tamtych czasach nie chodziło się robić zakupy, ale polować na nie.

Prezentacji Twojej książki w Wenecji towarzyszyła projekcja “Sami swoi”.  To Twoja ulubiona komedia?
Niewątpliwie to jedna z moich ulubionych komedii! Wspaniali aktorzy i niezapomniane role, które odzwierciedlają wiele typowych cech polskości. Film jest przezabawny, akcja usytuowana w konkretnym okresie historycznym, chociaż  jego wymowa ma charakter uniwersalny, jako, że porusza tematy, które wciąż są aktualne: granica, życie na marginesie, odmienność, spotkanie i ścieranie się kultur. Na koniec utwierdza nas jednak w przekonaniu, że istnieje zdecydowanie więcej rzeczy i spraw, które nas łączą niż dzielą.

Czytaj także: Kargul i Pawlak urzekli włoskich widzów

Wiem, że włoscy widzowie z entuzjazmem dali się wprowadzić w zwariowany świat rodzin Kargula i Pawlaka i komedia bardzo im się podobała. Jakie konkretnie były ich komentarze po projekcji?

W ramach przeglądu “Rassegna del Cinema dell’Europa Centrale e Orientale” pokazaliśmy film w wersji oryginalnej, z napisami w języku angielskim. Na projekcje przyszło wielu studentów, miłośników kina i kultury słowiańskiej. Przyznam, że obawiałem się, że „Sami swoi” okażą się dla zagranicznego odbiorcy trudni w odbiorze. Tymczasem już podczas projekcji widzowie zaśmiewali się do rozpuku, a po filmie z podziwem wypowiadali się o reżyserze, któremu, jak mówili, udało się zrealizować niezwykle żywy obraz, przywodzący na myśl konwencję kina już „eksportowanego” na Zachód i cenionego, w postaci filmów Kusturicy.

Po przeczytaniu Twojej pracy stwierdzam, że bardziej niż opracowaniem historyczno-teoretycznym na temat kina polskiego jest przewodnikiem po Polsce i Polakach ukazując oprócz krajobrazu rodem z PRL, nasz charakter narodowy, polską „przemyślność” w obchodzeniu się z absurdami narzuconymi przez system totalitarny, ale też zwykłe, polskie zwyczaje i codzienne rytuały. Przewodnikowy jest format i układ publikacji: podręczne wydanie, dużo ilustracji i możliwość czytania jej nie chronologicznie.  Osobiście poleciłabym Twoją książkę wszystkim włoskim przyjaciołom Polski. Zdradź nad czym obecnie prowadzisz badania i czy mają cos wspólnego z Polską? Możemy spodziewać się kolejnego „przewodnika” po dziełach polskich twórców i ich bohaterach?

Dziękuję Ci. Podoba mi się Twoje określenie "przewodnik po PRL-u”. Myślę, że faktycznie tak jest – towarzyszę czytelnikowi w podróży w czasie po Polsce. Jednak jeśli podczas tej wędrówki gubi się on pośród absurdów - to już nie jest moja wina (śmiech). Będę szczęśliwy, jeśli Polacy, którzy musieli opuścić swój kraj w poszukiwaniu pracy, podążając za miłością czy z jakiegokolwiek innego powodu odnajdą w tej książce kawałek Polski i przy tym uśmiechną się do swoich wspomnień, zachęcając przy okazji do lektury również włoskich przyjaciół.
Obecnie moje badania skoncentrowane są na tematach związanych z edukacją. Muszę jednak przyznać, że nie wszystkie obserwacje udało mi się zawrzeć w „La quotidianità dell’assurdo” i mam nadzieję, że i te zapiski uda mi się w przyszłości opublikować.

 

Fot. 1 - „Obywatel Piszczyk” (1989/1989)

Fot. 2 – Okładka książki Vittorio Marone

Fot.3 - Korki? Wystarczy zerknąć na napis… "Miś" (1980/1981); Vittorio Marone „La quotidianità dell’assurdo", s. 104

Fot. 4 - „Italian style”, w serialu "Zmiennicy" (1986/1987), idem, s. 210

Gdzie kupić książkę?

Publikację Vittorio Marone, La quotidianità dell'assurdo. La commedia cinematografica nella Repubblica Popolare Polacca (1945-1989) można zamówić w większych księgarniach (np. La Feltrinelli). ISBN 9788889891537

Można ją także nabyć w wielu włoskich księgarniach internetowych.

Wydawca publikacji, Archetipolibri sugeruje zakup w uniwersyteckiej księgarni internetowej LibreriaUniversitaria.it.