Jak przeżyć świadomie swój lęk - Nasz Swiat
02
Pn, sierpień

Zdrowie i uroda

Gdy wchodzisz w kontakt ze sobą poprzez myśli, emocje oraz ciało – i dzięki temu jesteś świadomy co dzieje się w danej chwili, poprzestajesz żyć iluzją i doświadczasz tego, co jest.

Czym jest iluzja?
Tym, co tworzy nasze EGO. Iluzją jest na przykład to, że praca, autorytet, prestiż, wygląd, standard życia, otoczenie, a nawet czyjaś miłość - sprawią, że staniemy się kimś lepszym. Iluzją jest pewność, że gdy zarobimy więcej pieniędzy, przyjdzie do nas również szczęście. Założenie, że jeśli ktoś nas podziwia, stajemy się godni podziwu, a jeśli nas lekceważy, stajemy się pozbawieni znaczenia. Wiara w to, że zewnętrzne warunki zapewnią nam emocjonalne bezpieczeństwo. Przekonanie, że musimy się starać, by nas kochano, ceniono. I tak dalej… Większość z nas żyje właśnie według takich zasad.
Nasze iluzje, a zarazem silne przywiązania - to także nieustanne porównywania, które zastępują prawdziwe doświadczenia i przeżywanie, wynikające z niego ocenianie, opór przed uznaniem rzeczy takimi, jakie są, analizowanie, które ma nam dać złudzenie bycia przygotowanym na wszystko, oraz utożsamianie się z teoriami, poglądami i wierzeniami, dzięki którym nadajemy życiu sens.
Na początek praktyki życia chwilą spróbuj jeden dzień obyć się bez nich. Albo przynajmniej bez jednego… na przykład oceniania.
Nasze życie pełne jest teorii, koncepcji, trendów, które mają nam pomóc w rozwoju. Większość z nas, prędzej czy później zaczyna sobie zadawać pytania: Kim naprawdę jestem? Jaki jest sens mojego życia? Co jest ważne? Niektórzy wyjeżdzają w poszukiwaniu inspiracji i oświecenia, inni zaliczają kolejne warsztaty, lektury… Znam ludzi, którzy jeżdzą do dalekich krajów w poszukiwaniu żyjącego mistrza, który pokazałby im prawdę. Znam i takich, którzy nie pojechali, lecz zostali w domu, pełniąc zwykłe obowiązki rodzinne, rozwiązując konflikty rodzinne, spędzając osiem godzin dziennie w biurze, a zarazem świadomie obserwując rozgrywający się dramat życia. Ich intuicyjne zrozumienie może być niekiedy głębsze od tych, którzy odbywali podróże.

„Ja sam należę do tych, którzy wyjeżdzają. Jakiś czas temu spędziłem w odosobnieniu 40 dni w świątyni buddyjskiej, dążąc do odnalezienia siebie. Było to doświadczenie trudne, bardzo podnoszące na duchu i rzeczywiście pomocne. Ale było niczym w porównaniu do poważnego kryzysu rodzinnego, któremu musiałem stawić czoła po powrocie do domu”.
Takie odosobnienia są wspaniałym przeżyciem, lecz mogą także stać się ucieczką od problemów codziennego życia, z którymi musimy sobie radzić, żeby się rozwijać duchowo. Jedna minuta samoobserwacji podczas burzliwych przejść emocjonalnych jest więcej warta od dziesięciu godzin czytania książek o samodoskonaleniu. Nie da się odnaleźć siebie poza sobą.
Oto kilka ćwiczeń, które pomogą ci w samoobserwacji (najlepiej robić je z nogami rozstawionymi na szerokość bioder i rękami opuszczonymi wzdłuż ciała):
- Zamknij oczy i wez pięć głębokich świadomych oddechów. Niech wdech będzie energetyczny, a wydech zrelaksowany. Nie rób przerw między wdechem, a wydechem i odwrotnie. Teraz przez około 10-15 sekund bądź obecna z każdą myślą, która się pojawia. Zauważ ją, a jeśli poczujesz, że odpływasz wraz z sekwencjami swoich myśli, także to zauważ  i wróć do bycia obecną. Jeśli stwierdzisz, że o niczym nie myślisz, to znaczy, że… myślisz właśnie o tym.
- We ponownie głęboki oddech. A teraz zauważ emocję, którą czujesz, lub nastrój, w którym teraz jesteś. Przez 10-15 sek. bąd świadomie obecny z tym, co czujesz. Jeśli nic nie czujesz, bąd z tym „nic“. Znowu weź głęboki oddech, po czym bądź świadomie obecna ze swoim ciałem. Rozpoczynając od palców u stóp, powoli przeskanuj całe ciało, aż po czubek głowy, przez 10-15 s.

