Czas wolny - Nasz Swiat
07
Wt, grudzień

Mało kto zdaje sobie sprawę, że ta popularna część kobiecej garderoby, którą błogosławią chyba wszyscy mężczyźni i modlą się, by była modna po wsze czasy, liczy sobie ponad pół wieku. Mini-spódniczka dokonała nie tylko rewolucji w modzie, ale i w obyczajowości. Zawdzięczamy ją Mary Quant - brytyjskiej projektantce mody.
 
Quant studiowała rysunek na Goldfish College of Art. W 1955 r. otworzyła butik „Bazaar” przy Kings Road w Londynie, a trzy lata później zaprojektowała spódnicę i wizerunek noszącej ją kobiety, który został spopularyzowany przez słynną modelkę Twiggy, znaną też jako „Chłopczyca”. Ten zestaw, czyli minispódniczka i anorektyczna niemal modelka (nowość w tamtych czasach) zapoczątkował kult szczupłej sylwetki, prowokacji i młodości. Minispódniczka wzbudzała kontrowersje do tego stopnia, że kierownictwo koledżu Św. Hildy na Uniwersytecie w Oksfordzie stwierdziło, że jest to „ubiór dla ladacznic”. Mary Quant ma na swoim koncie również i inne projekty, które na trwałe przeszły do historii mody i nadal inspirują współczesnych projektantów - szorty oraz płaszcze z błyszczących tworzyw sztucznych. Wodoodporny tusz do rzęs to też jej pomysł.
Ideą fixe Mary Quant było tworzenie mody dostępnej dla wszystkich. Mawiała, że w jej sklepach księżne mogą przebierać w ubraniach wraz ze stenotypistkami. I chociaż kolekcje przez nią projektowane nie należały do najtańszych, to i tak znacznie różniły się cenami od kolekcji tzw. wielkich kreatorów mody jak Christian Dior czy Coco Chanel. W 1966 r. Mary Quant otrzymała Order Imperium Brytyjskiego. Na ceremonię wręczenia orderu ubrała się oczywiście w minispódniczkę.
(jm, wikipedia)

Piękno bursztynu to nie tylko niepowtarzalna barwa oraz inne jego walory budowy zewnętrznej, to również nieocenione właściwości zdrowotne i pielęgnacyjne. Bursztyn stosowany jest zarówno w medycynie niekonwencjonalnej, jak i kosmetyce. 

Bardzo popularna jest nalewka bursztynowa, której systematyczne picie może doprowadzić do obniżenia ciśnienia, wspomożenia wydzielania żółci, uspokojenia, hamowania rozwoju bakterii, wstrzymania procesu powstawania zmarszczek, jak i wzmocnienia systemu immunologicznego.

Bursztyn  jest także bardzo często używany w kosmetyce, ponieważ jego aktywność ma wspaniałe właściwości.  Można by wyliczyć kilka:
1. regeneruje skórę,
2. rewitalizuje skórę zmęczoną,
3.pobudza metabolizm wewnątrzkomórkowy,
4. przeciwdziała starzeniu,
5. zapobiega wolnym rodnikom.

Zabieg bursztynowy – ujędrnia i stymuluje ciało
Jest to nietypowy zabieg, który bardzo głęboko odżywia i energetyzuje całe ciało.
Zaleca się je osobom, które:
- utraciły elastyczność skóry,
- utraciły jędrność skóry,
- mają odwodnioną skórę,
- mają zszarzałą cerę,
- utraciły energię i witalność organizmu.

Przebieg zabiegu:
Na wstępie jest naturalnie peeling całego ciała - czyli bursztynowy peeling.
Nakłada się specjalną szpatułką preparat z drobinkami bursztynu, a następnie wykonuje się masaż całego ciała. Potem zmywa się preparat z ciała i następuje kolejny etap zabiegu: nakłada się serum ujędrniająco-odżywcze i pozostawia ten produkt do samoistnego wchłonięcia. Na tak przygotowanym ciele można już wykonać tradycyjny masaż ciepłymi bursztynami (jego technika jest zbliżona do masażu kamieniami). Zabieg kończy się nałożeniem maski bursztynowej i pozostawieniem ciała owiniętego foliowym prześcieradłem na około 20 minut. Po tym czasie nadmiar maski jest ścierany chustkami kosmetycznymi, a całe ciało jest smarowane bursztynowym kremem.

Zabieg bursztynowy i jego aktywne składniki
 W skład bursztynowej maski wchodzą:
- bursztynowy ekstrakt, składnik wysoce regenerujący skórę,
- ekstrakt imbirowy, pobudzający metabolizm,
- algi, wygładzające i dotleniające skórę,
- olej migdałowy, który silnie odżywia skórę i przeciwdziała jej starzeniu,
- guarana, energetyzująca cały organizm,
- borowina, oczyszczającą skórę,
- inne składniki w ilościach śladowych, uzupełniające całą miksturę o niezbędne składniki.
 
