Czas wolny - Nasz Swiat
07
Wt, grudzień

Krioterapia to coraz popularniejsze leczenie zimnem. Pod wpływem niskich temperatur organizm człowieka reaguje mobilizacją. Pobudzona zostaje naturalna ochrona immunologiczna, nieco rozleniwiona dobrymi warunkami życia, w cieple wspomaganym antybiotykami. Zabiegów dokonuje się w specjalnych komorach zimna lub miejscowo, zamrażając chore miejsce.

Ale nieco lżejsza, możliwa do zastosowania w domu „krioterapia” nie jest wymysłem naszych czasów. To tylko powrót do dawnych metod mających na celu niemodne dziś hartowanie organizmu. Pozostałości to nie tylko zalecania chłodnych kąpieli lub wstąpienie do klubu morsów. Okłady z zimnej wody stosujemy przy migrenach, krwawieniach z nosa, opuchliznach z powodu bólu zęba, udarach cieplnych i słonecznych oraz przy wstrząśnieniu mózgu. W tzw. zespole niespokojnych nóg wystarczy czasem stanąć bosymi stopami na bardzo zimnej powierzchni (wystarczy 2-3 minuty), by poczuć ulgę.

Metoda księdza Kneippa
O zbawiennym wpływie zimnych okładów pisał już w połowie XIX wieku ks. Sebastian Kneipp, proboszcz z Wörishofen w Niemczech. Zależnie od schorzeń Kneipp zalecał kąpiele, okłady, polewanie i obmywanie wodą o temperaturze wyższej lub niższej od naturalnej ciepłoty ciała. Wśród wielu innych zabiegów proponował także chodzenie boso po mokrej trawie, świeżym śniegu i bardzo zimnej wodzie. Był autorem kilku książek, dzięki którym możemy niektóre zabiegi poznać i wykonywać w domu. Najprostszym jest codzienna kąpiel, koniecznie zakończona zimnym prysznicem.

Na co pomaga zimna woda?
Na pewno da ulgę nogom z żylakami, a może nawet spowolni ich powstawanie, zmniejszy bóle w chorobach stawów, pobudzi przemianę materii, co ureguluje zaburzenia ukrwienia tkanek, zmniejszy skłonność do przeziębień, katarów. Zimne okłady wysychające można w domu stosować na plecy i klatkę piersiową przy przeziębieniach. Mają także działanie uspokajające. Chłodna woda zmniejsza napięcie mięśni. W lecie albo późną wiosną możemy wykonać niektóre zabiegi nad brzegiem jeziora lub morza. Trzeba tylko pamiętać, że po potraktowaniu ciała i bolących miejsc chłodem, należy potem owinąć się ciepło i rozgrzać. A po brodzeniu założyć skarpetki i buty.

www.kobieta.interia.pl

Złagodzą ból, obniżą poziom cholesterolu, a nawet pomogą w walce z alkoholizmem. Mowa o ziołach, które nie tylko dodają potrawom smaku, ale mają również właściwości lecznicze.

Niektóre z nich używane są przez ludzi od tysięcy lat. Inne stosunkowo niedawno zadomowiły się w naszych kuchniach i apteczkach. Wszystkie cieszą się zainteresowaniem naukowców, którzy coraz częściej zaczynają je badać pod kątem działania terapeutycznego. Zioła i inne rośliny mogą być równie skuteczne, jak tradycyjne lekarstwa, a ich stosowanie nie musi powodować negatywnych skutków ubocznych tłumaczy dr Robert Lee, dyrektor medyczny Continuum Center for Health and Healing przy nowojorskim Beth Israel Medical Center.

Oto lista pierwszych pięciu z dziesięciu, po które warto sięgnąć w trosce o zdrowie. Trzeba przy tym pamiętać, że niektóre z nich mogą wchodzić w interakcje z pewnymi lekarstwami, np. przyjmowanymi przez osoby cierpiące na depresję czy cukrzycę. Dlatego warto w tej sprawie skonsultować się z lekarzem. I jeszcze jedno: nie należy przekraczać zalecanej dawki. Więcej wcale nie znaczy lepiej. Zioła w nadmiarze również potrafią zaszkodzić.

Andrographis
Rośnie w wilgotnych, zacienionych miejscach w Indiach, na Sri Lance, w Pakistanie i Indonezji. Zioło to było chętnie używane przez chińskich medyków. Zasłynęło jako środek łagodzący przebieg infekcji górnych dróg oddechowych, tj. zapalenia zatok, bólu gardła czy kataru. Ale badania opublikowane na łamach pisma „Phytomedicine” dowodzą, że Andrographis paniculata (bo tak brzmi jego pełna nazwa) zmniejsza również poczucie zmęczenia i bezsenność.

Cynamon
Jedna z najstarszych przypraw świata. Wzmianka o niej znalazła się już 2700 roku p. n. e. w chińskiej księdze zielarskiej. Uważana była także za afrodyzjak. Badania naukowców niemieckich wykazały, że codzienne zażywanie wyciągu z cynamonu może zmniejszyć o 10 procent poziom cukru we krwi osób z cukrzycą typu 2.  Z innych prac wynika, że przyprawa ta charakteryzuje się także właściwościami obniżania poziomu cholesterolu i trójglicerydów. Dla uzyskania podobnego efektu należy zażywać do 6 g ekstraktu cynamonu dziennie. Ale uwaga: przekroczenie tej dawki może być niebezpieczne.

Czosnek
Zawiera aż 70 aktywnych fitoskładników, a więc substancji o właściwościach prozdrowotnych. Jedną z nich jest allicyna, która nie tylko nadaje mu charakterystyczny zapach, ale również hamuje wzrost bakterii, grzybów i pasożytów. Zażywanie czosnku może obniżać ciśnienie krwi i zapobiegać udarom. Badania, które cztery lata temu ukazały się w „American Journal of Clinical Nutrition” wykazały, iż częste sięganie po czosnek obniża także ryzyko rozwoju raka jajnika i jelita grubego. Najlepsze efekty daje zjadanie świeżego czosnku uważa dr James A. Duke, autor książki „The Green Pharmacy”. Osoby, które nie lubią jego zapachu, mogą przyjmować czosnek w kapsułkach.

Dziurawiec
Nazywany jest ziołem św. Jana, a to z racji swoich żółtozłotych kwiatów, które 24 czerwca (w dniu urodzin Jana Chrzciciela) kwitną ponoć szczególnie obficie. Nie brakuje badań potwierdzających jego właściwości przeciwdepresyjne i przeciwlękowe. Choć skuteczny bywa jedynie w umiarkowanych stanach chorobowych. Podnosi stężenie melatoniny w organizmie, dzięki czemu reguluje również rytm snu i czuwania. Dla poprawy nastroju i rozwiązania problemów ze snem powinno się zażywać suplementy dziurawca zawierające co najmniej 0,3 procenta hyperycyny (aktywnego składnika tego zioła) na kapsułkę.

Uwaga! Dziurawca nie należy stosować w słonecznym czasie, ponieważ może wywołać uczulenie. Dlatego zaleca się spożywanie dziurawca w okresie jesienno-zimowym, kiedy jest mniej słońca i ciało jest mniej wystawione na jego ekspozycję. Dziurawiec musi być także stosowany bardzo ostrożnie, gdyż używanie go przez okres większy niż 6 tygodni osłabia oczy.

Imbir
To remedium na wszelkie dolegliwości żołądkowe, bez względu na to, czy ich przyczyną jest ciąża, choroba lokomocyjna czy chemioterapia. „Imbiru używały w tym celu nasze babcie” -  mówi Suzanna M. Zick, badaczka z University of Michigan. Jego działanie polega na blokowaniu efektu serotoniny, która jest produkowana przez mózg i żołądek, kiedy odczuwamy mdłości. Ale zapobiega również wytwarzaniu wolnych rodników, które mają swój udział w podobnych dolegliwościach. Działanie imbiru było testowane wśród uczestników rejsu statkiem po wzburzonym morzu. Okazało się, że przyjmowanie 500 mg tego środka co cztery godziny było równie skuteczne co zażywanie popularnego leku na chorobę lokomocyjną. A w dawce 940 mg był nawet bardziej efektywny niż środek z apteki.
Kolejna piątka suplementów zdrowia, już za tydzień!

