Żyć we Włoszech - Nasz Swiat
18
So, listopad

Członkowie zespołu J.A.A.R. spotkali się przypadkowo podczas jednej z imprez polonijnych. Nie myśleli wtedy, że dzięki temu, ich pasja i możliwość dzielenia się muzyką spowoduje, że spotkania Polonii rzymskiej nabiorą zupełnie innego wymiaru.

Danuta Zabielska jest właścicielką restauracji Osteria Barbazza (Largo Andrea Barbazza 32/33) w Rzymie, w której oprócz typowo rzymskich potraw można skosztować polskich przysmaków, jak pierogi, bigos, a nawet chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym.  Nasza rodzima kuchnia cieszy się ogromnym powodzeniem wśród Włochów, a ostatnio dzięki wielu inicjatywom organizowanym przez sympatyczną właścicielkę także Polacy nie mogą oprzeć się potrawom, które Danuta pieczołowicie przygotowuje sama. 

Danuta Zabielska / foto: archiwum prywatneKiedy przyjechała Pani do Włoch i dlaczego zdecydowała się Pani opuścić Polskę?
Przyjechałam do Italii w 1992 roku. Miałam tutaj pracować przez 3 lata, a już minęło 22. (śmiech)
 

Kilka tygodni temu minęło 6 lat odkąd otworzyła Pani w Rzymie restaurację Osteria Barbazza, w której na początku nie serwowano polskich dań lecz kuchnię „casareccia”. Kiedy zdecydowała się Pani na wprowadzenie do menu polskich przysmaków?
Zdecydowałam się dość szybko, a mówiąc szczerze pomysł na wprowadzenie do menu polskich potraw podsunęli mi włoscy klienci. Chcieli spróbować naszych przysmaków... Dziś, prawie w 100% serwuje dania polskie. To był strzał w dziesiątkę, ponieważ nigdy bym nie przypuszczała, że nasza kuchnia będzie smakować Włochom.

Czy Pani klientami są tylko Polacy, czy może także Włosi, którzy chcą poznać naszą narodową kuchnię?
Przez wiele lat moimi klientami byli przede wszystkim Włosi, którzy przyjeżdżali do mnie nawet z daleka, by posmakować naszych dań. Muszę przyznać, że dzięki wielu inicjatywom, które organizuję od kilku miesięcy, do mojej restauracji przychodzi coraz więcej Polaków. I to mnie cieszy, ponieważ spotkania z rodakami są zawsze miłe.

Skąd wzięło się u Pani zamiłowanie do gotowania? Czy jeszcze z Polski?
Od zawsze lubiłam gotować i robię to naprawdę z pasją i wkładam w przygotowanie każdej potrawy całe serce. W mojej restauracji przyrządzam polskie dania w sposób tradycyjny, można powiedzieć po domowemu. Kilka miesięcy temu zmieniłam wystrój mojej restauracji, urządziłam ją w taki sposób, by wchodząc do niej klienci mogli poczuć się jak w domu.

Jakie dania polskie można zjeść w Pani restauracji?
W restauracji Osteria Barbazza można zjeść pierogi (ruskie, z mięsem, kapustą i grzybami) wykonane wyłącznie z polskich składników. Oprócz tego w moim menu są zupy; żurek, rosół, kapuśniak, czy zupa ogórkowa. Na drugie danie przygotowuję bigos, gulasz, kotlety schabowe, gołąbki. Oprócz tego przyjmuję zamówienia na specjalne dania.

Czy wszystkie potrawy przygotowuje Pani sama, czy w kuchni pomaga Pani sztab kucharzy?
Wszystkie dania przygotowuję sama, jedynie czasami proszę o pomoc znajome.

Już niedługo najpiękniejsze w roku święta. Jak co roku, organizuje Pani w swoim lokalu wigilię. Co będzie można zjeść 24 grudnia?
Tak, jak co roku organizuję wigilię dla samotnych i nie tylko. W tegorocznym menu znajdą się typowo wigilijne potrawy polskie oraz włoskie. Osoby zainteresowane proszone są o kontakt ze mną pod numerem telefonu: 328 8930 614. 25 grudnia zapraszam też wszystkich na obiad świąteczny. Więcej o wigilii w Osteria Barbazza można przeczytać tutaj


Na koniec naszej rozmowy proszę podzielić się z naszymi czytelnikami przepisem na wigilijne danie, które można wykonać bez problemu we Włoszech.
Myślę, że najlepszy będzie przepis na Wigilijną kapustę z grzybami.