Samoobserwację warto robić 2-3 razy w ciągu dnia. Zajmuje najwyżej 2 minuty, czyli w sumie zyskujesz sześć minut bycia obecnym ze sobą.
Kiedy zaczynamy być obecni, czujemy chwilę - potrafimy to zauważyć  i wziąć odpowiedzialność za to, co się z nami dzieje. Przestajemy uciekać przed tym, co i tak nas kiedyś dogoni. Bo przecież mniejsze czy większe frustracje to sygnały: “Zatrzymaj się, pomyśl, posłuchaj ciała”. Gdy je ignorujemy, przybierają na sile, by kiedyś stać się większym dołkiem czy depresją.
Ważne jest, żeby zrozumieć, że aby przyjemności były przyjemnościami, powinny być preferencją, a nie uzależnieniem. Jeśli dążę do przyjemności, bo tak decyduję - to jest to świadoma obecność. Jeśli dążę do przyjemności, bo czuję przymus - staje się to zwykłym uzależnieniem. Podobnie jest z miłością - gdy ja ją wybieram - kocham. Gdy rozpaczliwie jej potrzebuję - staję się ofiarą. Cy to na pewno miłość?  Czy uzależnienie od akceptacji?
Co warto zrobić, gdy jesteś w kryzysie? Nie uciekaj przed złym nastrojem. Nie kupuj nowych szmatek, lodów, czerwonego wina... Kryzys jest integralnym elementem rozwoju, szansą na wzięcie odpowiedzialności i tworzenie nowego siebie. Mówiąc kryzys – mam na myśli mniejsze czy większe wydarzenia w życiu, to może być nawet bezsenna noc, podczas której przyszedł lęk o przyszłość, świadomość upływu czasu, jakiegoś braku…
Daj przestrzeń swojemu kryzysowi. Możesz to zrobić przez następujące ćwiczenie:
- Ułóż się wygodnie na plecach z rękami wzdłuż ciała. Zamknij oczy i weź 10 głębokich świadomych oddechów. Niech wdech będzie energetyczny, a wydech zrelaksowany. Nie rób przerw pomiędzy wdechem a wydechem, i odwrotnie. Następnie spytaj siebie: “Co czuję?”. Kiedy jesteś w trudnej sytuacji lub nie możesz zasnąć, zwykle jest to niepokój , frustracja, obawa, a nawet lęk.
- Gdy staniesz się świadomy swojego nastroju, poszukaj miejsca w ciele, w którym jest on najbardziej odczuwalny. Zazwyczaj jest to klatka piersiowa, żołądek, gardło. Gdy staniesz się świadomy napięcia w ciele, zacznij oddychać, kierując swoją świadomą obecność do tego miejsca. Chodzi o to, byś poczuł je samym sobą, a nie jedynie poprzez głowę. Ważne, abyś oddychając, naprawdę był obecny jedynie z emocją i miejscem w ciele. Jeśli bowiem będziesz obserwatorem motywowanym ciekawością lub zaczniesz oczekiwać rezultatów, jakim jest poprawa samopoczucia, ono nie nastąpi, Dlaczego? Ponieważ obecność jest byciem z tym, co jest, a nie oczekiwaniem na to, co ma przyjść.

Dorota Szeptuch-Gontarz
psycholog
tel. 327 082 1265