Co powoduje, że kłamiemy? To pragnienie miłości! - Nasz Swiat
28
So, maj

Zdrowie i uroda

Kłamanie staje się sposobem, by zagwarantować sobie cudzą miłość i jednocześnie swobodę wyrażania siebie.

Już jako dziecko bardzo szybko orientujemy się, że wiedza rodziców na temat naszych pragnień pomaga im w sprawowaniu większej kontroli nad tym, co robimy. Wiecznie upominani, sztorcowani - rozwijamy w sobie dwa rodzaje lęku. Lęk przed samym sobą: „coś ze mną musi być nie tak” i przed utratą miłości rodziców: „Jeśli nie będę taki jak chcą, przestaną mnie kochać”. Zaczynamy wtedy żyć w stanie wewnętrznego rozdarcia: „Chcę być sobą, ale wtedy nie będę kochany”. Pragniemy mieć swobodę dla naszych fantastycznych, dziecięcych pomysłów, ale przecież najbardziej na świecie potrzebujemy miłości rodziców. Jeśli obawa przed jej utratą dominuje nad lękiem, przed zaprzeczeniem swojej naturze, potrafimy oszukać nawet samych siebie. Mówimy wówczas: „wcale tego nie potrzebuję, wcale taka nie jestem…”. To, jak będziemy korzystać ze strategii kłamania, zależy w dużej mierze od stopnia upokorzenia naszego prawdziwego „ja” .

Z lęku przed utratą miłości rodziców potrafimy oszukać samych siebie. Zaczynamy nieświadomie rozwijać w sobie mechanizm zakłamywania siebie, którego konsekwencje w dorosłym życiu odczuwamy bardzo boleśnie. W sprzyjających warunkach rozwoju, dziecięce lęki przechodzą w stan dojrzały, akceptujący określone granice, reguły i normy. Psychice udaje się zawrzeć rodzaj rozejmu między pierwotnym zaspakajaniem pragnień, a dorosłym postrzeganiem granic właściwych dla danej kultury. Znajdujemy sposób na zachowanie swojej przestrzeni, mając przy tym satysfakcjonujące relacje z ludźmi. Kłamstwo nie jest wtedy głównym narzędziem ochrony, lecz pojawia się jako swoisty flirt ze światem.

Przetrwać życie

Basia jako dziecko była surowo oceniana. Zabraniano jej realizacji naturalnych pragnień, nauczyła się więc nie dopuszczać ich do głosu, skupiając uwagę na powinnościach. Na cenzurowanym były głównie sprawy seksu i agresji – za te impulsy boleśnie karano. Dziś nie ma kontaktu z własną złością, nawet kiedy jej całe ciało i słowa, których używa o niej świadczą. Atrakcyjnym sposobem jej wyrażania stała się dla niej praca. W niej może złościć się bez poczucia winy. Z czasem nauczyła się równoważyć napięcie wynikające z konfliktu miedzy własnymi potrzebami, a wewnętrznym żandarmem, pilnującym, by zachowywała się w sposób, za który była kochana. Prowadzi podwójne życie.
 

Są dwie Basie: jedna odpowiedzialna partnerka i żona, druga odprężona i oddająca się namiętnościom z przypadkowymi kochankami. Dlaczego tak się stało?
 

Pragniemy móc decydować o swoim losie. Jeśli jednak grozi to utratą miłości, możemy wybrać zaprzeczenie swojej naturze. Zaczynamy wówczas wypierać te aspekty siebie, które nie pasują do idealnej wizji naszych rodziców. Tak, krok po kroku, w miejsce prawdziwego „ja” tworzy się „ja” fałszywe.

W ekstremalnych przypadkach dochodzi do tego, że w dorosłym życiu nie mamy pojęcia, kim naprawdę jesteśmy i czego pragniemy. Oszukujemy się . Naszą prawdziwa tożsamością jest ta stworzona na potrzeby zadowalania innych. Tak się rodzi najpotężniejsze kłamstwo, dotyczące naszego istnienia. Korzystamy z szeregu mechanizmów obronnych: represji, projekcji, racjonalizacji, czy substytucji, służących powstrzymaniu naszych prawdziwych motywów, pragnień i aspiracji przed ujawnieniem ich własnej świadomości.

Jeśli rzeczywistość życia dziecka jest zbyt gorzka, jego umysł radzi sobie z największym cierpieniem, wymyślając dla siebie i innych różne historie. Dziecięce sny na jawie stają się sposobem na wchodzenie w relacje z innymi ludźmi, a z czasem prawdziwym życiem. Z małego człowieka (Pinokia) wyrasta dorosły, który nie ma kontaktu ze swoim wnętrzem, ale rozpaczliwie potrzebuje akceptacji. Dlatego, jeśli naszym celem jest wychować szczęśliwego człowieka, lepiej zacznijmy od samych siebie. Powiedzmy sobie i naszemu wewnętrznemu dziecku: „JESTEŚ W PORZĄDKU”, „KOCHAM CIĘ”.


Psycholog Dorota Gontarz- Szeptuch
Tel. 3270821265