Aleksander Nowak: „Jestem człowiekiem, który pragnie wciąż dawać siebie każdemu napotkanemu człowiekowi” - Nasz Swiat
13
Śr, listopad

Polacy we Włoszech

Wywiad z Aleksandrem Nowakiem.

 

Aleksandra Nowaka nie trzeba przedstawiać ani Polakom, którzy wzięli udział w styczniu w 3. włoskim Finale WOŚP, ani też Polonii rzymskiej, która już wielokrotnie miała okazję spotkać się z nim na polonijnych imprezach. Jednak niewielu z nas wie, że Alek, bo tak nazywają go najbliżsi przyjaciele, był przez kilka lat księdzem, który po powrocie do stanu świeckiego został współpracownikiem Watykańskiej Kongregacji do Spraw Świętych. W wolnych chwilach Aleksander oddaje się całkowicie swojej pasji – muzyce. Ze swoją gitarą chodzi nawet do pracy i jak mówi „ona jest najwierniejszą przyjaciółka mego życia. Czasami było tak, że całe moje mienie mogło zamknąć się w jednej małej walizce, ale ona była zawsze na pierwszym miejscu”. W rozmowie z Anną Malczewską, Alek opowiada o swoim „zawirowanym” życiu, miłości do muzyki i najnowszym utworze „Czerwone wino”, który podbija serca Polaków we Włoszech.

Przyjechałeś do Włoch jako nastolatek z głową pełną marzeń. Jednak głównym powodem Twojej przeprowadzki do Rzymu nie była chęć „dorobienia się” na Zachodzie.
Dzień przyjazdu do Włoch pamiętam bardzo dokładnie. Było to 19 września 1989 roku, tuż po egzaminie maturalnym złożonym w I LO im. kr. Stanisława Leszczyńskiego w Jaśle. Dziewiętnastoletni chłopak, niedoświadczony, przestraszony i zagubiony tuż po wylądowaniu na Fiumicino został zawieziony prosto pod bramę Papieskiego Wyższego Seminarium Duchownego na Lateranie. Mój przyjazd do Włoch miał swój cel i wytyczne. Podjąłem studia teologiczne i w kwietniu 1996 roku zostałem katolickim księdzem. I taki stan trwał do roku 2001.           

I jak zmieniło się Twoje życie po tej decyzji?
Po roku 2001 i powrocie do stanu świeckiego, zajmowałem się wieloma sprawami, od turystyki po wiele działań komercyjnych ...  Było to wiele prób mniej lub bardziej udanych, ponieważ życie jakby zaczynało się dla mnie od nowa.
Aktualnie pracuję w szpitalu pediatrycznym Bambino Gesù w Rzymie jako pracownik administracyjny i jednocześnie jestem współpracownikiem Watykańskiej Kongregacji do Spraw Świętych. Mam zaszczyt przygotowywania kilku pozycji naszych polskich kandydatów na Ołtarze, więc jak można zauważyć moje studia oraz zamiłowania teologiczne nie poszły na marne i wciąż są przydatne dla mnie i służą innym.     

Oprócz pracy masz wielką pasję, jaką jest tworzenie piosenek. Kilka tygodni temu nagrałeś we współpracy z Tomkiem Czaplińskim i Michałem Masłoniem, artystom znanym Polonii włoskiej z Finałów WOŚP we Włoszech, piosenkę „Czerwone wino”.
Muzyka i komponowanie piosenek jest rzeczywiście moją wielką pasją. Kiedy bylem jeszcze kapłanem nagrałem dwie profesjonalne płyty „Wystarczy kochać” i „Są takie chwile”, w których myślą przewodnią było odwieczne ludzkie pytanie, co to jest miłość?
Z Tomkiem i Michałem poznaliśmy się właśnie w Neapolu podczas 3. Finału WOŚP we Włoszech w styczniu bieżącego roku, w którym tym razem miałem radość uczestniczyć. Muzyka ma to do siebie, że błyskawicznie jednoczy i zbliża ludzi. Tak też stało się w naszym przypadku! Zostaliśmy przyjaciółmi, a co za tym idzie zrodziły się nowe pomysły i możliwości. Miałem wiele piosenek w mojej, że tak powiem prywatnej szufladzie, a pozytywna opinia takich artystów, jak Tomasz Czapliński i Michał Masłoń, stała się dla mnie bodźcem, aby te piosenki ujawnić, aby ujrzały światło dzienne, mogły rozgrzewać serca słuchaczy. Pierwszym owocem naszej przyjaźni i profesjonalnej współpracy jest właśnie piosenka „Czerwone wino”, skomponowana przeze mnie w lutym br., zaaranżowana i wyprodukowana w studio muzycznym Tomka w Łodzi pod koniec maja, wiec w zasadzie jest jeszcze „ciepła”. Czekam na reakcję publiczności, aby zastanowić się nad możliwościami mojego rozwoju w tym kierunku. Jeżeli słowa moich piosenek ubrane w profesjonalną muzykę będą dawały ludziom emocje i pozytywne wrażenia, na pewno szuflada z piosenkami szybko opustoszeje.          
 