Składniki:
1 kg kapusty kiszonej
80 g grzybów suszonych
3 duże cebule
olej lniany lub oliwa z oliwek
szczypta cukru do smaku

Przygotowanie:
Kapustę kiszoną pokroić i dusić w garnku, dodając troszkę oleju i namoczone wcześniej grzyby, Następnie podsmażamy na oleju cebulę i dodajemy do kapusty z grzybami. Pod koniec można dodać szczyptę cukru i pieprzu do smaku. Czym dłużej będziemy kapustę gotować, tym będzie smaczniejsza.

rozmawiała Anna Malczewska

Helena z Woyniewiczów Makowska (1893-1964), światowej sławy aktorka, gwiazda kina niemego,  wystąpiła w ponad 60 filmach, znajdujących się w muzeach i archiwach całej Europy. W Polsce prawie nieznana i często mylona z Heleną Makowską Fijewską – żoną znanego polskiego aktora Tadeusza Fijewskiego. Siostra Witolda  Woyniewicza – wybitnego warszawskiego architekta, zdobywcy wielu nagród i wyróżnień, jeszcze rzadziej wspominanego niż ona sama. W okresie międzywojennym rodzeństwo Woyniewiczów zaangażowało się w politykę antysowiecką. W czasie II wojny światowej oboje znaleźli się poza granicami Kraju, po jej zakończeniu już nigdy do niego nie powrócili. Witold Woyniewicz zmarł w 1962 roku w Rio de Janeiro, jego grobu nie udało się dotychczas odnaleźć. Helena Makowska zmarła 22 sierpnia 1964 roku w Rzymie i pochowana została na cmentarzu Campo Verano w tym mieście. Czytaj więcej >

Alina Bala

opracowanie red. tekstu:

Agata Rola-Bruni – Stowarzyszenie LE RONDINI

Edyta Ścibior

 

„Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci”

W. Szymborska

22 sierpnia (piątek) o godz. 18.30

w kościele polskim św. Stanisława B.M w Rzymie odprawiona zostanie Msza św.

za duszę

ś.p. Heleny Makowskiej z Woyniewiczów

w 50. rocznicę śmierci

o czym zawiadamia Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne LE RONDINI

 

Założenie działalności gospodarczej w obcym kraju jest zawsze wielkim wyzwaniem.  Przekonali się o tym właściciele sklepu polskiego „U Michała” (Viale Trastevere, 233) w Rzymie, którzy zaledwie po kilku miesiącach od jego otwarcia myśleli, że nie był to dobry pomysł. Jednak silna wola i coraz szersza rzesza klientów sprawiły, że przetrwali i już za kilka dni świętować będą trzecie urodziny działalności ich sklepu. Z tej okazji Dorota i Michał Zalewscy, właściciele sklepu „U Michała” zorganizowali dla klientów Wielką Loterię, w której można wygrać wiele ciekawych nagród.

Z Michałem Zalewskim rozmawia Anna Malczewska.

Dorota i Michał Zalewscy2 grudnia minie trzy lata, odkąd istnieje sklep „U Michała” w Rzymie. Działało już wtedy kilka sklepów z polskimi produktami, skąd wziął się pomysł na otwarcie kolejnego?

To dziwne, minie dopiero trzy lata, a nam się wydaje, jak byśmy mieli ten sklep od zawsze... Pomysł otwarcia wziął się z dnia nadzień… Z pewnością wielu powie, że jak można było w dobie głębokiego kryzysu, zdecydować się na tak odważny ruch. Często zastanawiamy sięsami, skąd u nas było tyle odwagi. (śmiech)

Kryzys i rozpoczęcie nowej działalności gospodarczej były zapewne trudne.

Najtrudniejszy do przeskoczenia był chyba brak doświadczenia, ponieważ najpierw otworzyliśmy sklep, a dopiero później pojawiły się problemy związane z jego prowadzeniem. Naszemu szalonemu pomysłowi poświęcaliśmy każdą wolną chwilę. W pewnym momencie przeszło nam przez myśl, żeby powiedzieć dość i go zamknąć, ale nie mogliśmy sobie pozwolić na to, by zawieść naszych klientów, których każdego dnia przybywało. Powiedzmy sobie szczerze, przecież to oni byli i są dla nas najważniejsi.

