Nie ma zawsze szczęśliwych - Nasz Swiat
29
Śr, czerwiec

Zdrowie i uroda

Od czasu do czasu każdy z nas doświadcza różnych nieprzyjemnych emocji, które zakłócają normalny sposób funkcjonowania. Najczęściej są to reakcje na trudną sytuację życiową, chwilowe załamanie wydarzeniami. Ale to jest normalne, że jesteśmy smutni, wściekli, że się boimy. To są ludzkie emocje z którymi sobie radzimy. Jest to dla nas sygnał mówiący o tym, że źle dzieje się w naszym życiu i musimy coś zmienić. Nie ma ludzi zawsze szczęśliwych i nie ma ludzi, którzy są zawsze ze wszystkiego zadowoleni. Tylko w stanach maniakalnych jest takie samopoczucie, ale to też nie trwa długo, bo przeradza się w depresję.

Trzy rzeczy są wyznacznikami granicy między normą, a patologią czy chorobą.
Pierwszy sygnał to sytuacja, gdy przyczyna, która wywołuje określone uczucie, jest nieadekwatna, niedostosowana do siły tego przeżycia. Przykładem może być spotkanie towarzyskie, które ma być przyjemnością, a tymczasem na samą myśl o tym, że masz tam iść, odczuwasz suchość w gardle, pocą ci się ręce, serce bije ci zbyt szybko.
Drugim sygnałem jest czas. Śmierć kogoś bliskiego powoduje rozpacz, silne odczucie straty, załamanie, bezsenność, brak łaknienia, brak chęci do życia. I to jest naturalne, ale jeśli trwa zbyt długo, to znaczy, że coś się z człowiekiem dzieje źle. Jeśli ktoś przez lata ubiera się na czarno na znak żałoby, nie zmienia nic w pokoju, który należał do zmarłego i czeka na własną śmierć, bo uważa, że życie już nie ma sensu, to jest to na pewno powód do niepokoju.
Jeżeli całymi tygodniami analizujemy jakieś nieprzyjemne wydarzenie, które nas spotkało w pracy, wracamy do tego, o czym wszyscy już dawno zapomnieli, a dla nas ciągle jest to treścią życia, nie daje nam to spać po nocach, to także jest niepokojąco przedłużona reakcja.
Trzecim sygnałem, że coś jest nie tak, jest nieodczuwanie emocji. Brak złości wobec ludzi, którzy nas krzywdzą, albo brak poczucia winy. Złość, lęk, smutek, napięcie powinny być sygnałem, że coś jest nie tak, że cos dzieje się źle. Musimy wtedy coś zrobić, żeby to zmienić. Ten, kto nie odczuwa nic, nie jest w stanie odkryć tego, że w jego życiu nie wszystko jest w porządku, nie może się bronić ani zapobiegać temu. Uczucia są po to, żeby nam dawały energię do zwalczania czy unikania zdarzeń, które nas złoszczą czy martwią, albo do powtarzania sytuacji, które nam sprawiają przyjemność.
W tych różnych zdarzeniach życiowych najważniejsi są ludzie wokół nas, którzy pomagają nam uświadomić sobie, że reagujemy w sposób nieadekwatny. Sama rozmowa o problemie z kimś bliskim daje ulgę – a jak spada napięcie, to wraca rozum. Oczywiście taka forma radzenia sobie nie wszystkim wystarcza i pomaga. Są osoby, które nie pójdą do innych, bo się wstydzą, nie mają zaufania, boją się, że inni nie zrozumieją ich, że będą przeciwko nim. Wtedy jedyną formą pomocy jest specjalista.

Trzy filtry zdrowia
Poczucie pesymizmu jest wrodzone? Nie, to bierze się z wychowania, z rozwoju. Ludzie uczą się pewnych przekonań o sobie i o świecie. Ktoś, kto wzrasta w rodzinie, w środowisku, w którym dominującym sposobem zachowania jest przekonanie, że nic dobrego się nie zdarzy, przejmuje ten sposób myślenia. Natomiast w otoczeniu w którym osiągnięcia są najważniejsze, rodzi się myśl, że jeśli stale nie ma sukcesów materialnych, zawodowych, osobistych, to jest to nieszczęście. A ponieważ nie można przez cały czas wygrywać, natychmiast u takiego człowieka pojawia się myśl, że jest do niczego. W związku z tym reaguje smutkiem, rozpaczą, przerażeniem. Takie skrajne poglądy powodują, że trudno się cieszyć tym, co się osiągnie, np. dostałem 100 złotych podwyżki i zamiast być szczęśliwym myślę, że kolega dostał więcej i że ja też muszę się postarać, by tyle mieć.
Niektóre teorie psychologiczne, chociażby poznawcze, powodują, że większość reakcji emocjonalnych zależy od przekonań na temat siebie i otaczającego nas świata.
Teoria Aarona Antonorskiego wyjaśnia, dlaczego jedni ludzie chorują, a inni nie. Uważa on, że po to, aby być psychicznie zdrowym, trzeba mieć trzy przekonania. Po pierwsze, trzeba uważać, że świat jest zrozumiały. Oznacza to, że człowiek wie, dlaczego coś się zdarza, że to nie przypadek. Za każdym razem znajduje uzasadnienie, a nie sądzi, że to właśnie jego los pokarał. Druga bardzo istotna myśl, to przekonanie, że ma się wpływ na swoje życie. To zapobiega temu, co w psychologii określa się jako wyuczoną bezradność. Trzecia rzecz – najtrudniejsza do wytłumaczenia, choć wszyscy o tym wciąż mówią, to przekonanie, że nasze życie ma sens. Co to znaczy? Oznacza to, że wszystko co dzieje się w naszym życiu przynosi nam radość i satysfakcję. A jeśli zdarza się coś przykrego, próbujemy nadać temu sens, czyli wyciągnąć wnioski po to, żeby zapobiegać takim zdarzeniom albo przygotować się na doświadczenia z nich wynikające.

