Nie bój się własnego lęku - Nasz Swiat
02
Pn, sierpień

Zdrowie i uroda

Od lęku najskuteczniej oddala nas bycie. Najbardziej boimy się bać. W desperacji zamiast przeżyć lęk, próbujemy go zaszufladkować jako fobię i szybko stłumić. Jak sobie poradzić z właśnym lękiem?

 

 

Gdzie mieszka lęk?
W głowie – przekonują nas nauczyciele duchowi. - Lęku nie ma „tu i teraz”, jest w przeszłości, to iluzja – mówią. Jest w ciele – twierdzą terapeuci manualni: w napięciach mięśni. Ale jakie to ma znaczenie, kiedy dopada cię znienacka: dławi w gardle, łomoce w klatce piersiowej, więzi oddech w przeponie, usztywnia kręgosłup, wprawia w drżenie dłonie i stopy. Lęk jest ukryty w każdej tkance twojego ciała, zapisany w pamięci komórkowej. Jest jak pieczątka niepokoju twojej matki, wątpliwości ojca, niezbyt delikatnych dłoni położnej i ostrego światła, którym przywitał cię świat, ale też raniących słów wypowiadanych przez ważnych dla ciebie ludzi. Czai się w ciele, czekając na sygnał z mózgu: „Uwaga, zagrożenie!”.Często mylony jest ze strachem – fizjologiczną odpowiedzią organizmu na realne zagrożenie. Lęk jest odruchem nawykowym, uruchamianym na zasadzie: bodziec – reakcja. Jeśli w dzieciństwie nauczyłeś się, że obietnice matki zwykle są bez pokrycia, a nieobecny wzrok oznacza odrzucenie, to dziś każda niedotrzymana umowa, czy czyjaś twarz bez uśmiechu budzą wewnętrzne demony.

Każdy człowiek ma swoją indywidualną mapę lęku: miejsce w ciele, gdzie najsilniej go odczuwa. Czasami jest to twarz: zaciśnięte szczęki, przerażone oczy. Innym razem głowa – schowana między ramionami, odchylona do tyłu, drżąca. Albo klatka piersiowa – podciągnięta przepona, spłycony oddech. Lęk oznacza napięcie, a długotrwałe napięcie to ból – intensywny sygnał z ciała, którego nie sposób zlekceważyć. Jednak najbardziej na świecie boimy się bać. Zamiast poczuć i przeżyć lęk, próbujemy go zaszufladkować i stłumić tabletką.

Lęk bierze się z pragnienia, żeby świat wokół nas był stały. Całkowicie przewidywalny, bo zależny od nas, zachowujący się grzecznie, pod naszą kontrolą. Wtedy czujemy się bezpiecznie. Ale świat stały nie istnieje, ze swojej natury jest zmienny. Zatem lepszą strategią jest zaniechanie buntu przeciwko własnemu doświadczeniu i dostrojeniu się do procesu, który jest w nas i wokół nas. Jeśli walczysz z życiem – przegrasz. Życiowe kłopoty wynikają z tego, że upieramy się, że ma być tak, jak my chcemy. To EGO (umysł) jest takie uparte. Stanowi opór przeciwko życiu. Istnieje jako pewnego rodzaju przekłamanie rzeczywistości. Z lęku zamrażamy rzeczywistość i żyjemy w opowieściach umysłu, które nie są prawdą. Żyjemy uczepieni jakiegoś scenariusza. Walczymy, męczymy się i napinamy, żeby obraz naszego życia był właśnie taki. A może lepiej z wewnętrznym spokojem poddać się nurtowi życia, zmianom, których nie da się uniknąć? To dynamiczny proces, wieczna niespodzianka. Problem polega na tym, że to właśnie niespodzianek najbardziej się lękamy.
 
Oblicza  neurozy
W przyjrzeniu się lękom pomocna jest teoria neurozy niemieckiej psychiatry i psychoanalityczki Karen Horney. Według niej są trzy rodzaje reakcji na rzeczywistość, które oddzielają nas od spontanicznego przeżywania rzeczywistości i sprawiają, że tworzymy neurotyczne strategie wymyślonych światów. Te neurotyczne ruchy to:”do”,“od”,“obok” życia.

Strategia „do” może polegać na ulokowaniu całego szczęścia w związku lub w karierze zawodowej. W tym wypadku wydaje nam się, że coś zewnętrznego ukoi nasz lęk. Jest to ścieżka przepychania się z życiem, żeby coś mieć, coś trwałego. Prędzej czy później tego pożądanego kogoś lub czegoś zabraknie. Wtedy cały świat się rozpada, a lęk się nasila, zapętla.

Strategia „od”  jest zarówno ucieczką od problemów, jak i budowaniem tożsamości na kontrze wobec czegoś. To nie tylko niezdrowe, ale i sztuczne. Odcinanie się od świata powoduje większe cierpienie.

Strategia „obok“ oznacza udawanie, że jestem niezależny, bo żyję w swoim świecie, a wszystko, co znajduje się poza nim, nie ma tak naprawdę znaczenia. Ucieczka przed konfrontacją z życiem, lęk przed otwarciem się na samo życie, a nie tylko snucie opowieści o nim – skazuje ludzi na samotność i cierpienie.

Neuroza polega na tym, że się w nią realnie wierzy. I to uniemożliwia rozwój potencjału człowieka. Nie żyjemy pełnią swoich możliwości, tylko idziemy wąską ścieżką urojeń: że świat jest niebezpieczny, a ludzie żli. Że przestępczość wzrasta, a w jedzeniu jest sama chemia. Nic dziwnego, że czujemy wypalenie, brak sensu życia, nudę.

Ataki paniki, depresja, fobie, nerwice natręctw – to choroby, u podłoża których leży lęk.

Nazwane pozornie stają się mniej grożne. „W końcu wiem co mi jest. Dostanę leki i wyzdrowieję“, „Psychiatra kazał mi unikać stresu“…

Kiedy słucham pacjentów siedzących w moim gabinecie, mam wrażenie, że  dzieląc się opowieściami o traumatycznym dzieciństwie, stresie w pracy, paraliżującym cierpieniu ciała, łudzą się, że zabiorę im ich lęki. Czasami tak robię . Przychodzą ponownie i zgłaszają, że pojawił się nowy lęk . - Ok, tym razem, może najpierw spróbujesz go przeżyć - mówię. I tu zaczynają się schody. Bo większość ludzi uważa, że lęk w głowie i napięcie w ciele to dwie odrębne bajki. Z lękiem „z głowy” idą do psychologa i łudzą się, że gdy razem z nim poużalam się na złego szefa i uspokoję: „Na pewno cię nie zwolni“, zapewnię: “Żona wcale cię nie zdradza, twoja podejrzliwość to jedynie zakorzeniony w dzieciństwie lęk przed odrzuceniem”, to będzie po sprawie. Z napięciem w ciele idą do lekarza albo fizykoterapeuty – tu naciśnie, tam rozciągnie, zaordynuje lek przeciwzapalny i gotowe. A jeśli ci powiem, że jedyną osobą, która jest w stanie oswoić twoje lęki, jesteś ty sama? Że bez, często ciężkiej pracy nad sobą, nie poprawisz swojego życia, nie pozbędziesz się dokuczliwych objawów lękowych.
Dorota Szeptuch -Gontarz
psycholog
tel. 327 082 1265
www.dorotapsycholog.it