(info-internet, D.B.)

fot. Wikipedia

W dalekowschodnim lecznictwie zdrowie przedstawiane jest przez równowagę: yin - yang oraz pięć elementów, żywiołów. Jest to intelektualna rama chińskiej mądrości i naukowego myślenia szczególnie w takich dziedzinach, jak biologia, medycyna, przyroda. Według tej teorii należy postrzegać równocześnie wszystkie organy w ciele, wówczas łatwiej zrozumiemy trapiące nas choroby.

Choroba jest postrzegana jako zakłócenie równowagi yin - yang lub pięciu elementów spowodowanych przez emocje, ciepło lub zimno i inne czynniki. Chińska terapia zależy od dokładnego rozeznania źródła zakłócenia balansu. Dobry chiński lekarz nie ma problemu z postawieniem diagnozy, które energie dominują w ciele, a których jest brak. Obserwują: cerę, język, mocz, kał, badają puls na nadgarstku. Chiński lekarz tylko na podstawie badanego pulsu dokładnie powie kobiecie w ciąży czy urodzi chłopca czy dziewczynkę. Zespoły yin: zimno, ciemny kolor, niski głos, słaby oddech, słaby puls. Zespoły yang: gorąco, jasne kolory, dźwięczny głos, dobry oddech, szybki, zdecydowany puls. Również budowa ciała sugeruje, jaki rodzaj energii nosi w sobie człowiek. Budowa ciała, fizjologia, zmiany patologiczne są przewodnikami do ustalenia leczenia.

Leczenie polega na wyrównaniu równowagi dwóch energii: yin - yang. Medycyna chińska podaje zioła przeznaczone na zimno albo gorąco. Zioła na zimno i wilgotno są klasyfikowane jako yin, są o smaku gorzkim, kwaśnym, słonym. Zioła na gorąco i suchość są nazywane yang, są o smaku mdłym, słodkim. Medycyna chińska reguluje problem nierównowagi energetycznej przez składniki żywnościowe, ważne jest, w jaki sposób odżywiają się osoby z yin i z yang.

Leczniczy symbol
Ludzkie ciało jest ograniczoną całością i istnieje ograniczony związek pomiędzy wszystkimi tkankami i strukturami. Jednak w tym samym czasie każdy z nich może podzielić się na przeciwne aspekty: albo yin albo yang. Znany symbol yin - yang reprezentuje chińską starożytną medycynę podobnie, jak w medycynie zachodniej kaduceusz - symbol dwóch węży, symbol DNA.

Symbol yin - yang, czarno biały kształt, intencja dwóch źródeł energii o nazwie yin (żeńska), yang (męska), które powodują wszystko co się na świecie stało! W rzeczywistości nie są ani zupełnie białe ani czarne lecz jedno jest pewne, nie mogą istnieć bez siebie. Choć yin jest czarne, pasywne, zimne, kieruje w dół, yang - aktywne, gorące, jasne, silne, wszystko rozszerza, to jednak tylko w jednej parze dwie sobie przeciwne energie powodują, że wszystko może się zdarzyć. Rzeczy mogą się rozszerzyć i skurczyć, zmienić temperaturę z zimnej na gorącą, z gorącej na zimną. Starożytni chińscy mędrcy mówili: yin i yang są fundamentem wszechświata. To jest podstawa całego stworzenia. Dwie przeciwne energie dają rozwój i rodzicielstwo, są korzeniami życia i śmierci.

Droga do zdrowia

W celu uzdrowienia choroby należy poszukać źródeł yin - yang. Jeśli yang jest zbyt silne, a yin zbyt słabe w kontekście życia - mężczyzna (yang) i kobieta (yin) - życie mężczyzny będzie silne lecz zbyt gorące, przytłaczające. Tak samo w przypadku kobiety, kiedy będzie zbyt silna tak samo będzie zimna. Zimno rani ciało, a gorąco szkodzi duchowi. Gdy dusza jest ranna, w ciało będzie wnikał silny ból, będzie obrzęk. I tak, kiedy w ciele pierwszy pojawi się ból, a obrzęk jako drugi można wywnioskować, że dusza robi szkodę ciału. Kiedy obrzęk pojawi się pierwszy, a ból jako drugi, można powiedzieć, że dysfunkcja ciała uszkodziła duszę.

Idąc dalej za mądrością chińską rozpatrujemy pięć elementów i cztery pory roku. Dlaczego są cztery sezony i różne skoki temperatury? Umiejętność utrzymania własnych mocy na zimno - gorąco, suchość - wilgoć i wiatr da człowiekowi długie życie.

