Mandaty drogowe z Włoch – kiedy nie mają mocy prawnej? - Nasz Swiat
20
N, czerwiec

Ekspert odpowiada

Zdarza się wielu turystom, podróżującym po Włoszech samochodem, bez znaczenia czy swoim, czy tez z wypożyczalni, że wiele miesięcy po powrocie do domu otrzymują mandat drogowy.

Prawie zawsze zaskakują odbiorcę, bowiem najczęściej jest tak, że nie otrzymał on żadnej notyfikacji w dniu wystawienia.

Wynika to z faktu, że większość drogowych mandatów z Włoch pochodzi z dwóch wykroczeń, na które kierowcy nie są przygotowani: po pierwsze „fotoradary” (nota bene bardzo dobrze znane w Polsce),  po drugie wjazd do tzw. „ZTL”, czyli obszarów ograniczonego ruchu, takich jak centra miast, gdzie poruszanie się autem możliwe jest tylko dla mieszkańców i służb publicznych.

We Włoszech, to właśnie cudzoziemcy otrzymują najczęściej mandaty za tego typu wykroczneia i większość z nich jest całkowicie nieświadoma złamania przepisów, albowiem  obszary objęte ograniczeniami ruchu są oznaczone trudnymi do interpretacji znakami drogowymi (zazwyczaj jest to po prostu skrót "ZTL"), a wiele fotoradarów usytuowanych jest w miejscach, gdzie dopuszczalna prędkość jest bardzo niska, i pełnią bardziej role „pułapki”, niż prewencji dla poprawy bezpieczeństwa na drogach.  Ponieważ ww. naruszenia są wykrywane przez kamery, mandat przychodzi na polski adres zazwyczaj kilka miesięcy później.

Co zrobić gdy otrzymamy juz mandat, a wraz z nim polecenie zapłaty?

Od wszystkich kar można się odwołać, zarówno w organach bezpieczeństwa publicznego (takich jak policja czy carabinieri), jak również w sądzie. Ale szanse na wygranie apelacji nie są zbyt duże, z jednej strony dlatego, że organy administracyjne anulują swoje własne czynności tylko w przypadku oczywistych błędów, a po drugie, często jest niemożliwym, by znaleźć na to dowody.

Znacznie większe szanse na uznanie odwołania od grzywny mamy wówczas, gdy mandat przyszedł zbyt późno, po upływie określonego przez prawo terminu.

Byłoby wskazane, żeby wszczynać postępowanie odwoławcze tylko w wyżej wymienionych przypadkach, w przeciwnym razie trzeba po prostu zapłacić grzywnę w ciągu 60 dni od otrzymania powiadomienia, ponieważ po upływie tego terminu grzywna się podwaja.

Mandaty wystawione za granicą, jednakże nie wydają się do końca zgodne z wymogami legalności, zarówno w odniesieniu do treści, jak i sposobu doręczania.

Przykładów jest wiele, ale te najbardziej uderzające to:

- mandat doręczany jest za pomocą zwykłego listu (wymagana jest forma listu rejestrowanego/poleconego)
- dokumenty napisane są w języku angielskim (wymagane jest tłumaczenie na język urzędowy kraju odbiorcy)
- zawiadomienie o grzywnie wystawione przez prywatną firmę (wymagane jest aby zawiadomienie było wystawione przez organ publiczny)
- dokumenty, które nie wskazują czynności dokonanych przez organ wystawiający (wymagany raport oficera policji bądź tez innej jednostki, która wystawia mandat)
- wezwanie do zapłaty które zawierają jedynie datę i numer mandatu (wymagane jest, aby dołączony był również sam mandat).

W tych, i wielu innych przypadkach akt taki jest nieważny i nie ma mocy prawnej.

Biorąc to pod uwagę, można całkowicie zignorować żądanie zapłaty, przynajmniej do czasu kiedy otrzymamy ponowne wezwanie tym razem sporządzone poprawnie, przez upoważniony do tego organ i w określonym przez prawo terminie.

Czasami, aby zakończyć całkowicie sprawę czy to z urzędem czy to też z firmą upoważnioną do ściągania tych należności, warto jest podjąć formalne działania w celu umorzenia wymierzonej grzywny.

W ten sposób zjedzenie dobrej, włoskiej pizzy nie staje się zbyt drogie.

Avv. Antonio Vellini - master(at)studiovellini.it
apl. adw. Anna Krystowaska - adr(at)studiovellini.it