Zabieg bursztynowy i jego efekty
 Bardzo odżywczy i ujędrniający zabieg bursztynowy daje natychmiastowe efekty :
- następuje wygładzenie skóry,
- nawilża skórę,
- intesywnie skórę ujędrnia oraz pobudza jej metabolizm.

Zabieg bursztynowy zaleca się stosować 1 raz w miesiącu, a dla osób bardzo zmęczonych zaleca się serie 6 zabiegów 1 raz w tygodniu.

Dorota Bylica

Od czasu do czasu każdy z nas doświadcza różnych nieprzyjemnych emocji, które zakłócają normalny sposób funkcjonowania. Najczęściej są to reakcje na trudną sytuację życiową, chwilowe załamanie wydarzeniami. Ale to jest normalne, że jesteśmy smutni, wściekli, że się boimy. To są ludzkie emocje z którymi sobie radzimy. Jest to dla nas sygnał mówiący o tym, że źle dzieje się w naszym życiu i musimy coś zmienić. Nie ma ludzi zawsze szczęśliwych i nie ma ludzi, którzy są zawsze ze wszystkiego zadowoleni. Tylko w stanach maniakalnych jest takie samopoczucie, ale to też nie trwa długo, bo przeradza się w depresję.

Trzy rzeczy są wyznacznikami granicy między normą, a patologią czy chorobą.
Pierwszy sygnał to sytuacja, gdy przyczyna, która wywołuje określone uczucie, jest nieadekwatna, niedostosowana do siły tego przeżycia. Przykładem może być spotkanie towarzyskie, które ma być przyjemnością, a tymczasem na samą myśl o tym, że masz tam iść, odczuwasz suchość w gardle, pocą ci się ręce, serce bije ci zbyt szybko.
Drugim sygnałem jest czas. Śmierć kogoś bliskiego powoduje rozpacz, silne odczucie straty, załamanie, bezsenność, brak łaknienia, brak chęci do życia. I to jest naturalne, ale jeśli trwa zbyt długo, to znaczy, że coś się z człowiekiem dzieje źle. Jeśli ktoś przez lata ubiera się na czarno na znak żałoby, nie zmienia nic w pokoju, który należał do zmarłego i czeka na własną śmierć, bo uważa, że życie już nie ma sensu, to jest to na pewno powód do niepokoju.
Jeżeli całymi tygodniami analizujemy jakieś nieprzyjemne wydarzenie, które nas spotkało w pracy, wracamy do tego, o czym wszyscy już dawno zapomnieli, a dla nas ciągle jest to treścią życia, nie daje nam to spać po nocach, to także jest niepokojąco przedłużona reakcja.
Trzecim sygnałem, że coś jest nie tak, jest nieodczuwanie emocji. Brak złości wobec ludzi, którzy nas krzywdzą, albo brak poczucia winy. Złość, lęk, smutek, napięcie powinny być sygnałem, że coś jest nie tak, że cos dzieje się źle. Musimy wtedy coś zrobić, żeby to zmienić. Ten, kto nie odczuwa nic, nie jest w stanie odkryć tego, że w jego życiu nie wszystko jest w porządku, nie może się bronić ani zapobiegać temu. Uczucia są po to, żeby nam dawały energię do zwalczania czy unikania zdarzeń, które nas złoszczą czy martwią, albo do powtarzania sytuacji, które nam sprawiają przyjemność.
W tych różnych zdarzeniach życiowych najważniejsi są ludzie wokół nas, którzy pomagają nam uświadomić sobie, że reagujemy w sposób nieadekwatny. Sama rozmowa o problemie z kimś bliskim daje ulgę – a jak spada napięcie, to wraca rozum. Oczywiście taka forma radzenia sobie nie wszystkim wystarcza i pomaga. Są osoby, które nie pójdą do innych, bo się wstydzą, nie mają zaufania, boją się, że inni nie zrozumieją ich, że będą przeciwko nim. Wtedy jedyną formą pomocy jest specjalista.