Człowiek posiada pięć wnętrzności, które żyją w jego klimacie - radość, złość, współczucie, smutek, strach. Emocje radości i gniewu są szkodliwe dla ducha, podobnie jak zimno i gorąco uszkadza ciało. Gwałtowna złość wyczerpuje yin, nadmierna radość wyczerpuje yang. Kiedy człowiek puści za mocno swoje emocje na przeciwne bieguny życie przestaje być bezpieczne. Yin - yang powinny być postrzegane w równym stopniu.

I tak kiedy yang jest silniejszy ciało jest gorące, zamykają się pory ciała, taki człowiek zaczyna sapać, staje się niespokojny i gruby. Mocno ucierpi jego żołądek, będzie miał duży problem z układem pokarmowym. Silniejszy yang może przetrwać ciężkie zimy, ale lato będzie dla niego czasem udręki. Gdy yin jest mocniejsze ciało jest zimne, gorzej znosi zimę, ale za to latem czuje się dobrze.

Poszukiwanie balansu
Aby wybalansować yin - yang należy poznać siedem urazów i osiem zalet, wówczas można wznieść obie energie do harmonii. Jeśli ktoś nie zna tej wiedzy jego życie będzie skazane od początku na rozkład. W wieku 40 lat zmniejszy swoją witalność o połowę, starci swoją młodzieńczą sprawność, cały czas wszystko będzie się pogarszało. W wieku 50 lat ciało robi się ciężkie, uszy dobrze nie słyszą, oczy nie widzą jasno. W wieku 60 lat energia yin spada do bardzo niskiego poziomu i rozwijają się różne choroby.

Ci, którzy słuchają starych mądrości zachowują dobre ciało, słuch, wzrok i mają jasne wizje. Ich ciała pozostają lekkie i mocne. Mimo, że się starzeją pozostają pełnosprawne i energiczne. Są zdolne do sprawowania władzy nad ciałem, duszą, i innymi rzeczami. Są radośni, pełni godności i spokoju. Wiedzą, że cokolwiek w życiu robili spełnili swój obowiązek, chociaż życie dobiega końca to jednak się nie kończy. Nadal obserwują siebie, służą swoim doświadczeniem.

Yin - yang są bardzo stare, pojawiły się w I-Ching, w „Kronice wiosen i jesieni”. Cechują różne rzeczy i zjawiska kosmiczne lub ludzi różnego charakteru, czyli ludzkie postawy lub jeszcze więcej - ich wewnętrznych energii. Aby ciało było zdrowe musi posiadać swoją równowagę. Człowiek powinien wybrać odpowiednią żywność, pielęgnować psychiczną równowagę w celu uzyskania ochrony zdrowia i długowieczności.

(info-internet, D.B.)

W dalekowschodnim lecznictwie zdrowie przedstawiane jest przez równowagę: yin - yang oraz pięć elementów, żywiołów. Jest to intelektualna rama chińskiej mądrości i naukowego myślenia szczególnie w takich dziedzinach, jak biologia, medycyna, przyroda. Według tej teorii należy postrzegać równocześnie wszystkie organy w ciele, wówczas łatwiej zrozumiemy trapiące nas choroby.

Dwie energie: yin - yang to manifestacja dwóch biegunów w całej przyrodzie i we wszechświecie, obie muszą być obecne, aby mogło zaistnieć życie. Poprzez doświadczenia dwóch energii możemy zakosztować prawdziwego smaku życia. Utarło się, że należy żyć tylko szczęśliwie, bez bólu. Nawet w starożytności mówiło się „Nie będziesz wiedział, co to jest radość, jeśli nie doświadczysz bólu i cierpienia…” W warunkach równowagi nie możemy zaznać skrajnych emocji: złości, wielkiej radości.

Tradycyjna medycyna chińska rozpoznaje w ciele człowieka subtelny system energetyczny, w którym krąży energia życia (qi). Zbudowany z dwunastu zwykłych meridian: sześciu zimnych - yin i sześciu gorących - yang. Każdy z nich odnosi się do jednego Zangfu (organu). Oprócz wymienionych 12 meridian w ciele znajdują się jeszcze 2 ważne meridiany tzw. nadzwyczajne. Aby lepiej uzmysłowić sobie pojęcie qi i południków (meridian), pomyśl o nich w ten sposób, że są korytami rzek przez które płynie woda i nawadnia grunt. Żywi i utrzymuje przy życiu wszystkie substancje przez które przepływa.

