Joanna Okulska: Trudności są nieodzowną częścią naszego życia - Nasz Swiat
27
N, maj

Polacy we Włoszech

Wywiad z polską psycholog pracującą w Rzymie.

 

Wielu emigrantów wyjeżdżających z kraju pragnie zmienić swoje życie. Niestety zderzenie z brutalną rzeczywistością w nowym miejscu osiedlenia może spowodować pogłębienie istniejących już problemów natury psychologicznej. Z pomocą Polakom mieszkającym w Rzymie śpieszy psycholog Joanna Okulska, prowadząca gabinet psychologiczny, w którym nasi rodacy mogą otrzymać pomoc w bolączkach codziennego życia na emigracji.

Przyjechała Pani do Wiecznego Miasta zaraz po ukończeniu studiów w Polsce. Dlaczego wybrała Pani właśnie stolicę Włoch?
Przyjechałam do Rzymu w 2008 roku, zaledwie kilka dni po uzyskaniu magisterium z psychologii. Rok wcześniej zostałam magistrem z socjologii. Dlaczego wybrałam to miasto? Zawsze marzyłam o życiu w Rzymie. Fascynowało mnie to miejsce i pokochałam je całym sercem. Sześć miesięcy Erasmusa na Uniwersytecie Sapienza nie zaspokoiły mojego pragnienia żeby tutaj zamieszkać, stąd po drugiej obronie pomyślałam sobie „albo teraz, albo nigdy” i postanowiłam wyjechać. Początkowo na 3 miesiące, żeby zobaczyć czym ewentualnie mogłabym się tutaj zająć. Nie chciałam robić „czegokolwiek”, chciałam pracować jako psycholog. Po upływie tego czasu zdecydowałam się na kontynuacje nauki i odbyłam studia specjalizacyjne w dziedzinie psychologii klinicznej, a następnie roczny staż w Policlinico Gemelli na oddziale psychiatrii i uzależnień. Podjęłam studia podyplomowe z poradnictwa psychologicznego oraz specjalizację z psychoterapii. W 2013 roku zaczęłam również studia doktoranckie w dziedzinie psychopatologii.

Od kiedy prowadzi Pani gabinet psychologiczny?
Już od ponad roku prowadzę własną działalność. Przyjmuję pacjentów w siedzibie stowarzyszenia psychologów i lekarzy (Associazione Psicologi e Medici) przy via Sannio, 37, w dzielnicy San Giovanni. Na wizytę należy się umówić telefonicznie: 3338096049 lub mailowo: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Czy wśród Pani pacjentów są także nasi rodacy?
Tylko część moich pacjentów to Polacy, większość natomiast to Włosi.

Z jakimi problemami borykają się najczęściej?
Z diagnostycznego punktu widzenia, problemy, z jakimi zgłaszają się do mnie Polacy, niczym zupełnie nie różnią się od problemów pacjentów włoskich. Bardzo często mam do czynienia z wszelkiego rodzaju uzależnieniami (od alkoholu, od leków, hazardu), z depresją i z zaburzeniami lękowymi. Nierzadko zdarzają mi się pacjenci, którzy zmagają się z konfliktami i trudnościami interpersonalnymi, jak również z kryzysami w związkach.

Wiele osób decyduje się na emigrację, aby zmienić swoje życie. Przestają kontaktować się z rodzinami w kraju i pragną zacząć wszystko od początku. Niestety takie decyzje nie zawsze pomagają, ponieważ „drastyczna” zmiana powoduje narastanie nowych problemów.
Dość spora cześć Polaków, którzy zgłaszają się do mnie po pomoc, są to osoby ze „skomplikowaną przeszłością”, które wyjechały z kraju, żeby odciąć się od bolesnych przeżyć i zacząć wszystko od nowa. Jednak sytuacja na emigracji nie zawsze sprzyja zagojeniu starych ran, bardzo często natomiast rodzą się problemy związane z integracją w nowym otoczeniu, poczuciem samotności, izolacji i bezsensu. Nie można oczywiście uogólniać, bo jest to sytuacja tylko części Polaków, z którymi miałam okazję pracować.

Bardzo często napotykamy w swoim życiu różnego rodzaju trudności. Na początku staramy się poradzić sobie sami z tymi przeciwnościami, nie zawsze jednak umiemy je rozwiązać na własną rękę. Popadamy w nałogi, izolujemy się, boimy się otaczającego nas świata. Jak ważne jest uświadomienie sobie, że mamy problem i powinniśmy pójść do psychologa?
Trudności są nieodzownym elementem naszego życia, tak samo jak i osobiste sposoby, jakie każdy z nas ma, na ich przezwyciężenie. Prawdziwy problem jednak zaczyna się wtedy, kiedy stosowane przez nas metody, zamiast ułatwiać nam życie, przyczyniają się do pogłębienia złego samopoczucia i prowadzą do szeroko rozumianego cierpienia. Bardzo często dzieje się to nieświadomie, w pewnym sensie automatycznie i bez zastanowienia. Uświadomienie sobie własnego problemu ma podstawowe znaczenie, dlatego że bez tego nie ma mowy o sukcesie terapeutycznym. Jednak jest to zwykle tylko pierwszy krok. Dość często bowiem zdarza się, że świadomość własnej sytuacji może przyczynić się do powstania poczucia winy lub wstydu. Warto jednak zdobyć się na odwagę i poprosić o pomoc pomimo tego rodzaju uczuć.

W jakiego rodzaju terapii się Pani specjalizuje? Na czym ona polega?
Pracuję w nurcie psychodynamicznym. Jest to podejście, w którym poprzez analizę przeżyć pacjenta dąży się do odkrycia i przepracowania nieświadomych powodów, które odpowiadają za pojawienie się objawów, a co za tym idzie - do zmiany. Terapia odbywa się zwykle poprzez cotygodniowe spotkania, jednak w wyjątkowych sytuacjach (kiedy np. pacjent mieszka daleko i nie może przyjechać do Rzymu raz na tydzień) jest również możliwe stworzenie projektu terapeutycznego dostosowanego do konkretnych potrzeb. W niektórych przypadkach może się również okazać, ze nie jest konieczna psychoterapia, ale wystarczy poradnictwo psychologiczne.

Ile kosztuje wizyta?
Przeciętny koszt wizyty indywidualnej to 50 euro, w przypadku terapii rodzinnej natomiast 60 euro. Oczywiście w sytuacji, kiedy zgłasza się do mnie osoba z poważnymi trudnościami finansowymi zawsze jestem skłonna dostosować cenę usług do sytuacji i potrzeb pacjenta. Na podstawie wystawionej przeze mnie faktury, odbyte wizyty można odliczyć od podatku.
rozmawiała

Anna Malczewska