Czas wolny - Nasz Swiat
23
N, styczeń

Zrobiłeś drobną pomyłkę w formularzu PIT? Wytłumacz się na piśmie i przeproś.

W ostatnich dniach dowiedziałem się o kilku podobnych przypadkach z różnych części Polski. A ponieważ są to różne urzędy skarbowe, pomyślałem że nie jest to przypadkowa nadgorliwość urzędników skarbówki. Kwestia dotyczy (choć nie tylko) rozliczenia rocznego podatku za rok 2011 przez osoby fizyczne.

Nie jesteśmy robotami, lecz ludźmi, więc każdemu zdarza się przypadkowa, drobna pomyłka, na przykład w formularzu PIT. Otóż NIE WYSTARCZY skorygować swojego błędu na formularzu PIT, co jest równoznaczne z tym, że dostaniesz zwrot podatku o 3 miesiące później. Oprócz tego Urząd wezwie cię do dostarczenia na piśmie dokumentu, w którym wyjaśnisz DLACZEGO się pomyliłeś. Pocztą dostaniesz wezwanie, żądające (lub proszące) wyjaśnień na piśmie.

No kur*a! Jak się z tego wytłumaczyć? Mam dysleksję, przez chwilę pomyślałem o czymś innym, zadzwonił akurat kumpel i zaprosił na piwo... Powodów zwyczajnej, "czeskiej" pomyłki - przestawienia literek w jakimś słowie, czy pominięcia jednej z setek kratek, może być cała masa. Czy każdy z nas pamięta i jest w stanie przeanalizować po kilku miesiącach każdą sekundę swojego życia?

Urzędowi nie wystarczy, że ukarze podatnika (setki, tysiące podatników?) przedłużeniem wypłaty należnego mu zwrotu podatku o 3 miesiące. Obowiązujący przepis w ordynacji podatkowej, karze podatnikowi wytłumaczyć się na piśmie z pomyłki, w nieprzekraczalnym terminie 7 dni. Najlepiej osobiście. Możesz też pocztą, ale wtedy nie masz pewności, czy twoje wyjaśnienie zostanie przez urzędnika przyjęte, czy może grozi ci kara finansowa.

A więc nie chodzi o to, że pracownicy urzędów skarbowych czerpią przyjemność z tego, że podatnicy muszą im się wytłumaczyć z najzwyczajniejszej w świecie pomyłki, w dodatku NA PIŚMIE. Oni nie chcą upokorzyć polskich podatników, gnębić ich i zniechęcać do uczciwego płacenia podatków. Winny jest system, uchwalona przez Sejm ustawa, która karze im to robić w majestacie prawa.

A miało być "Przyjazne państwo".

Szczepan Sadurski


Pstryknij fajną fotkę i zostań członkiem międzynarodowej organizacji: Good Humor Party (Partia Dobrego Humoru).

Partia Dobrego Humoru powstała 11 lat temu w Polsce, ale ma tysiące fanów na wszystkich kontynentach. To nieformalna organizacja, której głównym celem jest rozweselanie świata. Teraz możesz zostać jednym z nas!

Co zrobić?
Obojętnie w jakim miejscu świata mieszkasz - wystarczy, że ściągniesz TEN PLIK (tylko 186 kb), wydrukujesz go na drukarce (czarno-białej lub kolorowej) w formacie A4, a potem ktoś pstryknie ci z nim zdjęcie, które później wyślesz do nas e-mailem na adres: dobryhum[małpa]wa.onet.pl.

Ważna jest sceneria zdjęcia czyli to, gdzie zostało zrobione. Najbardziej liczymy na fotki z wyjazdów wakacyjnych - np. w tle Wieża Eiffla, Statua Wolności, zamek w Malborku, tabliczka z nazwą miejscowości, albo coś oryginalnego i zwariowanego. Jedna osoba może wysłać maksymalnie 5 zdjęć. Nie przyjmujemy fotomontaży, zdjęć zmienianych w programach graficznych!

Szczepan SadurskiLiczymy na udział Polaków mieszkających na całym świecie - prześlij fotkę zrobioną tam, gdzie mieszkasz (np. w tle jakiś charakterystyczny budynek, znane miejsce albo tablica z nazwą miejscowości - aby nie było wątpliwości, gdzie foto zostało zrobione).

Zdjęcia umieścimy potem na portalu satyrycznym Sadurski.com, na Facebooku oraz zbiorczo, jako animację na YouTube. Nadesłanie zdjęć jest równocześnie zgodą na ich publikację.

I najważniejsze: dla każdej osoby, której fotkę opublikujemy, mamy... legitymację oraz pocztówkę Partii Dobrego Humoru (którą wyślemy pocztą - niezależnie od tego, gdzie na świecie mieszkasz).

Za najfajniejsze zdjęcia przewidujemy dodatkowe niespodzianki. Mamy do wysłania:
- zestawy czasopism z dowcipami (1 zestaw = 1.000 dowcipów!),
- CDR z setkami wesołych rysunków i skeczami kabaretowymi (Galeria Multimedialna Satyra),
- metalowe pinsy Partia Dobrego Humoru

Dlatego wysyłając zdjęcie/zdjęcia e-mailem, podaj swój adres korespondencyjny (tylko do naszej wiadomości i tylko po to, abyśmy wiedzieli gdzie Ci wysłać niespodziankę)!

Termin?
Im wcześniej, tym lepiej (zdjęcia będziemy publikować w Sadurski.com na bieżąco), ale ostateczny termin ustalamy na 20 września 2012.

Wyślij linka tej strony do znajomych - może też będą zainteresowani?

Z wesołym pozdrowieniem :-)
Szczepan Sadurski - satyryk, szef Partii Dobrego Humoru

Przeciętny Amerykanin zjada 250 jaj rocznie, to jest tyle, ile znosi jedna kura nioska.

Czy kura zniesie białe, czy żółte jajko zależy od koloru jej małżowiny usznej.

80% jaj sprzedawanych na amerykańskim rynku pochodzi od niosek z chowu klatkowego, a jaka od kur z wolnego wybiegu są 4 razy droższe.

Kury nioski po dwóch latach trafiają do ubojni.

Struś żyje do stu lat, biega z szybkością powyżej 60 km/godz., kopuluje 3 razy dziennie, osiąga do 2 m wzrostu i kopie mocniej niż koń.

Jajo strusia jest 24 razy większe od kurzego, a samica znosi 2 jaja tygodniowo.

Skorupa jaja strusia nie pęknie, gdy stanie na niej człowiek o wadze 100 kg.

Przysmakiem w Kalifornii są gotowane na twardo jaja kurze, marynowane w skorupkach przez 3 dni w zakwaszonym soku z czerwonych buraków.

(oprac. jj)

7 lat więzienia za zdjęcia pluszowych misiów na stronie internetowej. Jak to możliwe?

Po tym, jak na Białorusi skazano bezrękiego mężczyznę za to, że klaskał, wszystko tam jest możliwe. Na przykład 7 lat więzienia za umieszczenie na stronie internetowej zdjęć pluszowych misiów.

20-letni student z Białorusi został aresztowany, obecnie czeka na rozprawę sądową i grozi mu 7 lat więzienia. Dlatego, bo umieścił na swojej stronie internetowej zdjęcia pluszowych misiów. Nie są to jednak zwykłe misie, lecz misie polityczne, wrogie białoruskiej władzy. Bo zostały zrzucone 13 lipca 2012 r. przez niezidentyfikowany samolot, nieopodal białoruskiego Mińska i Iwieńska, kilkadziesiąt kilometrów od Mińska, stolicy Białorusi. Misie miały przyczepione karteczki z hasłem: "Żądamy obrony praw człowieka na Białorusi".

Czy na wszystkich dokumentach jakie nosimy w portfelu (torebce) musimy być smutni?

Ten dylemat pojawia się zawsze, ile razy chcemy załatwić oficjalny dokument: dowód osobisty, paszport, prawo jazdy i nie tylko. Jak mamy wyglądać na zdjęciu? Czy każde zdjęcie jest odpowiednie, a jeśli nie - dlaczego? I czy na każdym zdjęciu musimy mieć grobową minę czyli smutny wyraz twarzy? 

Obowiązujące przepisy, w części gdzie jest mowa o zdjęciach, mówią o podstawowych wymogach związanych z wyglądem zdjęcia do określonego dokumentu. Jest pewne, że zdjęcie które zrobiliśmy do paszportu, nie zostanie przyjęte przez urzędnika przyjmującego od nas zdjęcie do dowodu osobistego, i odwrotnie. Wymagania w obu przypadkach są inne i tego nie zmienimy. Dlatego gdy chcemy od razu nowy dowód osobisty i paszport, musimy zrobić dwa inne ujęcia swojej twarzy. A teraz dobra informacja: foto do dowodu osobistego oraz do prawa jazdy może być to samo.

Jak już wiemy, przepisy związane z naszym wyglądem (a dokładniej: ujęciem) inne są gdy chodzi o paszport, a inne jeśli chodzi o dowód osobisty. Na zdjęciu w dowodzie musimy pokazać lewy profil oraz ucho. Na zdjęciu do paszportu musimy być en face czyli mieć twarz na wprost.

Wątpliwości pojawiają się w chwili fotografowania, a częściej w chwili, gdy odbieramy zdjęcia. Pal licho, że przez kolejne lata będziemy pokazywać innym swój dokument, z nieudanym ujęciem. Ale dlaczego musimy być na nim aż tacy smutni, czyli niezbyt sympatyczni?