Wrażliwcy
System nerwowy Ludzi wrażliwych reaguje silniej na słabsze bodźce. To jest wrażliwość fizjologiczna. Osoba skoncentrowana bardziej na sobie, także może odbierać nawet drobne zdarzenia jako zagrażające jej, przerastające możliwości poradzenia sobie z nimi.
Są dziesiątki sposobów, których uczymy się przez całe życie, które pomagają kontrolować, modyfikować czy opóźniać nasze reakcje. Jednak wpływ wychowania, środowiska, jest bardzo ważny. Jeśli ktoś nigdy nie słyszał żadnych uwag krytycznych, to oczekuje od otoczenia tylko pozytywnych ocen. Więc kiedy spotka się z krytyką, to oczekuje od otoczenia tylko pozytywnych ocen. Ktoś, kto miał całe życie z górki i nagle napotyka trudności, jest bardziej bezradny.

Grupa ryzyka
Są ludzie, którzy bardziej niż inni narażeni są na zaburzenia nerwicowe. Taką grupę stanowią ludzie z negatywnymi doświadczeniami, najczęściej z okresu dzieciństwa. Dzieci niekochane, odrzucone, wyrastają na ludzi, którzy czują się samotni, niepotrzebni. Tego, czego doświadczyli od swoich najbliższych, będą spodziewali się od innych. Dominuje u nich nieufność, niska samoocena, wysoki poziom lęku i zagrożenia, ale także żal, złość i niechęć wobec otaczających ich ludzi i świata.


Dorota Gontarz
Psycholog
Tel. 3270821256
[email protected]

Od czasu do czasu każdy z nas doświadcza różnych nieprzyjemnych emocji, które zakłócają normalny sposób funkcjonowania. Najczęściej są to reakcje na trudną sytuację życiową, chwilowe załamanie wydarzeniami. Ale to jest normalne, że jesteśmy smutni, wściekli, że się boimy. To są ludzkie emocje z którymi sobie radzimy. Jest to dla nas sygnał mówiący o tym, że źle dzieje się w naszym życiu i musimy coś zmienić. Nie ma ludzi zawsze szczęśliwych i nie ma ludzi, którzy są zawsze ze wszystkiego zadowoleni. Tylko w stanach maniakalnych jest takie samopoczucie, ale to też nie trwa długo, bo przeradza się w depresję.

Trzy rzeczy są wyznacznikami granicy między normą, a patologią czy chorobą.
Pierwszy sygnał to sytuacja, gdy przyczyna, która wywołuje określone uczucie, jest nieadekwatna, niedostosowana do siły tego przeżycia. Przykładem może być spotkanie towarzyskie, które ma być przyjemnością, a tymczasem na samą myśl o tym, że masz tam iść, odczuwasz suchość w gardle, pocą ci się ręce, serce bije ci zbyt szybko.
Drugim sygnałem jest czas. Śmierć kogoś bliskiego powoduje rozpacz, silne odczucie straty, załamanie, bezsenność, brak łaknienia, brak chęci do życia. I to jest naturalne, ale jeśli trwa zbyt długo, to znaczy, że coś się z człowiekiem dzieje źle. Jeśli ktoś przez lata ubiera się na czarno na znak żałoby, nie zmienia nic w pokoju, który należał do zmarłego i czeka na własną śmierć, bo uważa, że życie już nie ma sensu, to jest to na pewno powód do niepokoju.
Jeżeli całymi tygodniami analizujemy jakieś nieprzyjemne wydarzenie, które nas spotkało w pracy, wracamy do tego, o czym wszyscy już dawno zapomnieli, a dla nas ciągle jest to treścią życia, nie daje nam to spać po nocach, to także jest niepokojąco przedłużona reakcja.
Trzecim sygnałem, że coś jest nie tak, jest nieodczuwanie emocji. Brak złości wobec ludzi, którzy nas krzywdzą, albo brak poczucia winy. Złość, lęk, smutek, napięcie powinny być sygnałem, że coś jest nie tak, że cos dzieje się źle. Musimy wtedy coś zrobić, żeby to zmienić. Ten, kto nie odczuwa nic, nie jest w stanie odkryć tego, że w jego życiu nie wszystko jest w porządku, nie może się bronić ani zapobiegać temu. Uczucia są po to, żeby nam dawały energię do zwalczania czy unikania zdarzeń, które nas złoszczą czy martwią, albo do powtarzania sytuacji, które nam sprawiają przyjemność.
W tych różnych zdarzeniach życiowych najważniejsi są ludzie wokół nas, którzy pomagają nam uświadomić sobie, że reagujemy w sposób nieadekwatny. Sama rozmowa o problemie z kimś bliskim daje ulgę – a jak spada napięcie, to wraca rozum. Oczywiście taka forma radzenia sobie nie wszystkim wystarcza i pomaga. Są osoby, które nie pójdą do innych, bo się wstydzą, nie mają zaufania, boją się, że inni nie zrozumieją ich, że będą przeciwko nim. Wtedy jedyną formą pomocy jest specjalista.