Trzy filtry zdrowia
Poczucie pesymizmu jest wrodzone? Nie, to bierze się z wychowania, z rozwoju. Ludzie uczą się pewnych przekonań o sobie i o świecie. Ktoś, kto wzrasta w rodzinie, w środowisku, w którym dominującym sposobem zachowania jest przekonanie, że nic dobrego się nie zdarzy, przejmuje ten sposób myślenia. Natomiast w otoczeniu w którym osiągnięcia są najważniejsze, rodzi się myśl, że jeśli stale nie ma sukcesów materialnych, zawodowych, osobistych, to jest to nieszczęście. A ponieważ nie można przez cały czas wygrywać, natychmiast u takiego człowieka pojawia się myśl, że jest do niczego. W związku z tym reaguje smutkiem, rozpaczą, przerażeniem. Takie skrajne poglądy powodują, że trudno się cieszyć tym, co się osiągnie, np. dostałem 100 złotych podwyżki i zamiast być szczęśliwym myślę, że kolega dostał więcej i że ja też muszę się postarać, by tyle mieć.
Niektóre teorie psychologiczne, chociażby poznawcze, powodują, że większość reakcji emocjonalnych zależy od przekonań na temat siebie i otaczającego nas świata.
Teoria Aarona Antonorskiego wyjaśnia, dlaczego jedni ludzie chorują, a inni nie. Uważa on, że po to, aby być psychicznie zdrowym, trzeba mieć trzy przekonania. Po pierwsze, trzeba uważać, że świat jest zrozumiały. Oznacza to, że człowiek wie, dlaczego coś się zdarza, że to nie przypadek. Za każdym razem znajduje uzasadnienie, a nie sądzi, że to właśnie jego los pokarał. Druga bardzo istotna myśl, to przekonanie, że ma się wpływ na swoje życie. To zapobiega temu, co w psychologii określa się jako wyuczoną bezradność. Trzecia rzecz – najtrudniejsza do wytłumaczenia, choć wszyscy o tym wciąż mówią, to przekonanie, że nasze życie ma sens. Co to znaczy? Oznacza to, że wszystko co dzieje się w naszym życiu przynosi nam radość i satysfakcję. A jeśli zdarza się coś przykrego, próbujemy nadać temu sens, czyli wyciągnąć wnioski po to, żeby zapobiegać takim zdarzeniom albo przygotować się na doświadczenia z nich wynikające.

Wrażliwcy
System nerwowy Ludzi wrażliwych reaguje silniej na słabsze bodźce. To jest wrażliwość fizjologiczna. Osoba skoncentrowana bardziej na sobie, także może odbierać nawet drobne zdarzenia jako zagrażające jej, przerastające możliwości poradzenia sobie z nimi.
Są dziesiątki sposobów, których uczymy się przez całe życie, które pomagają kontrolować, modyfikować czy opóźniać nasze reakcje. Jednak wpływ wychowania, środowiska, jest bardzo ważny. Jeśli ktoś nigdy nie słyszał żadnych uwag krytycznych, to oczekuje od otoczenia tylko pozytywnych ocen. Więc kiedy spotka się z krytyką, to oczekuje od otoczenia tylko pozytywnych ocen. Ktoś, kto miał całe życie z górki i nagle napotyka trudności, jest bardziej bezradny.

Grupa ryzyka
Są ludzie, którzy bardziej niż inni narażeni są na zaburzenia nerwicowe. Taką grupę stanowią ludzie z negatywnymi doświadczeniami, najczęściej z okresu dzieciństwa. Dzieci niekochane, odrzucone, wyrastają na ludzi, którzy czują się samotni, niepotrzebni. Tego, czego doświadczyli od swoich najbliższych, będą spodziewali się od innych. Dominuje u nich nieufność, niska samoocena, wysoki poziom lęku i zagrożenia, ale także żal, złość i niechęć wobec otaczających ich ludzi i świata.


Dorota Gontarz
Psycholog
Tel. 3270821256
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Oto kilka praktycznych rad, dzięki którym pobyt w saunie będzie relaksującym, oczyszczającym i przede wszystkim zdrowym przeżyciem.

Omawiając wpływ sauny na nasze zdrowie nie sposób nie wspomnieć o fitosaunie. Jest to kąpiel parowo-ziołowa w cedrowej beczce. Wysoka temperatura pary podawanej w cedrowej beczce otwiera pory w skórze, a mieszanka odpowiednich ziół stymuluje wydalanie toksyn. Gorąca para korzystnie wpływa na skórę poprzez poprawę krążenia krwi. Krew szybciej przepływa przez wszystkie ograny wewnętrzne. Ciało pokrywa się obfitym strumieniem potu. Przez rozszerzone pory do tkanki podskórnej przedostają się lecznicze związki kosmetyków. Zachodzi kompleksowe oczyszczenie ciała oraz odmłodzenie skóry.
Zalecane jest korzystanie z sauny suchej fińskiej dwa razy w tygodniu po godzinie. Kąpieli w saunach wilgotnych (mokrych i parowych) można zażywać znacznie częściej. Jednak zdania na temat czasu przebywania i częstotliwości sesji są podzielone. Zazwyczaj klienci decydują się na godzinne pobyty. Oczywiście podczas sesji powinno się robić krótkie przerwy na schłodzenie ciała.
Innym rodzajem sauny jest łaźnia sucha szafkowa. To tzw. beczka, której budowa przypomina szafkę, gdzie powietrze jest ogrzewane do temperatury 60-80°C. Cechą charakterystyczną tego typu sauny jest nagrzewanie osoby od szyi w dół.

Kąpiel w saunie
Pobyt w saunie za każdym razem jest fascynującym, oczyszczającym przeżyciem. Najlepiej zarezerwować sobie co najmniej dwie godziny, aby nie spieszyć się podczas zabiegu. Zalecane jest powstrzymać się od posiłków na dwie godziny przed pobytem w saunie.
Przed wejściem do sauny należy się umyć i dobrze wytrzeć. Wilgotna skóra utrudnia parowanie. Przed wejściem do sauny nie powinno się nakładać na twarz żadnych kremów czy maseczek. Można to robić po zakończeniu kąpieli, bądź w czasie przerwy. Maseczkę należy jednak zmyć przed kolejnym wejściem do gorącego pomieszczenia.

