Monte Cassino - obraz niszczenia - Nasz Swiat
09
N, maj

Monte Cassino

Rzym, 16 stycznia 2009 - Przed nami coraz bliżej dzień zaplanowanych na 18 maja uroczystości  65. Rocznicy bitwy o Monte Cassino. Przed nami także coraz bliżej dzień, w którym oczy nielicznych pozostałych przy życiu żołnierzy Andersa spoglądać będą na niszczejące groby poległych przed laty kolegów.
Czy taką właśnie wdzięcznością następne pokolenie obdarzy tego dnia swoich bohaterskich przodków, którzy walcząc o wolną Ojczyznę złożyli największą ofiarę na ziemi włoskiej? Trwające od czerwca ubiegłego roku usilne zabiegi w sprawie opracowania planu działań i podjęcia konkretnych kroków mających na celu poddanie generalnemu remontowi i odnowieniu montecassińskiej nekropolii wydają się nie mieć końca, a do obchodów rocznicowych pozostały nam zaledwie 4 miesiące.


Tymczasem, jeszcze 18 października 2008 r. na zebraniu Związku Polaków we Włoszech w siedzibie Konsulatu Generalnego w Katanii, dyskutowno m.in. w kwestii remontu polskiego cmentarza wojennego na Monte Cassino.  Jerzy Adamczyk informował zgromadzonych gości, że sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik obiecuje zakończenie robót przed uroczystościami rocznicowymi.
Zapewnienie o takim scenariuszu wydarzeń oparte miało być również na zobowiązaniu gen. Vittorio Barbato z włoskiego Ministerstwa Obrony, kierującego Urzędem do Spraw Pamięci Poległych na Wojnie, który oświadczył, że prace remontowe wykonywać będą sami Włosi ze względu na ciągły brak regulacji prawnej w formie umowy bilateralnej pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Republiką Włoską.

Zapowiedź wykonania prac remontowych przed uroczystościami w maju bieżącego roku nie ma swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Plan remontu cmentarza wojennego na Monte Cassino ma być rozłożony w czasie, tj. na przestrzeni 2009 i 2010 roku, o czym informował sekretarz Przewoźnik 4 listopada podczas posiedzenia Senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą. Zgromadzeni senatorowie poraz kolejny usłyszeli wypowiedź o lawinie trudności i procedur, jaka wiąże się z podjęciem konkretnych prac remontowych.  Wśród nich minister Przewoźnik już 9 lipca w czasie wcześniejszego posiedzenia Komisji wymieniał m.in. -brak zachowania oryginalnej dokumentacji z budowy cmentarza, - trudności terenowe i klimatyczne, -kłopoty ze stałym utrzymaniem zieleni, -niewłaściwy dobór materiału kamieniarskiego (tj. trawertynu) w czasie budowy cmentarza, -to, że ROPWiM zatrudnia jedynie 40 urzędników, -że Włosi stwarzają przeszkody w zawarciu umowy, - i że jakoby Polonia na ternie Włoch niewłaściwie dba o miejsca pamięci narodowej, a to z kolei ma powodować, że urząd ministra Przewoźnika musi stale wynajmować włoskie firmy do obsługi polskich cmentarzy na terenie Włoch.

Ze swojej strony dodam, że ROPWiM dysponuje dokumentacją z 1945 roku pozyskaną z archiwów brytyjskich, która całkowicie pozwala na przygotowanie kompletnych ekspertyz i kompleksowej dokumentacji technicznej cmentarza na Monte Cassino. Nadmienię również, że z całą listą przeszkód wymienionych przed senatorami, dużo wcześniej poradziły sobie wszystkie pozostałe narodowości mające cmentarze wojenne na terenie Włoch. Więc jakiekolwiek z wymienionych tłumaczeń wydają się tutaj nie na miejscu, bądź mają nas ciągle oddalać od istoty sprawy.
Ciekawe jest także twierdzenie sekretarza Przewoźnika mówiące o braku stworzenia na przestrzeni ostatnich lat odpowiednich warunków, aby prowadzić prace remontowe, co powoduje jednocześnie, że utrzymanie bieżące polskich miejsc pamięci spoczywa jedynie na władzach włoskich.
Warto zadać tutaj pytanie – czy pan minister wie, kto jest odpowiedzialny za przygotowanie tychże warunków? Regulują to wyraźnie zapisy prawne. Odpowiedzialną za stworzenie odpowiedniego pola działań jest właśnie kierowana przez pana Przewoźnika ROPWiM ściśle współpracująca w tych kwestiach z placówkami konsularnymi i Ministerstwem Spraw Zagranicznych.

Jeżeli rzeczywiście sprawy mają taki stały i długoletni obrót to mówimy tutaj o ewidentnej NIEWYDOLNOŚCI POLSKIEGO APARATU ADMINISTRACYJNEGO LUB O NIEKOMPETENCJI I BRAKU SKUTECZNOŚCI ODPOWIEDZIALNYCH OBECNEMU STANOWI RZECZY URZĘDNIKÓW.

Aby lepiej przybliżyć wyjaśnienie twierdzenia wystarczy wybrać się na jakikolwiek z cmentarzy wojennych innych narodowości znajdujący się na terenie Włoch. Czy jest to cmentarz żołnierzy amerykańskich, Wspólnoty Brytyjskiej, czy cmentarz niemiecki, to jest on utrzymywany w nienagannym stanie i na każdym z nich do stałej obsługi zatrudniona jest odpowiednia liczba pracowników. Sprawdzałem osobiście i polecam wizytę porównawczą na jakimkolwiek z wybranych cmentarzy wojskowych innych narodowości – amerykańskim w Nettuno (ponad 20 tyś. poległych), brytyjskich (właściwie Commonwealth-u) w Rzymie, Anzio, czy Cassino lub na cmentarzu żołnierzy niemieckich w Caira (ponad 20 tyś poległych).
Przypomnijmy jednocześnie i podkreślmy, że przy bezpośredniej obsłudze porządkowej polskiego cmentarza wojennego na Monte Cassino zatrudniona jest tylko jedna osoba w wymiarze 2 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu.
Zasadniczo jest tak, że w umowach zawiera się klauzulę o współpracy, a w praktyce zatrudnia się ekipy mieszane składające się z Włochów i rodaków żołnierzy pochowanych na określonym cmentarzu.

Konkludując, wychodzi na to, że kierowana przez sekretarza Przewoźnika ROPWiM nie realizuje stawianych przed nią zadań wobec kompleksu polskich miejsc pamięci na terenie Włoch. Ta sytuacja trwa już długie lata i jak do tej pory nie można uzyskać informacji, co rzeczywiście stoi na przeszkodzie w ostatecznym zawarciu umowy pomiędzy Polską a Włochami?
Kto konkretnie z włoskich urzędników (jak twierdzi minister Przewoźnik) odmawia dopuszczenia do prac remontowych polskich firm remontowo-budowlanych?
Warto byłoby również wiedzieć, kto ostatecznie zadecyduje, kim będą wykonawcy robót remontowych oraz czy te prace i wydatki zostaną wreszcie poddane kontroli?
Tego typu sytuacja wymaga natychmiastowych wyjaśnień, gdyż zgodnie z przyjętym na chwilę obecną planie wydatków mają one sięgnąć nawet 3,5 mln. złotych i dodatkowo, jeżeli chodzi o remont cmentarza w Loreto 3 mln. złotych, mimo że pierwsze poważne prace wykonano tam w 2004 roku.

Sprawa jest oczywiście wielce poważna, gdyż mówimy o wydawaniu znacznych sum z budżetu państwowego, które przechodząc przez ROPWiM trafiają do włoskich pośredników i wykonawców. Ostateczna zaś realizacja i poziom wydatków nie podlegają tymczasem naszej kontroli. Można śmiało stwierdzić, że jak dotychczas przez długie lata środki te były marnotrawione, czego naocznym skutkiem jest stan polskich cmentarzy i pomników na terenie Włoch.
Zwróćmy dodatkowo uwagę, że pod koniec czerwca ubiegłego roku gościła w Warszawie przybyła z Włoch dwuosobowa delegacja (opiekuna cmentarza na M.Cassino i kustosza muzeum Historiale di Cassino) prosząca o kontakt z sekretarzem ROPWiM. Niestety, mimo usilnych starań przez 5 dni nie udało im się spotkać z panem Przewoźnikiem. Na wysłuchanie relacji z niejasności przy finansowaniu robót przez firmy włoskie oraz tragicznego stanu polskiego cmentarza wojennego na Monte Cassino znalazła natomiast czas pani senator Barbara Borys-Damięcka, której przybyli okazali odpowiednie dokumenty potwierdzające przykry stan rzeczy. Widocznie pan minister Przewoźnik nie był nawet zainteresowany wysłuchaniem opinii długoletnich obserwatorów mającej miejsce sytuacji.