Zachodnia medycyna za głównego żywiciela uznaje układ krwionośny, który również spełnia taką samą rolę, ale w sensie fizycznym. Energia qi jest subtelna i niewidoczna. Jeśli gdzieś na drodze rzeki (meridiany) znajduje się tama (przeszkoda) efekt odżywczy będzie słabszy. Zatrzymuje się prawidłowy przepływ qi. Blokują się inne części ciała, jeśli przeszkoda nie zostanie w porę usunięta rozwija się choroba.
Chińczycy do usuwania takich „tam” stosują akupunkturę wprowadzając igły w punkty akupunkturowe (znajdujące się na meridianach) w celu przywrócenia prawidłowego przepływu energii qi. W medycynie chińskiej istnieje pieć elementów: Wu-Xing, które mają fundamentalne znaczenie dla całego cyklu przyrody, odpowiadają one mapie ciała ludzkiego. Chiński termin Xing oznacza procesy życia jako działanie „jedne w drugim”. W związku z tym pięć elementów przedstawia się jako, np. drzewo, które odżywia ogień. Drzewo zmienia się w popiół, który stanowi wnętrze ziemi. Metal, który jest rozgrzewany przez ogień wytwarza parę wodną, a ta z kolei jest strukturą odżywczą drzew (drewno). Pięć elementów (żywiołów) i ich powiązanie z ciałem ludzkim można zdefiniować następująco…

Ogień (gorąco, wzrost, światło)
Energia zawarta w funkcji serca (yin) i jelita cienkiego (yang). Element ognia wpływa również na procesy uzupełniające organu (yin). Merydian - San Jiao (Triple warmer) jest odpowiedzialny za górną, środkową i dolną część ciała i za obieg płynów w tych obszarach (yang). San Jiao jest odpowiedzialny za najważniejsze gruczoły w organizmie, w tym tarczycy i nadnerczy. Reguluje metabolizm i jest związany z systemem odpornościowym, ale w pracy z energiami. Merydian San Jiao jest aktywowany, gdy ciało i emocje są pod wpływem dużego stresu. Budzi się pod wpływem adrenaliny, kiedy w chwili dużego stresu zaczyna bić mocno serce, następuje silne pompowanie krwi, duża aktywność nerwów. Reakcja stresowa jest zakorzeniona w naszych fizycznych ciałach w celu przetrwania. Wielka radość - stan ponad normalne zadowolenie jest uczuciem, które powoduje brak równowagi w tym elemencie (żywioł ognia).

Ziemia (produkcja, żyzność, wzrost)
Element ziemi odnosi się do żołądka (yang) i śledziony (yin). W żołądku zaczyna się proces trawienia, a śledziona przekształca i transportuje po całym ciele energię z jedzenia i picia. Zamyślenia są emocjami, które powodują brak równowagi w tym elemencie.

Metal (twardość)
Służy jako dyrygent, to element płuc (yin), które poruszają życiową energią w całym ciele i w jelicie grubym (yang), które jest odpowiedzialne za przyjmowanie i rozładowywanie odpadków. Smutek czy żal są tymi emocjami, które zakłócą równowagę w tym elemencie.

Woda (mokra, malejąca, płynąca)
Element wody jest połączony z pęcherzem moczowym (yang) i narkami (yin). Pęcherz otrzymuje, przechowuje i wydala mocz. Wodny metabolizm rozprasza płyny w całym ciele, nawilża, a potem gromadzi w nerkach. Nerki są również magazynem elementu wody i służą jako korzenie energii: yin - yang dla całego ciała. Strach, paranoja są emocjami, które powodują zakłócenie równowagi w tym elemencie.

Drzewo (mocne, zakorzenione)
Elementem drzewa jest wątroba (yin) i pęcherzyk żółciowy (yang). Wątroba magazynuje krew i reguluje sprawny przepływ qi. Pęcherzyk żółciowy jest odpowiedzialny za przechowywanie i wydzielanie żółci. Gniew to uczucie, które powoduje brak równowagi w wątrobie. Niezdecydowanie wpływa na woreczek żółciowy.