Do sauny można wejść, gdy temperatura na górnej ławce osiągnie wymagany poziom. Powinniśmy zdjąć wszelkie ozdoby. W saunie ze względów higienicznych zawsze siadamy na ręczniku. Rozgrzewamy się przez około 5-15 min, zwracamy uwagę na klepsydrę, termometr i higrometr! Jak długo jesteśmy - to bardzo indywidualne u każdej osoby, nie należy przesadzać, czasem i 3 minuty to wystarczająco długo. W celu schłodzenia ciała najlepiej gwałtownie polać się strumieniem zimnej wody lub wskoczyć do lodowatego basenu. Przed skokiem i polaniem się wodą powinno się najpierw delikatnie schłodzić okolice serca.

Rozgrzewamy się po raz kolejny przez 10-15 min. Wilgotność zwiększamy poprzez polewanie wodą kamieni leżących na piecu. Zawsze możemy poprawić atmosferę w saunie, dolewając olejki aromatyczne do wody lub polewając kamienie aromatycznymi esencjami.

Schładzając się pamiętajmy, aby najpierw schłodzić okolice serca, a następnie gwałtownie się zmoczyć.
Wypoczywamy - zasłużony odpoczynek po intensywnym poceniu się, może masaż, może moczenie nóg w ciepłej wodzie, przyda nam się chwila odprężenia. Uzupełniamy straty płynów podczas pobytu w saunie wodą mineralną, sokami (np. pomidorowym, który uzupełnia wypocony potas). Podczas kąpieli w parze nie pijemy napoi alkoholowych.
Nie należy zasłaniać wlotu powietrza do sauny (prostokątnego otworu tuż nad posadzką pod piecem).

Sauna to nie tylko odprężenie i relaks - to również duże obciążenie dla organizmu, powodujące wzrost tętna i ciśnienia. Jeśli stan waszego zdrowia jest niepewny, to przed wejściem do sauny należy się skonsultować z lekarzem.

Dodatkowe zabiegi podczas pobytu w saunie
Pobyt w saunie można rozpocząć masażem, który powinien nas zrelaksować. Zastosowanie olejków eterycznych oraz nałożenie na ciało peelingów krystalicznych z płatkami kwiatów w celu złuszczenia i odżywienia naskórka doskonale przygotowuje nasze ciało do wysokiej temperatury i wykorzystuje wszystkie składniki aktywne, które będą zastosowane w kolejnej fazie zabiegu. W kolejnym etapie przygotowywania ciała do wejścia do sauny można zaaplikować maskę termiczną, która jeszcze bardziej nas rozgrzeje i otuli orientalnym zapachem (należy ją zmyć przed wejściem do sauny). Ponadto działanie sauny możemy spotęgować po sesji, nakładając na twarz maseczkę. Rozgrzana skóra z głęboko oczyszczonymi porami szybko wchłonie składniki pielęgnacyjne zawarte w kosmetyku. W przerwie na schłodzenie możemy złuszczyć rozpulchniony naskórek poprzez masaż specjalną rękawicą, na którą warto jest nabrać gruboziarnisty peeling (możemy również sami wykonać kosmetyk, dodając do miodu trochę soli – pierwszy składnik działa kojąco i odżywczo, drugi zaś złuszczy naskórek). Po ostatnim wejściu do sauny warto zetrzeć zgrubiały naskórek ze stóp, umyć spocone włosy i nałożyć na nie maseczkę odżywczą. Gorące powietrze w saunie wysusza włosy, dlatego też warto jest im dostarczyć dodatkowej porcji wilgoci. Kończymy pobyt w saunie chłodnym prysznicem tak, aby domknęły się łuski. Na zakończenie osuszamy ciało ręcznikiem. Po powrocie do domu, gdy już pory skóry się domkną, wsmarowujemy okrężnymi ruchami olejek bądź balsam do ciała.
Zawdzięcza to ona bardzo głębokiemu oczyszczeniu i lepszemu natlenieniu tkanek, ponieważ pod wpływem wysokiej temperatury krew znacznie szybciej płynie nawet w najmniejszych naczyniach krwionośnych.

Pomimo tylu leczniczych efektów (wpływających pozytywnie na naszą urodę i zdrowie), jakie niesie ze sobą pobyt w saunie, nie wszyscy mogą z niej korzystać.

Przeciwwskazania:
1. nadciśnienie (podobno są terapie leczące właśnie nadciśnienie kąpielami w saunie, jednak wskazana jest konsultacja z kardiologiem),
2. choroby serca,
3. zmiany nowotworowe w organizmie,
4. astma.
Wskazania:
1. choroby skóry, trądzik,
2. relaks w czasie rekonwalescencji pooperacyjnej (uzgadniany z lekarzem);
3. choroby stawów, kręgosłupa;
4. bezsenność;
5. zmęczenie;
6. inne.

