Rafał Nordwing: „Sport wyostrzył mi charakter i nauczył cierpliwości” - Nasz Swiat
24
So, sierpień

Polacy we Włoszech

Z pewnością dla wielu naszych czytelników nazwisko Rafała Nordwinga skojarzy się z wiadomościami sportowymi - autorską rubryką młodego sportowca, którą prowadził przez ponad rok na łamach „Naszego Świata”. Od tego momentu minęło już sporo czasu, ale redakcja śledziła pilnie poczynania młodego lekkoatlety, który po kilku latach przerwy znowu powrócił do biegania. Wyniki ostatnich zawodów mówią same za siebie, Rafał ma szansę na zrobienie kariery i kto wie, może już w przyszłym roku zobaczymy go na podium... Z młodym maratończykiem, który za kilka tygodni zostanie ojcem rozmawia Anna Malczewska

Rafał Nordwing / foto: archiwum prywatne18 maja zająłeś 5 miejsce w maratonie „Race for the Cure”, kilka dni temu 4 pozycja podczas nocnego maratonu Corri Roma. To bardzo dobre wyniki, zważywszy, że w tego rodzaju imprezach bierze udział kilka tysięcy osób.

To były naprawdę duże i dobrze zorganizowane biegi. Cieszę się, że udało mi się zająć w nich tak wysokie miejsca. "Race for the cure" był chyba jednym z największych we Włoszech maratonem, na starcie stanęło ponad 70 tys. ludzi. Natomiast "Corri Roma" to drugi pod względem popularności bieg nocny w kraju. Stawka była dość silna, dwóch pierwszych zawodników na mecie pochodziło z Afryki. Ja byłem drugim białym, który przeciął linię mety.

Reprezentujesz barwy jakieś włoskiego klubu?

Tak, jestem członkiem LBM Sport Team Roma, klubu, który zrzesza w swoich szeregach ponad 700 osób. Większość z nich biega czysto amatorsko, ale jest wśród nas kilku biegaczy na wysokim poziomie.

Zamiłowanie do biegów narodziło się jeszcze, kiedy mieszkałeś w Polsce. Od ilu lat trenujesz??

Moja przygoda z lekkoatletyką zaczęła się jeszcze w gimnazjum. Oczywiście były to biegi międzyszkolne, w których zajmowałem czołowe pozycje. Wkrótce dołączyłem do lokalnego amatorskiego klubu biegacza z mojego miasta, Nowego Dworu Mazowieckiego. Na jednym z biegów zostałem zauważony przez trenera warszawskiej Legii, z którym współpracowałem przez kilka miesięcy. Następnie przeszedłem do stołecznej Warszawianki, w której występowałem i rywalizowałem z najlepszymi atletami w Polsce. Zarówno w biegach ulicznych jak i na stadionie.

Potem, w 2009 roku przyjechałeś do Włoch i jak większość emigrantów na początku byłeś zmuszony do odstawienia pasji na drugi plan, ponieważ najważniejsza w tym czasie była praca i ustatkowanie się. Kiedy zdecydowałeś się powrócić do biegów?

Dokładnie, na początku nawet nie myślałem o bieganiu, najważniejsza była praca i zapewnienie sobie godnego bytu. Dopiero w marcu zeszłego roku podczas oglądania Maratona di Roma narodził się pomysł, żeby wrócić do sportu. Na początku miało to być czysto amatorsko, tak rekreacyjnie dla zdrowia. Potem biegałem coraz więcej, startując w międzyczasie w kilku mniejszych zawodach. Za namową mojej narzeczonej i jej rodziny postanowiłem bardziej przyłożyć się do treningów. Od początku tego roku trenuję z większym zaangażowaniem.

Trenujesz codziennie? Ile km pokonujesz dziennie?

W tygodniu mam 6 dni treningowych. W tym 3-4 razy biegam dwa razy dziennie. Pierwszy trening o świcie, o 5: 30, następny po powrocie z pracy. Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć ile kilometrów dziennie pokonuję, bo każdy trening jest inny. Jednego dnia robię wolne długie wybieganie, podczas którego przebiegam 24-25 km. Na innym typie treningu pokonuje dystans np. 12 km podzielony na 12 lub 6 odcinków (po 1 lub 2 km każdy), które przebiegam na prędkościach, które osiągam na zawodach, zmuszając organizm do bardziej wytężonej pracy. Ogólnie w ciągu tygodnia robię ok. 80-100 km. W zależności od zawodów, do których się przygotowuję. Moim celem w przyszłości na pewno będzie dystans pełnego maratonu (42 km i 195 m). Wtedy zwiększę kilometraż do ok. 140-150 km tygodniowo. Moim marzeniem jest wystartowanie na dużej imprezie właśnie na tym dystansie. Obecnie wyznaczniki na Mistrzostwa Europy nie są wysokie, być może przy dobrych przygotowaniach nawet osiągalne. Ale na to przyjdzie jeszcze czas.

Za kilka tygodni zostaniesz ojcem, jak widzisz siebie w tej roli?

Wierzę w siebie, sport wyostrzył mi charakter i nauczył cierpliwości. Dzięki tym cechom będę dobrym ojcem. Na pewno przybędzie mi obowiązków, będzie ciężko przynajmniej na początku pogodzić treningi z pracą i życiem rodzinnym. Ale dam radę. Trenerzy mi mówili, żeby nigdy nie odpuszczać.

Czy chciałbyś, by Twój syn został zawodowym sportowcem?

To chyba marzenie każdego ojca. Byłoby mi bardzo miło, gdyby mój syn został sportowcem, ale to będzie jego wybór. Na pewno nie będę wywierał na niego nacisku. Niech robi to, co chce, najważniejsze, żeby był szczęśliwy i nie robił nic z przymusu. To ma być pasja, a nie obowiązek.