Słówko o Zangfu
Jest terminem różnych yin - yang (organów w ciele). Narządy yin nazywa się Zang, natomiast yang nazywa się Fu. Chociaż narządy w medycynie zachodniej mają inne nazwy medycyna chińska określa je w ten sposób sugerując przepływami energii qi i ich odpowiedzialnością. Dwanaście organów w medycynie chińskiej odpowiada 12 meridianom, które są klasyfikowane w zależności od ich funkcji i transportu energii.
Zang składa się z sześciu stałych organów (yin). Należą do nich: serce, osierdzie, płuca, śledziona, wątroba i nerki. Fu składa się z sześciu pustych organów (yang), czyli jelita cienkiego, gospodarki hormonalnej, żołądka, jelita grubego, pęcherzyka żółciowego i pęcherza moczowego.

Źródło: The Polish Observer

Wstydzimy się jej. Traktujemy ją jak wirusa, do którego lepiej się nie przyznawać. Uciekamy przed nią w intensywne, ale powierzchowne kontakty. Samotność. Dlaczego się jej boimy? Czy rzeczywiście jest to stan, z którego nie wynika dla nas nic dobrego?

O samotności pisali poeci, ale nie tylko ich dotyka poczucie osamotnienia. Z badań wynika, że co siódmy Polak czuje się samotny, a 65 % ankietowanych przyznaje, że są takie sytuacje w ich życiu, w których czują się bardzo osamotnieni.

Socjolodzy i psycholodzy zwracają uwagę na to, że żyjemy w coraz większej społecznej izolacji, co może spowodować również większe poczucie osamotnienia. W pogoni za sukcesem, w świecie wymagającym od nas „coraz więcej i coraz szybciej”, być może to właśnie samotność pozwala nam dostrzec siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę i dotrzeć do źródła własnej siły. A wtedy dzieli nas tylko krok od spotkania drugiego człowieka, który również stanął oko w oko ze swoją samotnością.


Samotność może być stanem, który sprzyja odnalezieniu własnej siły, poznaniu siebie, swoich braków i zalet, może prowadzić do niezależności w obcowaniu z otaczającym nas światem i ludźmi. Może być długim, kilkuetapowym procesem.

Pierwszy etap to często odpychanie, uciekanie od własnej samotności, próba zapomnienia o niej poprzez kontakty (nieważne z kim, byle tylko były; to tzw. ucieczka w tłum) lub trwanie w związku uzależniającym z partnerem, matką lub ojcem. Gdy jesteśmy już gotowi spotkać się z własną samotnością, mamy szansę doświadczyć siebie w kilku odsłonach, na kilku płaszczyznach. „… pozwolić narosnąć napięciu między tym, jaka naprawdę jesteś, a tym, jaką cię uczą być. Pracować nad śmiercią starego i narodzinami nowego, opartego na intuicji…”.

Myślę, że jedną z dróg prowadzących do odkrycia nowego „ja” jest długie obcowanie, często w samotności z samym sobą. Poprzez doświadczenie samotności możemy spojrzeć na siebie i otaczający nas świat z dystansu. Im dłużej bronimy się przed nią, walczymy z nią, próbujemy zastąpić różnymi aktywnościami i działaniami – zamykamy się na odkrycie swojej twórczej jaźni.

Drugim etapem jest „wejście w samotność”. Przez jakiś czas będzie nam wtedy towarzyszyć smutek, ból, rozpacz, zniechęcenie, niemoc, brak wiary. Zatrzymując się na tym etapie – bez próby zrobienia następnego kroku – zapraszamy do siebie lęki, obsesje, stany depresyjne, a czasem w ogóle wyłączamy się z życia. Aby zrobić krok naprzód, trzeba zgodzić się na samotność, zaakceptować ten stan, a na koniec pokochać go. Mamy wtedy szansę w pełni pokochać siebie samego.

Każdy w swoim życiu doświadcza samotności. Niektórzy zatrzymują się na pierwszym etapie, tzw. ucieczki w tłum, inni trwają w smutku i lęku, natomiast dojrzały człowiek może dzięki samotności dotrzeć do swojej prawdziwej natury. To początek pracy nad sobą, której celem jest poznanie jasnych i ciemnych stron swojego „ja”. Dopiero wtedy możemy zaakceptować to, że mamy w sobie agresora, dziką naturę, która pozwala atakować, być złym drapieżcą i to wcale nie umniejsza naszego człowieczeństwa. Mam tu na myśli uczucia złości, zazdrości, wykorzystywania, które – gdy uznajemy je w sobie – wyzwalają zachowania ekspresyjne i prawdziwe.