Dorota Bylica
Masz pytanie? Napisz: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Jesień coraz bliżej, a skoro tak, to czas pomyśleć o witaminach, na których musimy jakoś „dojechać” do wiosny.

Często jesteśmy zbyt leniwi, by ich niedobór uzupełniać jedzeniem owoców i warzyw, dlatego udajemy się do sklepów zielarskich, czy tych ze zdrową żywnością i tam zaopatrujemy się w tzw. suplementy diety. Są to różne „bomby witaminowe” w tabletkach, w proszku, czy w płynie. Wiele z nich pomaga tyle, co umarłemu kadzidło, ale niektóre mogą być niebezpieczne dla zdrowia, albowiem zawierają szkodliwe substancje. Wiele z nich to podróbki. Oferowane są w internecie, ale też w niektórych brytyjskich sklepach, szczególnie w tych bardziej egzotycznych. Dlatego zanim zdecydujemy się na witaminy i minerały w takiej formie, warto zapoznać się z poniższą listą.

Lista niedopuszczonych do obrotu lub sfałszowanych suplementów diety:
1.  Li Da Daidaihua JiaoNang
2.  Lam Our
3.  Fox 125mg
4.  Cobra120
5.  New Vega Vega 100
6.  Jaguar120
7.  Asia Vega Cooper
8.  Vega 100
9.  Kamagra
10. PrefeX-men
11. Ratigra Oral Jelly Orange Flavour
12. Ratigra Oral Jelly Mixed Fruit Flavour
13. Ratigra Oral Jelly Mango Flavour
14. Ratigra Oral Jelly Pineapple Flavour
15. Cypionax Depot
16. Winstorli propionate
17. Tostabol
18. Durabol 200
19. Depot Testabol                            
20. Mastabol
21. Trenabol depot
22. Sivoclair Cream
23. Testobull           
24. Boom
25. Nandrolon
26. Walnut1 Power.  UWAGA! Produkt  szczególnie niebezpieczny
27. Meizitang
28. Viagel Oral Gel
29. Wodibo Capsules
30. Shanghai Regular
31. Shanghai Ultra
32. Super Shanghai
33. Naturale Plus Super
34. Lady Shanghai
35. Blue Steel
36. Hero
37. Jin Bu Huan
38. Vpxl no 1for Man
39. Fu An 

Życie jest procesem zmiany i jeśli chcesz odpowiadać za swoje życie, musisz umieć kierować tymi zmianami. Jedynym, co może ci stanąć na drodze, jest sytuacja, gdy odmówisz sobie wiary we własne możliwości i będziesz postępować zgodnie z tym przekonaniem.

Niestety, wielu z nas wykorzystuje tylko cząstkę swojego rzeczywistego potencjału. Sprzedajemy się tanio, zamiast uświadomić sobie cudowne możliwości i zdolności do uzyskiwania zwiększonych osiągnięć. Zmiana następuje w momencie, gdy człowiek przestaje mówić sobie: „nie potrafię się za to zabrać, brak mi motywacji “, a zaczyna pytać siebie: „jak mogę zrobić to łatwiej?”.
Zwłoka w życiu istnieje, ale nie jest częścią naszej natury. Uczymy się jej, otrzymując nagrodę. Bardzo silnie wpływa na nas to, co dzieje się bezpośrednio po wystąpieniu zachowania. Mózg tworzy połączenie - jest to zasada wzmocnienia. W chwili, w której nie robisz tego, co trzeba zrobić, a decydujesz się na jakiś przysmak, oglądanie telewizji czy cokolwiek innego niż zaplanowane działanie, nagradzasz się za zwłokę. Mózg uczy się przez
powtarzanie i tworzy połączenia od jednego momentu do drugiego. W Neurolingwistycznym Programowaniu nazywamy to kotwiczeniem. Kotwiczysz przyjemniejsze zachowanie, kojarząc je ze zwłoką. Musisz odwrócić ten proces.

W rzeczywistości można rozpoznać cztery typowe style wzbudzania motywacji, pojawiające się, gdy występują kłopoty z przystępowaniem do działania. Któryś z nich może ci się wydać znajomy. Być może nawet kilka, nie wykluczają się bowiem wzajemnie. Niektórzy posługują się wszystkimi czterema, zanim nie odkryją lepszego sposobu.

