Dorota Kusiak: Polska Mistrzyni Włoch w boksie - Nasz Swiat
24
So, sierpień

Polacy we Włoszech

W tym roku, po raz pierwszy w historii włoskiego boksu, dzięki zmianom w regulaminie tutejszej Federacji Boksu, zawodnicy nieposiadający włoskiego obywatelstwa, którzy na stałe mieszkają we Włoszech, mogli wziąć udział w Mistrzostwach Włoch. Dorota Kusiak – reprezentująca klub Costantino Boxe z Ferrarynie mogła przegapić nadarzającej się okazji i tak, 13 lipca w Rzymie (Ostia), podczas Mistrzostw Włoch seniorek (Elite) młodziutka zawodniczka zdobyła złoty medal w kategorii piórkowej (57 kg).  Z polską Mistrzynią Włoch w boksie rozmawia Anna Malczewska.

Dorota z Pino Costantino / foto arch. prywatne

Gratulacje. Złoto na Mistrzostwach Włoch to wielki wyczyn, tym bardziej, że po raz pierwszy mogłaś wziąć w nich udział.

Dziękuję. Tak, to była moja pierwsza przygoda na Mistrzostwach Włoch, bo dopiero w tym roku tutejsza Federacja (Federazione Pugilistica Italiana), zmieniając regulamin dopuściła do zawodów obywateli obcych krajów, którzy na stałe mieszkają w Italii. Poziom zawodów był wysoki, a to dzięki temu, że w ostatnich latach boks kobiet bardzo szybko się rozwija. Ja startowałam w kategorii 57 kg, w której były też: Sara Elisa Iuculano - trenowana przez wielokrotnego Mistrza Świata, Alessandro Duran w Ferrarze; Marzia Verrecchia - dwukrotna Mistrzyni Włoch 57 kg i zawodniczka kadry narodowej Italii; Althea Ciminiello - Mistrzyni Włoch 54 kg, która wróciła na ring po kilkuletniej przerwie; Francesca Pietrolungo – obecna od kilku lat w finałowych walkach w najważniejszych turniejach i zawodach narodowych. Poza tym: Nicole Perona, Diana Venditti, Vissia Trovato.

W walce o medal musiałaś wygrać trzy pojedynki. Czy była to ostra walka?

Pierwszego dnia wygrałam 3:0 z Nicolą Perona, zawodniczką której nie znałam i z którą było mi ciężko boksować, a drugiego w półfinale z Francescą Pietrolungo 3:0 - moją finałową przeciwniczką ze Złotej Rękawicy, która pierwszego dnia pokonała Elisę Iuculano. Walkę z Pietrolungo uważam chyba za najlepszą w mojej karierze, pomimo tego żejuż w pierwszej rundzie zostałam przez nią uderzona głową w nos, przez co sędzia mnie liczył, ale poza tym incydentem przez cała walkę dominowałam zarówno w ataku, jak i w defensywie. Finałową walkę, bardzo intensywną i wyrównaną, stoczyłam z Marzią Verrecchia i wygralam 2:1.

Pomimo wygranej, nie możesz reprezentować Włoch na arenie międzynarodowej.

Wygrywając te zawody zostałam pierwszą zawodniczką w historii włoskiego boksu, która zdobyła tytuł Mistrzyni Włoch nie posiadając obywatelstwa włoskiego! Niestety nie mogę reprezentować Italii na arenie międzynarodowej, ponieważ nie posiadam do tej pory obywatelstwa włoskiego.

foto: arch. prywatne Doroty Kusiak

Jesteś dwukrotną brązową medalistką Mistrzostw Polski, tegoroczną złotą medalistką Akademickich Mistrzostw Włoch. W tym roku wygrałaś także Złotą Rękawicę. Odnosisz ostatnio same sukcesy.

Boks jest moją pasją. Spędzam na ringu większą część czasu. Niestety nie jestem zawodniczką zawodową i nie mogę się mojej pasji w pełni poświęcić. Niedawno skończyłam studia na wydziale rehabilitacji psychiatrycznej, a teraz studiuję pedagogikę dla uczniów z niepełnosprawnością sensoryczną. Pracuję jako nauczycielka w przedszkolu, dlatego też, jak sama widzisz, czasu na boks nie mam za dużo. Ale, jak tylko mogę, idę na treningi i daje z siebie wszystko na zawodach.

Mieszkasz w Ferrarze od 10 lat. Tutaj poznałaś swojego męża – Pino Costantino, który jest Twoim trenerem. W sierpniu minie wasza pierwsza rocznica ślubu. Jak wygląda taka miłość na ringu?

(Śmiech) Nie istnieje miłość na ringu. Podczas treningów jestem zawodniczką i jestem traktowana tak, jak wszyscy inni. Nie jestem z tego powodu faworyzowana.