Konfrontacja z negatywnymi uczuciami to szczególne wyzwanie dla osób „ugrzecznionych”, które doświadczają depresji, nerwicy, lęków i obsesji, ponieważ w dzieciństwie obciążono je tzw. powinnościami (przekonaniami, że np. zawsze trzeba być grzecznym, miłym, uśmiechniętym, złość piękności szkodzi, trzeba być twardym, nie wolno płakać, okazywanie uczuć to wstyd). Tkwią w powinnościach i nie wiedzą, jacy są naprawdę. Bycie w samotności odsłania ich prawdziwe „ja”. Gdy je zaakceptują, wyjdą z osamotnienia jako inni ludzie. Zrozumieją, że mogą wyrażać siebie na bardzo wiele sposobów i nie uzależniają swoich reakcji od akceptacji otoczenia. Nasze prawdziwe „ja” daje nam siłę do życia, przeżywania, bycia tu i teraz i co za tym idzie – do prawdziwego bycia z ludźmi i otaczającym nas światem.

Dorota Gontarz
Psycholog
Masz pytanie? Zadzwoń: 3270821265 lub napisz:

dorota.psych(at)gmail.com
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.">

Piękną wiosnę widać już za oknami. Co za tym idzie, niebawem zaczniemy zrzucać z siebie zimowe ubrania. Nasze ciała będą mogły znów cieszyć się promieniami słońca. Nie dla wszystkich jednak cieplejsze dni oznaczają powody do radości.

Dotyczy to szczególnie osób, które borykają się z problemem rozstępów. Zwane po łacinie Striae distensae, rozstępy to nic innego, jak wrzecionowate pasma, występujące najczęściej na skórze ud, brzucha, pośladków i piersi. W przypadku osób uprawiających kulturystykę lub sporty siłowe występują najczęściej od wewnętrznej strony ramion, pod ramionami, na klatce piersiowej, barkach, wewnętrznej stronie ud. Powstają w wyniku nadmiernego rozciągania się skóry i zerwania sieci włókien kolagenowych tworzących skórną strukturę. Można zapobiec ich powstaniu, ograniczać ich poszerzanie się, ale gdy już się utworzą, można jedynie zmniejszyć ich widoczność. Całkowite usunięcie jest możliwe jedynie drogą operacyjną. Do najczęstszych przyczyn powstawania rozstępów zalicza się czynniki hormonalne i zaburzenie funkcjonowania tkanki łącznej. Tyle o problemie pisze na swoich stronach Wikipedia. A co jeszcze powoduje ich występowanie? I jak im zapobiegać, ewentualnie, jak je usunąć?

Rozstępy pojawiają się w chwili, gdy skóra zostaje nadmiernie rozciągnięta na skutek szybkiego wzrostu lub przyrostu wagi ciała. Można im zapobiegać stosując częste (minimum trzy razy w tygodniu) masaże ciała szczotką kąpielową o średniej szorstkości i nakładaniu tłustego kremu, który będzie odpowiadał za ponowne nadanie elastyczności rozciągniętej tkance.

Usuwanie rozstępów to żmudna praca. Jak wiadomo, uszkodzone włókna kolagenowe się nie odbudowują, także całkowite odwrócenie procesu w przypadku rozstępów jest mało prawdopodobne. Można je jedynie zregenerować, aby ich kolor nie był zbytnio czerwony, bądź też siny. Dlatego właśnie tak ważne są masaże ciała przy użyciu na przykład specjalnej kompozycji olejków, w skład których wchodzi kofeina, guarana czy imbir. Często stosuje się także esencje cytrynowe, grejpfrutowe i pomarańczowe. Doskonałą bazę dla nich będą stanowiły olej migdałowy lub z oliwek. Należy pamiętać o racjonalnych dawkach, gdyż nadmiar olejków cytrusowych może prowadzić do poważnych podrażnień skóry. Bezpieczne dla zdrowia kompozycje olejków bez problemów zakupić można w sklepach specjalizujących się w Ayurwedzie. W domowych pieleszach zaś można pokusić się o zastosowanie jednego z szeroko dostępnych na rynku kosmetycznym kremów na rozstępy.