1. Negatywny czynnik motywujący
Część z nas motywacji dla swoich działań szuka w myśleniu o konsekwencjach, które grożą im w przypadku, gdyby nie podjęli działania. Myślą o tym, że zostaliby zwolnieni, gdyby nie pojawili się w pracy. O tym, jak opuszcza ich rodzina, bo nie byli dość uprzejmi i nie sprawdzili się jako mąż lub żona. Tego typu myślenie nie tylko jest nieprzyjemne, ale także nie stanowi czynnika zmuszającego do wykonania tego, co konieczne w krótkim czasie.
Ten negatywny rodzaj wzbu-dzania motywacji, który można określić mianem „katastroficzny”, może okazać się efektywny w przypadku pewnych ludzi i pewnych zadań. Są takie sytuacje, w których należy zastanowić się nad tym, czego trzeba unikać. Prawnicy na przykład rozważają możliwość porażki i sporządzają dokumenty umożliwiające im później upo-ranie się z problemami, które się mogą wyłonić. Pewien drwal nie miał na swoim koncie żadnych wypadków, ponieważ posługiwał się strategią „trzymania się z dala od nieszczęść”, dzięki czemu cały czas pamiętał o zagrożeniach wynikających z zaniedbania. Jego ostrożność była więc konsekwencją myślenia o tym, czego należy unikać. Warto tak postępować, szczególnie wtedy, gdy skutki mogą być niebezpieczne.
Jednak w codziennych sytuacjach bazowanie na tego typu motywacji łączy się z licznymi stresami i negatywnymi emo-cjami. Ponadto koncentrowanie się na tym, czego powinno się unikać, może przyczynić się do przeoczenia czegoś, co stanowi realne zagrożenie i jest zna-cznie gorsze od tego, czego się obawiamy. Dostrzegając przede wszystkim rzeczy negatywne, nie pozostawiamy sobie zbyt wiele czasu na radowanie się aspektami pozytywnymi.
Wzbogacenie o pozytywną motywację może więc okazać się pożyteczne dla ludzi posługujących się tym typem strategii. Warto włączyć do swego myślenia wyobrażenie pragnienia, przynajmniej na prawach uzupełnienia myśli o grożących katastrofach.

2. Styl wzbudzania motywacji „dyktator”
Dyktator zmusza się do działania, wydając rozkazy stanowczym i nieprzyjemnym tonem. Czasami można w nim rozpoznać głos ojca czy matki, albo innego ważnego autorytetu z przeszłości. Osoby posługujące się taką strategią często używają takich słów jak „MUSZĘ”, „POWINIENEM”. Reakcją na wewnętrzny głos jest w tym przypadku niechęć do zrobienia czegokolwiek. Ujawnia się ona najczęściej odkładaniem spraw na później.
Ktoś, kto bazuje na tego typu motywacji, może ją łatwo zmienić, przekształcając rozkazy w propozycje. Zupełnie inaczej odbiera się przyjemny, kuszący głos, wypowiadający zwroty typu: „byłoby miło, gdybym...”, „warto byłoby...”, „chciałbym...”, które z powodzeniem mogą zastąpić słowa „MUSZĘ” i „POWINIENEM”.

3. Motywacja typu „wyobrażam sobie, jak to robię”
Wielu z nas zamiast myśleć o końcowym efekcie podjętego zadania, wyobraża sobie, jak je wykonuje. Nie mamy wtedy kłopotów z motywacją zrobienia czegoś przyjemnego, ale zabranie się do „ciężkiej pracy” stanowi dla nas olbrzymi problem.
Rozwiązaniem jest tu myślenie o skończonym zadaniu, które winno zastąpić wyobrażanie jego wykonywania. Czasami trzeba pójść krok dalej i zastanowić się nad tym, co  dobrego  niesie  ze  sobą  wykonanie   zadania. Jeśli nic takiego nie znajdziesz, to nie warto się trudzić. Natomiast odkrycie takich właśnie wartości i wyobrażenie ich sobie może zna-cznie ułatwić cały proces.

4. ,,Przytłaczający” styl wzbudzania motywacji
Niektórzy rozpoczynają działanie od wyobrażenia sobie, że do wykonania zadania, które przed nimi stoi, niezbędny będzie ogromny nakład pracy i naturalnie czują się tym przytłoczeni. Może tak być, jeżeli posprzątanie domu jawi się nam jako syzyfowa praca. Jeśli zamierzamy w ciągu miesiąca napisać rozprawę doktorską lub książkę, to wydaje się to niemożliwe. I w końcu przytłoczeni taką wizją nie jesteśmy w stanie nawet rozpocząć zadania i mamy tendencję do odkładania go na później.
Często przydatne może się okazać odsunięcie od siebie obrazu zadania i jego zmniejszenie. To pozwala przywrócić mu jego „właściwe” proporcje. Następnie możesz zrobić coś, co określamy jako rozbicie na etapy (chunking down). Być może pamiętasz stary dowcip: „Jak można zjeść całego słonia”? Odpowiedź brzmi: „Po kawałku”.
Możesz rozpocząć od wyobrażenia sobie zakończonego zadania, po czym „obejrzeć” serię małych kroków prowadzących do jego realizacji. Mogę sobie na przykład wyobrazić cały dom posprzątany, a potem kolejne etapy, które do tego doprowadzą: odkurzanie, mycie okien i podłóg najpierw w jednym pokoju, potem w następnym. Wyobrażając sobie zakończenie każdego z etapów, czuję ochotę zabrania się do wykonania następnego. Teraz zamiast monstrualnego zadania mam przed sobą serię mniejszych, z których każde wydaje mi się możliwe do realizacji. Jeśli je-dnak nadal któreś przytłacza swym ogromem, mogę je jeszcze podzielić.
Proste, prawda? A jednak nie każdy ma na tyle motywacji, aby zastosować się do powyższych wskazówek. Dlaczego? Bo to oznacza, że w twoim życiu zajdą zmiany i nie będzie już miejsca na wymówki. Zawsze też można skorzystać z pomocy profesjona-lnego coacha.
 