 

Twój najnowszy utwór mówi o miłości dwojga ludzi, którzy są daleko od siebie. Z pewnością może się z nią utożsamiać wielu Polaków, którzy wyjechali z Kraju za „chlebem”, pozostawiając w Polsce rodziny, żony, narzeczone. Czy słowa do „Czerwonego wina” to Twoje osobiste doświadczenia?
Każdy człowiek, mężczyzna czy kobieta, w jakimkolwiek wieku, jakiegokolwiek stanu i pozycji społecznej, marzy o miłości i szuka jej, pragnie kochać i być kochanym. Kto ją znajdzie, może uważać się za szczęśliwego człowieka, ponieważ wśród życiowych zakrętów, ludzkich pomyłek i błędów oraz wielu czynników zewnętrznych. Czasami można jej nie znaleźć lub po prostu nieszczęśliwie się rozminąć. Ta piosenka, nie ukrywam, jest osobistym przeżyciem, tak normalnym i ludzkim, że jestem pewien, iż wielu słuchaczy, a już na pewno ci „kochający z daleka”, będzie się mogło w niej absolutnie odnaleźć. Oczywiście, pragnę, aby to było jasne już od teraz: nie zachęcam tą piosenka, aby z tęsknoty pić nieustannie czerwone wino! Nie było to i nie jest moim zamiarem. Porównanie tęsknoty do wina to jedynie czysto poetycki zabieg. Zachęcam jednak do wysłuchania piosenki.  Można ja znaleźć wpisując na YouTube „alek nowak czerwone wino”.
 

Wiem, że do pracy przychodzisz z gitarą. Czy nigdy się z nią nie rozstajesz?
Nauczyłem się grać na gitarze sam, kiedy byłem jeszcze małym chłopcem, jak wielu gitarzystów, muzyków i chłopaków za moich czasów. To pasja i miłość, konieczność i ucieczka, potrzeba serca i krzyk duszy, by grać i dawać własnym przeżyciom, przemyśleniom i emocjom namacalny kształt w formie poezji i piosenki. Ona jest najwierniejszą przyjaciółka mego życia. Czasami było tak, że całe moje mienie mogło zamknąć się w jednej małej walizce, ale ona była zawsze na pierwszym miejscu.
 

Jakie są Twoje plany muzyczne na przyszłość?
Ostatnimi czasy spotykamy się z przyjaciółmi tutaj w Rzymie i zaczynamy powoli budować coś, co nazywamy grupą muzyczną. Wykonujemy przede wszystkim klasyczne kawałki polskiego rocka. Jest to nasza wewnętrzna potrzeba, jak również potrzeba różnych polonijnych stowarzyszeń, prężnie działających tutaj na terenie całego Lazio.  To one proponują nam różne formy zaistnienia na polskich spotkaniach towarzyskich: oficjalnych i mniej oficjalnych. Przed nami jeszcze sporo pracy, ale jesteśmy dobrej myśli. Jak już wspominałem, czekam na odpowiedź publiczności na tą pierwszą po latach, może trochę inna niż wcześniejsze, piosenkę. Nie jestem zawodowym artysta i nie marzę o tym, by stawiać czoła wybitnym kompozytorom i piosenkarzom. Jestem szczęśliwy, gdy moich piosenek ktoś słucha i coś z nich czerpie. Zatem, nawet jeśli będzie jedna osoba, która, słuchając moich piosenek, będzie się uśmiechać czy wzruszać, ja będę dalej tworzył. Prawdopodobnie jesienią wyjdzie kolejna piosenka z tej serii co „Czerwone wino” – jest już zaplanowana i przygotowywana.

Kim jest Aleksander Nowak prywatnie?
Chciałbym i ja znać odpowiedź na to pytanie, gdyż jestem sam dla siebie tajemnicą i zagadką. Jestem chyba bardzo wrażliwym człowiekiem, pochodzę z małej i uroczej miejscowości na Podkarpaciu, która zwie się Nowy Żmigród. Przez 44 lata mojego życia wiele przeżyłem i wiele doświadczyłem. Wszystkie te doświadczenia: przykre i bolesne, piękne i niesamowite ukształtowały mój charakter i serce, więc w jednym zdaniu powiem, iż jestem człowiekiem, który pragnie wciąż dawać siebie każdemu napotkanemu człowiekowi, obdarowywać przyjaźnią i dobrym słowem, aby po takim spotkaniu, pozostał tylko uśmiech.

I tak właśnie jest. Spotkania i rozmowa z Tobą są zawsze bardzo miłe. Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i życzę wielu sukcesów zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym.