Amy Winehouse. "Nie umarła w żadnych podejrzanych okolicznościach" - Nasz Swiat
02
Pn, sierpień

...z wielkiego świata

Zgodnie z najnowszymi doniesieniami, piosenkarka mogła leżeć martwa około sześciu godzin, zanim odnaleziono jej ciało. "Nie umarła w żadnych podejrzanych okolicznościach" - brzmi oświadczenie biegłych, którzy przeprowadzili  25 lipca wstępną sekcję zwłok piosenkarki.


Jak wyznał Chris Goodman, jedna z osób zajmujących się PR-em gwiazdy, karetkę pogotowia wezwał ochroniarz, który od lat opiekował się Amy. Był w jej sypialni, kiedy ta powiedziała mu, że musi się trochę przespać. Gdy po kilku godzinach wrócił do jej pokoju, by ją obudzić, już nie oddychała. Umarła samotnie w swym łóżku.

Amy Winehouse / foto: WikipediaW niedzielę wieczorem świat obiegła plotka, iż piosenkarka zmarła na skutek zabójczego koktajlu składającego się z alkoholu i narkotyków, najprawdopodobniej tabletek ecstasy, który zaserwowała sobie w wieczór przed śmiercią, ale teorię tę szybko zdementowano, stawiając tylko na sam alkohol. W jej domu przy Camden Square nie znaleziono jednak obok śladów po narkotykach, także i pustych butelek czy puszek. Podobno nie było również żadnych oznak, aby Amy wymiotowała.

„Nie umarła w żadnych podejrzanych okolicznościach” - brzmi oświadczenie biegłych, którzy przeprowadzili  25 lipca wstępną sekcję zwłok piosenkarki.

Więcej szczegółów nie podano do publicznej wiadomości. Ostateczną przyczynę śmierci Amy poznamy po zakończeniu śledztwa, które może potrwać aż do 26 października. Wtedy też zostanie przeprowadzona kolejna autopsja. Wyniki badań toksykologicznych pojawią się także dopiero za cztery tygodnie. Oświadczenie wydano kilka godzin po tym, jak ojciec piosenkarki, Mitch Winehouse gorąco podziękował wszystkim za wsparcie, szczególnie osobom gromadzącym się przed domem jego córki na Camden Square, by złożyć jej kwiaty. (as)

www.thepolishobserver.co.uk