Sklep „U Michała” to nie tylko punkt handlowy, to także miejsce spotkań naszych rodaków. Słyszałam, że oprócz zwykłych klientów, zaglądają do Was również „sławni Polacy”.

Tak, to prawda. Odwiedzają nas aktorzy, ludzie kultury i sportowcy. Nasz sklep jest też ostoją dla zwykłych, tak jak i my, ludzi i tych, dla których los był mniej łaskawy i nie mają się gdzie podziać. Każdego traktujemy w specjalny sposób. Rozmawiamy i bardzo często spędzamy z naszymi klientami miło czas. Wszyscy jesteśmy zabiegani, ale mimo pogoni i zmęczenia codziennym życiem, odczuwamy potrzebę zatrzymania się choć na chwilę w spokojnym miejscu i właśnie takim miejscem jest nasz sklep.

Czy Waszymi klientami są tylko nasi rodacy, czy może zaglądają tutaj także Włosi?

Naszymi klientami są przedewszystkim Polacy i z myślą o nich otworzyliśmy ten sklep. Na zakupy przychodzi również dużo par mieszanych, studentów amerykańskich, pracowników ambasad różnych państw. Mamy klientów z Ukrainy, Rumunii, a nawet Japonii. Jednak, co cieszy nas bardzo, zagląda do nas coraz więcej Włochów, i nie przychodzą wyłącznie po Żubrówkę, czy pierogi. Stają się naszymi stałymi klientami, kupującymi prawie wszystkie nasze produkty. Bardzo często zdarza się, że proszą o przepisy na dania polskie i potem wracają i opowiadają, jak zaimponowali swoim gościom. W ten sposób zyskujemy kolejnych klientów.

Jakie produkty cieszą się największą popularnością wśród mieszkańców Rzymu?

Zaopatrzenie sklepu jest dopasowane do potrzeb naszych klientów. Każdy znajdzie tu, to czego szuka, a jeśli chciałby coś innego, możemy dostarczyć mu dany produkt na indywidualne zamówienie.

Z okazji trzecich urodzin, 30 listopada odbędzie się w Waszym sklepie Wielka Loteria, w której będzie można wygrać wiele ciekawych nagród.

Jak co roku, z okazji kolejnych „urodzin” organizujemy dla wszystkich, zarówno starych, jak i nowych klientów mały bankiet, na którym można skosztować polskich produktów. Jest to także okazja do spotkania się w polskim gronie. W tym roku główną atrakcją będzie jednak loteria, w której będzie można wylosować m.in.: 5 bonów o wartości 30 euro na zakupy w naszym sklepie, przesyłka paczki o wadze do 30 kg do Polski, dobowy pobyt w pensjonacie nieopodal Watykanu. Główną nagrodą będą dwa bilety wstępu na bal karnawałowy, którzy odbędzie się w Palacavicchi w Ciampino.

Kto jest sponsorem loterii?

Głównymi sponsorami loterii są „gwiazdy” kultury i rozrywki polskiej w Rzymie, założycielki stowarzyszenia INSIEME w Rocca di Papa – Bożena Wróblewska i Edyta Felsztyńska. Pobyt w pensjonacie ufundowali właściciele Bed&Breakfast  Pegaso w Rzymie (tel. 066868149). Firma Mar-Ja zapewniła przesyłkę paczki do Polski (tel. 3343893929). Kolejnymsponsorem jest polski elektryk w Rzymie - Bogusław Penar (tel. 3921511146). Jesteśmy pewni, że do 30 listopada przybędzie nam jeszcze sponsorów.

Jaki są Wasze plany na najbliższą przyszłość?

Bardzo ciężko jest w dzisiejszych czasach coś zaplanować. Naszym pragnieniem jest to, aby nasz sklep wciąż się rozwijał tak, jak do tej pory i żeby przybywało klientów zadowolonych z naszych usług.

I tego właśnie życzymy. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Można by powiedzieć, że ród Poniatowskich od zawsze był związany z Włochami. Ponoć ich korzenie wywodziły się z wielowiekowego rodu Torelli z Ferrary.
 
Gdy jednak Stanisław August Poniatowski zasiadł na tronie królewskim Polski i Litwy, wydawało się, że także jego potomków i najbliższych krewnych  historia zapamięta jako najwyższych osobistości naszego kraju, a tymczasem...
 
Carlo, Elisa i Giuseppe Poniatowski
fot. luigiverdi.it