Z problemem tym najlepiej jednak jest walczyć zawczasu. Należy starać się systematycznie przygotowywać skórę do jej ewentualnego rozciągania (ciąża, ćwiczenia gimnastyczne rozwijające różne grupy mięśniowe). Wystarczy prosta kąpiel lub prysznic, po których będziemy nakładać na skórę nawilżające produkty odżywcze. Dla spotęgowania efektu, można dodać do nich kilka kropel kuchennej oliwy. Drobna struktura oliwy sprawia, iż jest ona w stanie przeniknąć przez włókna kolagenowe i nawilżyć je od środka. Podobnie zresztą działa oliwka dla dzieci, chociaż mimo że jest bardzo przyjemna i ma wspaniały zapach, w dalszym ciągu pozostaje produktem syntetycznym, a to nie działa zbyt korzystnie na stan skóry u dorosłych osób. Pamiętaj, jeśli poddałeś się masażowi na bazie jakiegoś oleju nie idź pod prysznic. Oliwa taka wchłaniana jest przez skórę przez następne sześć godzin, dlatego bardzo przyjemnym zabiegiem będzie wspólny masaż oliwą dla ciebie i twojego partnera, który możecie wykonać sami, by potem zapaść razem w kojący sen.

Dorota Bylica

Czerwona szminka w makijażu to jak lakierowane szpilki na cienkim, dziesięciocentymetrowym obcasie w ubiorze. Nie każdemu pasuje i nie jest „do noszenia” na co dzień.

Po pierwsze czerwona szminka bardziej lubi makijaż wieczorowy od dziennego. W jaskrawym świetle dnia czerwony kolor za bardzo rzuca się w oczy, jest zbyt intensywny, a nawet wulgarny. Natomiast w makijażu wieczorowym, który to prezentujemy w sztucznym i a często lekko przytłumionym oświetleniu pubów, dyskotek, kina, itp. jej czerwony kolor traci na intensywności, a także dodaje swoistego „pazura” i charakteru naszej twarzy.

Po drugie, malując usta czerwoną pomadką musimy zrobić to bardzo starannie. Czerwień jest bezwzględna, nie akceptuje pomyłek czyli nierównego konturu, nierównomiernego koloru. Usta muszą być pomalowane perfekcyjnie. Najpierw nakładamy podkład na całą twarz (także na usta), przypudrowujemy go sypkim pudrem, kontur ust obrysowujemy kredką w tym samym kolorze, lub tylko o jeden ton ciemniejszym od pomadki i specjalnym pędzelkiem wypełniamy wcześniej narysowany kontur szminką.

Uwaga: po pomalowaniu ust nie pocieramy ich o siebie w celu lepszego rozprowadzenia pomadki, efekt jest wręcz odwrotny, ryzykujemy wyjście poza kontur koloru i cała praca na darmo. Nadmiar pomadki możemy natomiast usunąć chusteczką higieniczną – przykładamy ją do otwartych ust i delikatnie je zamykamy, a potem ściągamy z nich chusteczkę.

Po trzecie, decydując się na czerwień ust lepiej jest zrezygnować z mocnego makijażu oczu. W tym wypadku efekt makijażu będzie bardziej subtelny, jeśli mocniej podkreślimy tylko usta. Przy czerwonych ustach, oczy proponuję podkreślić beżowo brązowymi (naturalnymi) cieniami, ewentualnie czarnym eyelinerem i dokładnie wytuszować rzęsy.

No i po czwarte uważam, że czerwona szminka nie pasuje tylko kobietom z zaczerwienioną, skłonną do zaczerwienienia skórą twarzy. Taką skórę mają najczęściej delikatne blondynki, choć nie tylko. W czerwieni ust pięknie natomiast wyglądają zarówno śniade brunetki jak i te o porcelanowej, śnieżnej cerze. Ładnie jest w niej także szatynkom, ponieważ czerwony kolor pięknie ożywia ich cerę. Blondynki o chłodnym, skandynawskim typie urody także mogą sobie na nią pozwolić.

Anna Łyczko Borghi

Więcej artykułów…