O ile przepisy mówią o uchu (musi być odsłonięte), okularach (nie przyciemnione i tylko wtedy, gdy mamy wadę wzroku), czy nawet nakryciu głowy związanym z wyznawaną religią, nie ma nic o wyrazie twarzy, o ustach i ewentualnym uśmiechu. Fotografowie w chwili wykonywania zdjęcia zwykle sugerują naturalny czyli nijaki, bezbarwny wyraz twarzy. Gdy się uśmiechniemy, niektórzy wręcz zwracają uwagę, aby się nie uśmiechać. Czy mają rację?

I tak, i nie. Jak to zwykle bywa, wszystko zależy od konkretnego urzędu i urzędnika. Niektórzy mają w dowodzie osobistym swoje uśmiechnięte foto, gdyż urzędnik nie miał nic przeciwko temu. Zdarzały się  niestety przypadki, gdy urzędnicy odrzucali takie zdjęcia i trzeba było z powrotem wracać do fotografa, aby zrobić sobie zdjęcie ze smutną  miną. Jedno jest pewne: bardzo szeroki uśmiech nie przejdzie. O ile na zdjęciu do dowodu osobistego możemy być nieco uśmiechnięci (bo urzędnik przyjmujący zdjęcie miał lepszy dzień), uśmiech w paszporcie jest wykluczony.

Podsumowanie: zdjęcia w naszych oficjalnych dokumentach typu: paszport, dowód osobisty, prawo jazdy), niestety mają być nijakie i smutne. Jeśli chciałbyś spróbować powalczyć z urzędem (a nóż się uda) i dodać sobie kłopotu (ponowna wizyta u fotografa, ponowny koszt wykonania zdjęcia, ponowna wizyta w urzędzie), szczególnie jeśli szybkość wyrobienia sobie nowego dokumentu jest dla ciebie ważna - daj sobie spokój z uśmiechem. A szkoda, bo z uśmiechem każdy wygląda lepiej, nie tylko na zdjęciach...

Co raz więcej osób stosuje do posiłków ostre przyprawa uważając, że poza walorami smakowymi mają one właściwości bakteriobójcze.

W USA produkuję się 9,45 mln litrów sosu tabasco.

Wartość wszystkich ostrych sosów sprzedawanych na amerykańskim rynku wynosi obecnie 25 mld dolarów.

Sos tabasco nim trafi na rynek dojrzewa 3 lata.

Papryka jest owocem, a nie warzywem.

Gdy ostra potrawa pali w ustach ulgę może przynieść popicie zimnego mleka lub zjedzenie lodów. Woda może spotęgować uczucie palenia.

(oprac. wda)

Nowy Jork. Nagi kowboj poda do sądu nagiego Indianina, bo wszedł na jego terytorium.

Times Square w Nowym Jorku / foto: Wikimedia CommonsOd 1997 r. na słynnym nowojorskim Times Square pracuje Robert Burck, znany jako: Nagi Kowboj. To uliczny artysta, ubrany jedynie w buty, kapelusz i slipki. Gra na gitarze i fotografuje się z turystami, zarabiając w ten sposób na życie. Popularność przyniosły mu występy telewizyjne - udział w programach rozrywkowych, reklamach i teledyskach, a także średnio poważne aspiracje polityczne. Ten mistrz autopromocji w 2009 r. próbował zostać burmistrzem Nowego Jorku, a niedawno ogłosił, że w tegorocznych wyborach chce ubiegać się o urząd prezydenta USA.

Dotychczasowe sukcesy Nagiego Kowboja zmącił właśnie Nagi Indianin czyli Adam David, który zaczął w podobny sposób zarabiać na Times Square. W dotychczasowym królestwie, w którym monopol miał Nagi Kowboj, pod jego okiem wyrósł groźny konkurent. Nagi Kowboj zapowiada, że spotkają się w sądzie, a on, jako właściciel zarejestrowanego w urzędzie patentowym znaku Nagi Kowboj, w takich przypadkach nie żartuje.

W 2008 r. od producenta M&Ms’ów domagał się w sądzie 6 milionów dolarów, gdyż w reklamie cukierki pokazały się w strojach przypominających Nagiego Kowboja. Rok temu podał do sądu telewizję CBS, po tym, jak w reklamie pokazano pijanego kowboja, ubranego nicznym Nagi Kowboj. Podał też do sądu Sandy Kane czyli Naked Girl (Nagą Kowbojkę).

Nagi Kowboj wspomniane wyżej sprawy sądowe przegrał, jednak przysporzyły mu dodatkowej popularności. Czy wygra w sądzie z Nagim Indianinem? Ameryka widziała już nie takie procesy sądowe...