Trzy filtry zdrowia
Poczucie pesymizmu jest wrodzone? Nie, to bierze się z wychowania, z rozwoju. Ludzie uczą się pewnych przekonań o sobie i o świecie. Ktoś, kto wzrasta w rodzinie, w środowisku, w którym dominującym sposobem zachowania jest przekonanie, że nic dobrego się nie zdarzy, przejmuje ten sposób myślenia. Natomiast w otoczeniu w którym osiągnięcia są najważniejsze, rodzi się myśl, że jeśli stale nie ma sukcesów materialnych, zawodowych, osobistych, to jest to nieszczęście. A ponieważ nie można przez cały czas wygrywać, natychmiast u takiego człowieka pojawia się myśl, że jest do niczego. W związku z tym reaguje smutkiem, rozpaczą, przerażeniem. Takie skrajne poglądy powodują, że trudno się cieszyć tym, co się osiągnie, np. dostałem 100 złotych podwyżki i zamiast być szczęśliwym myślę, że kolega dostał więcej i że ja też muszę się postarać, by tyle mieć.
Niektóre teorie psychologiczne, chociażby poznawcze, powodują, że większość reakcji emocjonalnych zależy od przekonań na temat siebie i otaczającego nas świata.
Teoria Aarona Antonorskiego wyjaśnia, dlaczego jedni ludzie chorują, a inni nie. Uważa on, że po to, aby być psychicznie zdrowym, trzeba mieć trzy przekonania. Po pierwsze, trzeba uważać, że świat jest zrozumiały. Oznacza to, że człowiek wie, dlaczego coś się zdarza, że to nie przypadek. Za każdym razem znajduje uzasadnienie, a nie sądzi, że to właśnie jego los pokarał. Druga bardzo istotna myśl, to przekonanie, że ma się wpływ na swoje życie. To zapobiega temu, co w psychologii określa się jako wyuczoną bezradność. Trzecia rzecz – najtrudniejsza do wytłumaczenia, choć wszyscy o tym wciąż mówią, to przekonanie, że nasze życie ma sens. Co to znaczy? Oznacza to, że wszystko co dzieje się w naszym życiu przynosi nam radość i satysfakcję. A jeśli zdarza się coś przykrego, próbujemy nadać temu sens, czyli wyciągnąć wnioski po to, żeby zapobiegać takim zdarzeniom albo przygotować się na doświadczenia z nich wynikające.

Wrażliwcy
System nerwowy Ludzi wrażliwych reaguje silniej na słabsze bodźce. To jest wrażliwość fizjologiczna. Osoba skoncentrowana bardziej na sobie, także może odbierać nawet drobne zdarzenia jako zagrażające jej, przerastające możliwości poradzenia sobie z nimi.
Są dziesiątki sposobów, których uczymy się przez całe życie, które pomagają kontrolować, modyfikować czy opóźniać nasze reakcje. Jednak wpływ wychowania, środowiska, jest bardzo ważny. Jeśli ktoś nigdy nie słyszał żadnych uwag krytycznych, to oczekuje od otoczenia tylko pozytywnych ocen. Więc kiedy spotka się z krytyką, to oczekuje od otoczenia tylko pozytywnych ocen. Ktoś, kto miał całe życie z górki i nagle napotyka trudności, jest bardziej bezradny.

Grupa ryzyka
Są ludzie, którzy bardziej niż inni narażeni są na zaburzenia nerwicowe. Taką grupę stanowią ludzie z negatywnymi doświadczeniami, najczęściej z okresu dzieciństwa. Dzieci niekochane, odrzucone, wyrastają na ludzi, którzy czują się samotni, niepotrzebni. Tego, czego doświadczyli od swoich najbliższych, będą spodziewali się od innych. Dominuje u nich nieufność, niska samoocena, wysoki poziom lęku i zagrożenia, ale także żal, złość i niechęć wobec otaczających ich ludzi i świata.


Dorota Gontarz
Psycholog
Tel. 3270821256
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.