Żyć we Włoszech - Nasz Swiat
23
So, wrzesień

Jak wygląda godło Polski? Co symbolizują czerwień i biel? Dlaczego Mazurek Dąbrowskiego jest wyjątkową pieśnią? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w filmie animowanym „Polak mały”, przygotowanym przez portal edukacyjny Instytutu Pamięci Narodowej www.pamiec.pl.

 Kliknij na zdjęcie, by obejrzeć film

W okresie wzmożonej migracji ludności, globalizacji zjawisko wielokulturowości nabiera szczególnego znaczenia, wymagając od nas merytorycznego przygotowania. Musimy bowiem odnaleźć się w nowej dla nas rzeczywistości – kulturze i tradycji kraju, do którego przybyliśmy, nie zatracając przy tym tego, co zapewne pozostaje dla nas najważniejsze, bo nasze – polskie.

Wielokulturowość dotyczy także naszych dzieci. Zatem my – jako rodzice musimy sprostać nowemu wyzwaniu, by z odpowiednią wiedzą i determinacją wychować nowe pokolenie Polaków – Europejczyków. Zaciekawiona tematem, obcująca na co dzień z dwukulturowością i dwujęzycznością, skierowałam do pani prof. Jagody Cieszyńskiej pytanie – „Jak przekonać do wielokulturowości?”:

Szanowna Pani Profesor,

Z uwagą i pasją rozczytuję się w Pani artykułach i wypowiedziach dotyczących bilingwizmu. A to z racji, iż moja córeczka wychowuje się w warunkach wielokulturowości, jak też z powodu częstych pytań rodziców dzieci uczących się języka polskiego za granicą. Pani Profesor, jak najtrafniej i najskuteczniej powinnam utwierdzać wątpiące, wahające się mamy w kontynuowaniu uczenia swoich dzieci naszej pięknej, polskiej mowy? W jaki sposób motywować, gdy słyszę: „Tak, ja wiem, że to ważne, żeby rozmawiać z dzieckiem po polsku. I ja mówię do mojego syna w tym języku, ale on odpowiada tylko po włosku”...?

Profesor J. Cieszyńska – psycholog, logopeda udzieliła mi odpowiedzi:

Droga Pani Alicjo,

Rodzice potrzebują wsparcia i wspaniale, że Pani mając świadomość wagi języka etnicznego włączyła się w tę terapię. Mam nadzieję, że pomocny okaże się blog prowadzony przez panią dr Elżbietę Ławczyc www.dwujezycznosc.blogspot.com.

(patrz.: http://czasdzieci.pl/eksperci/artykul,217060b-jak_przekonac_do.html.)

Przejrzałam polecony blog...

Od razu zwróciłam uwagę na post dr E. Ławczyc, w którym autorka radzi, jak postępować w sytuacji, kiedy dziecko nie chce mówić do nas po polsku.

Dr Ławczyc podkreśla rolę rozmowy i dialogu w komunikacji. Aby rozmowa była skuteczna, rozmówcy muszą przede wszystkim zrozumieć swe wzajemne intencje, wykazać wzajemny szacunek, uznanie godności i równej rangi. Należy zacząć od ustalenia, dlaczego dziecko nie chce mówić po polsku – nie zna słów, nie potrafi konstruować zdań, czuje się zmuszane, może zawstydzone, że nie umie?

Sobotnia Szkoła Kultury i Języka Polskiego przy Stowarzyszeniu Instytut dla Polonii w Neapolu dołącza się do akcji „W naszym domu mówimy po polsku”, promowanej przez dwutygodnik dla Polaków we Włoszech „Nasz Świat”.

Pierwszą naszą inicjatywą jest Szkolny Konkurs „A to Polska właśnie!” polegający  na przygotowaniu pracy przedstawiającej znane, ulubione miejsca w Polsce. Konkurs skierowany jest do uczniów, ich rodziców i rodzeństwa.

Rodzinne wspomnienie z podróży, zapamiętane rozmowy z dziadkami, krewnymi, wspólne zdjęcia... I oczywiście dyskusje, debaty – po polsku!

Jesteśmy przekonani, że ta inicjatywa okaże się skutecznym impulsem do wprowadzenia nawyku mówienia w domu w języku polskim.

Dodatkowo nasi pedagodzy Alicja Lejkowska i Agata Szklanny opracowują „Poradnik dwujęzyczności” dla rodziców i sympatyków języka i kultury polskiej.
Ponadto od niespełna dwóch miesięcy trwa kurs języka polskiego dla włoskich tatusiów. Co również oznacza, że także oni starają się mówić w swoich domach po polsku. (Zwłaszcza, kiedy muszą odrabiać zadania domowe).

O kolejnych inicjatywach będziemy informować na bieżąco.