Warte wyjaśnienia jest również zamieszczenie 29.10.08r. na stronach ROPWiM oficjalnego ogłoszenia w sprawie prac konserwatorskich i restauracyjnych płaskorzeźby Orła Narodowego na cmentarzu Monte Cassino z określeniem szczegółowych warunków udziału w przetargu i stawianych wymagań. Termin składania wniosków miał upływać  6.11.08r., a czas trwania zamówienia lub termin wykonania określono na 20.12.08 r. I tutaj nasuwa się kolejne pytanie, – jeżeli Polska nadal nie ma urególowanych umową kwestii wykonywania robót remontowych na terenie Włoch, to, na jakiej podstawie ogłoszono przetarg dotyczący remontu rzeźby autorstwa M.Panyszyna z 1945?

Czy właśnie taka jest praktyka realizacji, przez ROPWiM swych zadań i wydatków na terenie Włoch? Jednocześnie przed senatorami sekretarz Przewoźnik 4 listopada stwierdził, że strona włoska nie specjalizuje się w tego typu pracach i nie ma firm, które mogłyby się tym zająć. Jest to kolejne ciekawe naświetlenie istniejącego stanu spraw.  Jeżeli Włosi nie specjalizują się w obróbce i konserwacji kamienia, to, dlaczego przez tak długie lata pobierali płatności płynące z polskiego budżetu za przyjmowanie zleceń i wykonywanie remontów?

Jak widzimy, sprawa żołnierzy Andersa i pozostawionych po nich na wojennym szlaku miejscach pamięci wydaje się nie doczekać rozstrzygnięcia. Czerwony cień PRL-u najwyraźniej przetrwał łagodnie szumną  „przemianę” roku 1989 i nadal  odbija się swym echem ostatniemu pokoleniu patriotów i symbolice narodowej. Przykro to stwierdzić u progu 2009 r., ale taka jest rzeczywistość. Apeluję poraz kolejny – NIE POZWÓLMY, ABY OSTATNI Z NICH, KTÓRZY POZOSTALI, MUSIELI PATRZEĆ NA NISZCZENIE PRZEKAZU POZOSTAWIONEGO DLA NAS I NASTĘPNYM POKOLENIOM.
Panie Ministrze, jak Pan chce zaprezentować pozostałym przy życiu uczestnikom bitwy, rodakom, delegacjom innych narodowości oraz całemu światu polski cmentarz wojenny na Monte Cassino w dniu 18 maja 2009 roku? I w dniu 24 maja, kiedy na Monte Cassino przybędzie Ojciec Święty Benedykt XVI?
Oni tam będą. Będą na apelu poległych, i gdy wiatr poruszy polski sztandar. Oczy żywych i duch poległych będzie skierowany na pana. Niech Pan o tym pamięta, Panie Ministrze.


Krzysztof Piotrowski

Źródło: Nasz Świat nr 2  (16-31 stycznia) /2009

Fot.1 - 9 lipca 2008 r. sekretarz Przewoźnik powiedział przed Senacką Komisją, cyt.: „Wygląd cmentarza na Monte Cassino nie jest zły, a płyty nagrobne i krzyże są w całkiem Dobrym stanie”. (fot. K. Piotrowski).

Fot.2 - Fragment cmentarza Wspólnoty Brytyjskiej w Cassino. (fot. K. Piotrowski).

Archiwum artykułów dotyczących Monte Cassino opublikowanych na łamach „Naszego Świata”:
http://www.naszswiat.net/wiadomoci/37-monte-cassino.html