Agnieszka Major - psycholog

Obecnie prowadzimy bardzo intensywny tryb życia w mało przyjaznym środowisku. Ale jest miejsce, gdzie można się zrelaksować i nasz organizm oczyścić. Organizm człowieka to system, który sam próbuje się regenerować, jednak takie procesy, jak zanieczyszczenie środowiska, nadużywanie pokarmów wysokotłuszczowych, czy też pokarmów słodkich, wpływają na obniżenie naszej zdolności do samooczyszczania. Często dochodzi do zatrucia organizmu i groźnych zaburzeń w jego funkcjonowaniu. Skutkiem takiego niezdrowego trybu życia jest narastające zmęczenie, apatia, obojętny stosunek do codziennych spraw.

Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że sami się zatruwamy, w związku z czym płacimy duże pieniądze za porady wielu specjalistów i terapeutów, u których szukamy rozwiązania naszych problemów emocjonalnych (depresje, brak energii, znudzenie, brak poczucia radości z życia). Zamiast połykać tony leków psychotropowych, spróbujmy pomóc sobie oczyścić nasz organizm, który sam w naturalny sposób fizjologiczny nie jest w stanie pozbyć się toksyn, gromadzących się w podskórnej tkance tłuszczowej, otaczającej nas niczym pancerz.
Jednym z pomocnych zabiegów może być sauna, która pozwala pozbyć się zbędnych kilogramów i oczyszcza organizm. Sauna to termiczny zabieg, polegający na kąpieli – raz gorącej, a raz zimnej, dzięki której skóra całego ciała oczyszcza się z tłuszczu, łojotoku, martwych komórek. Ponadto skóra zaczyna oddychać i pozwala na lepsze wchłanianie różnych preparatów odżywczych i nawilżających. Sauna doskonale hartuje organizm – wzmacniając nasz układ odpornościowy może również wpłynąć pozytywnie na migreny i niektóre choroby układu oddechowego. Nagrzane powietrze obniża ciśnienie krwi i przyspiesza tętno – to doskonały trening dla układu krążenia i samego serca. Pod wpływem ciepła również wydzielają się tzw. hormony szczęścia (endorfiny, serotonina), które pozytywnie wpływają na nasz nastrój. Sauna oddziałuje bardzo korzystnie na urodę. Po zabiegach skóra staje się gładsza i świeższa. Wypacanie toksyn z organizmu oczyszcza skórę aż po dno porów.

Historia sauny
Finowie są uważani za prekursorów, którzy odkryli niesamowite właściwości gorącej sauny i połączyli dwie techniki: gorącej sauny suchej i gorącej sauny parowej. Pierwsze sauny bardzo różniły sie od wyglądu teraźniejszych pomieszczeń. Na początku były to zimowe jamy mieszkalne, w których znajdowało się kamienne palenisko, czasem zasypywane śniegiem. Wytworzona para ogrzewała całe pomieszczenie. Na początku sauna stanowiła swoistego rodzaju centralne ogrzewanie. Z czasem została ona oddzielona od pozostałych pomieszczeń mieszkalnych.
W starożytnych czasach ludzie wybierali się do sauny bardzo często. Był to pewnego rodzaju rytuał, mający wpływ na duszę i ciało. Rozgrzane kamienie polewane wodą, kłęby pary unoszące się do góry, kontemplacja, zbieranie sił, to cechy sauny, które przyciągały wtedy ludzi z wyższych sfer do łaźni publicznych. Co prawda czasy były inne, ale może warto spróbować jak zadziała sauna na nas.
Obecnie sauna to dobrze izolowane, wyłożone drewnem pomieszczenie. W środku ustawione są kaskadowo drewniane ławy (bez elementów metalowych). Takie ustawienie ław pozwala na zwiększanie temperatury kąpieli dzięki przebywaniu na różnej wysokości.