Prezes Stowarzyszenia
Anna Smolińska


Piazza Garibaldi,73, 80142 NAPOLI
Tel. 081.0605346, cell.3737113825
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Istotnym elementem w wychowywaniu dzieci dwujęzycznych jest odpowiedni dobór bajek do oglądania. Mamy szczęście życia w czasach, kiedy ten sam film czy bajka na dvd może być odtwarzana w kilku różnych językach. Starajmy się kompletować dzieciom ich ulubione bajki w obu językach, by same mogły wybierać w jakim języku chcą oglądać przygody ulubionego bohatera.

Przemyślany wybór
Wybierając bajki, bierzmy pod uwagę wiek dziecka. Nie sadzajmy dziecka przed telewizorem, z włączonym kanałem „bajecznym”, gdy nie mamy wpływu na kolejność wyświetlanych bajek. Zacznijmy od zaproponowania dziecku bajek edukacyjnych, krótkich, nieskomplikowanych, zapoznających dzieci z muzyką (jestem pod ogromnym wrażeniem serii z małymi Einsteinami w wersji „baby” i „junior”) czy odkrywaniem świata ( z Dorą lub Diego), z których dzieci dowiadują się o istnieniu różnych innych języków i miejsc na świecie. Wzbogacajmy ich domową wideotekę o polskie bajki z Bolkiem i Lolkiem czy Reksiem (co prawda bohaterowie nie mówią, ale to też nasz dorobek kulturowy). Ostatnio natknęłam się przypadkiem na piękną polską bajkę rysunkową „W bocianowie”. Dzieci oglądały z zapartym tchem przygody rodziny bocianów i dowiadywały się ciekawostek przyrodniczych. Przypomnijmy sobie co nam się podobało, kiedy byliśmy dziećmi i próbujmy opowiadać dzieciom, jakie były nasze ulubione bajki.

Gry i zabawy

Historyczne czy literackie rocznice mogą okazać się ciekawym i inspirującym tematem, prowokującym do rozmów w języku polskim i trwale zaznaczającym w świadomości naszych dzieci obecność kultury polskiej obok kultury włoskiej. Tym bardziej, że oba narody mają ze sobą wiele wspólnego. Spójrzmy tylko na doświadczenia dziejowe.

Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie pani, wychwalając mnie za moje działania na rzecz dzieci. Rozmawiałyśmy od samego początku po polsku, i gdyby na koniec pani nie przyznała się do bycia dwujęzyczną, nigdy bym się tego nie domyśliła. Okazało się, że urodziła się dobre 30 lat temu, we Włoszech, w rodzinie polsko – włoskiej. Dla niej od początku było normalne, że z mamą rozmawia po polsku z tatą po włosku, i tak jej zostało do dziś.

Odpowiedź przyszła razem z dzieckiem…
Czasem zastanawiamy się, jak się wychowuje dwujęzyczne dziecko. Też się długo zastanawiałam, jak to będzie. Jeszcze długo przed pomysłem zostania mamą, spędzałam czas na filozoficznych rozmyślaniach, jak dbać o takie dziecko, jak go nie „skrzywić” psychicznie. Odpowiedź przyszła sama - razem z dzieckiem...

Od pierwszego dnia narodzin, zwracałam się do Niuni po polsku. Śpiewałam polskie kołysanki, powtarzałam w kółko polskie rymowanki, mówiłam do niej, co tylko mi przychodziło do głowy.
„Niunia! Niu-nia! Niunia niunia tralalunia! Już idzie mamunia!” – takie głupawe wydawać by się mogło powiedzonka, a sprawiały, że maleństwo wprost trzęsło się całe z radości. Kiedy zaczęła gaworzyć, odpowiadałam jej. „EEEeeeeeeeeeeeee!” – krzyczała, „Eeee” – odpowiadałam. „Jejejejeje” – ona, „ajajajajaja” – ja. I tak sobie rozmawiałyśmy, ona była szczęśliwa, bo mnie słyszała, a ja zamiast nosić ją na rękach, mogłam ugotować obiad albo poprasować.

Kiedy dorastała, razem z nią „dorastały” nasze rozmowy. „Mammmmmaaaa?!” – ona, „tu jestem!” – ja. „Niuuuuunia! Gdzie jesteś?!” – pytałam ja, a w odpowiedzi słyszałam śmiech. Uwielbiała bawić się w chowanego, zwłaszcza z tatusiem. Ona się chowała, a tata jej głośno szukał, czyli na głos myślał „Gdzie ta moja Niunia, no gdzie ona się podziewa, uciekła nam... Mama! Niuni nie ma!” Wtedy Niunia wychodziła śmiejąc się do rozpuku, bo jeszcze mówić za dużo nie umiała.

Żłobkowe perypetie