Rodzaje sauny
Sauny różnią sie między sobą wilgotnością powietrza, temperaturą, jak również przeznaczeniem. Możemy rozróżnić następujące ich rodzaje: sauna sucha, sauna parowa, sauna mokra, sauna na podczerwień, biosauna, caldarium, aromabath. Dodatkowo możemy się spotkać z saunami typu: bania ruska, łaźnia szucha szafkowa, fitosauna.
1. Sauna sucha (fińska, szwedzka) – w jej komorze panuje temperatura od 60°C do 120°C. Wilgotność utrzymuje się w zakresie od 5% do 20%; kąpiel odbywa się w suchym powietrzu (dla porównania w mieszkaniach wilgotność jest na poziomie 30% – 55%). Piec znajdujący się w środku pomieszczenia posiada kamienie, które można polewać wodą, podnosząc tym samym temperaturę oraz zwiększając wilgotność. Tego rodzaju kąpiel wpływa szczególnie dobrze na skórę, jest również bezpieczna dla osób mających problemy z naczynkami krwionośnymi. Pobyt w wysokiej temperaturze możemy sobie umilić, polewając kamienie olejkami aromatycznymi lub przygotowanymi mieszankami ziołowymi, które pomagają się zrelaksować i wpływają korzystnie na organizm oraz skórę. 20-30-minutowy pobyt w takiej saunie pozwala pozbyć się od 300 do 400 kalorii.
2. Sauna parowa (rzymska) – to kąpiel w komorze, gdzie panuje wilgotność rzędu 45% do 50% przy temperaturze od 50°C do 65°C. Budowa tej sauny zbliżona jest do budowy sauny fińskiej, tyle że piec, poza zwykłą funkcją pieca fińskiego, posiada parownik, który można wykorzystać do stosowania kąpieli ziołowych czy aromatycznych. Tego rodzaju sauna dobrze oczyszcza skórę, zmniejsza bóle reumatyczne oraz wdolegliwości dróg oddechowych.
3. Sauna mokra – różni się od wyżej wymienionych saun temperaturą powietrza, od 70°C do 90°C, oraz wilgotnością utrzymującą się na poziomie 25% – 40%, z możliwością dochodzenia nawet do 100%. Przeznaczona jest dla osób, które nie lubią lub nie mogą przebywać w wysokich temperaturach. Nie ma wskazań co do częstotliwości wizyt w saunie mokrej, korzystać z niej można nawet codziennie. Tradycje tego typu sauny sięgają starożytności, zażywali ich Grecy i Rzymianie.
4. Sauna na podczerwień (infrared) – jest to szczególny rodzaj sauny, oddziałującej na ciało promieniami podczerwonymi, które docierając nawet do 4 cm w głąb tkanek powodują silne pocenie się. Taki głęboki masaż termiczny usuwa z organizmu toksyny, kwasy, metale ciężkie i tłuszcze, zwiększa spalanie kalorii. Seanse w saunie na podczerwień są zalecane przy walce z cellulitem, ponieważ ciepło wnika w tym przypadku głębiej w organizm, przez co pocimy się mocniej niż w pozostałych typach łaźni.
5. Sauna sanarium – charakteryzuje się wysoką temperaturą, utrzymującą się na poziomie 60°C, wilgotność powietrza wynosi około 40%. Saunę tego rodzaju zaleca się osobom źle tolerującym wysokie temperatury. Zazwyczaj w sufit pomieszczenia wbudowane są lampy, które swoim światłem oddziaływają na nasz nastrój. Zabieg polegający na sypaniu lodu na rozgrzane kamienie urozmaici nam korzystanie z niej. Powstaje nagle obłok gorącej pary, którą osoba z personelu nawiewa ręcznikiem na osoby siedzące. Ciało przechodzą przyjemne dreszcze, a po zabiegu jesteśmy odprężeni.
6. Caldarium – to typ sauny spełniającej funkcje inhalacyjne. W przyjemnej temperaturze 38°C wilgotna, ziołowa para oczyszcza drogi oddechowe, odpręża napięte mięśnie.
7. Aromabath – to zabieg w temperaturze 45°C w wilgotności dochodzącej do 80%. Para wodna nawilża skórę, zaś olejki eteryczne, którymi się polewa kamienie, poprawiają nastrój.
8. Ruska bania – jest to sauna o konstrukcji drewnianej, na ogół ruska bania przypomina drewniany domek lub altankę, dlatego najczęściej można z niej korzystać w ośrodkach wypoczynkowych. Sercem tego typu sauny jest prawdziwy piec opalany drewnem, w którym podgrzewa się kamienie. Tego typu saunę można porównać do sauny parowej. Panuje tu jednak niższa wilgotność i wyższa temperatura. Właściwą kąpiel rozpoczyna się od nagrzania kamieni. Oczekując na odpowiednią temperaturę, pije się gorące zioła z miodem. Zioła mają wzmocnić efekt oczyszczenia organizmu z toksyn, a także przyspieszają pocenie się. Rozgrzane do czerwoności kamienie polewa się obficie wodą. Zalecane jest kilka sposobów schładzania ciała podczas zabiegu, np. zanurzać się w zimnym baseniku znajdującym się zazwyczaj w drugim pomieszczeniu, czy też nacierać ciało śniegiem. Naprzemienne stosowanie ciepła i zimna hartuje ciało, ma również korzystny wpływ na układ krążenia i układ oddechowy.
Gorące powietrze pobudza mikrokrążenie w skórze, powodując intensywne pocenie się, oczyszcza również nasze ciało z toksyn.                      

Dorota Bylica

 

Więcej artykułów…