Na drinka do zielonego smoka czy do płaczącej wdówki - Nasz Swiat
29
Śr, czerwiec

Włochy

Gdyby ktoś zaprosił was w Como na drinka, mówiąc: Vieni, ti offro da bere al Drago Verde (chodź, postawię ci coś do picia u Zielonego Smoka)...nie róbcie sobie zbyt dużych nadziei, bo oznacza to, że wasz znajomy jest kompletnie bez grosza.

Otóż Comaschi lubią sobie czasem zażartować z nowych przybyszów i zaprosić was na piazza Cavour, gdzie jest taki dość szczególny bar dei poveri, czyli „bar dla biednych” - żeliwna fontanna przedstawiająca małego smoka (niegdyś może i zielonego), z którego pyska tryska strumieniem zimna orzeźwiająca woda. Mieszkańcy, tak jak i turyści, zmęczeni gorącem, chętnie przystają tu latem, aby się trochę odświeżyć...nie ma jak dobra zimna  woda za darmo!

Podobne zaproszenie na drinka „ufundowanego” przez urząd miasta można usłyszeć także w Mediolanie: Dai, andiamo a bere al bar del drago verde, paga il Comune! Stojące na placach fontanelle, czyli żeliwne fontanny nazywane są tutaj vedovelle („wdówki”), bo nieprzerwanie wylewają wodę, jak łzy niepocieszonej wdowy. Powód jest jak najbardziej praktyczny: w spływającej  nieustannie wodzie  nie tworzą się niebezpieczne bakterie. Woda jednak wcale się nie marnuje, spływa do oczyszczalni, a następnie jest używana do nawadniania terenów rolniczych.



W samym Mediolanie jest ok. 500 takich fontann wody pitnej, przy czym ta najstarsza, z brązu, znajduje się na środku Piazza della Scala i pochodzi z lat dwudziestych XXw. Wszystkie inne pochodzą z lat 30-tych i są już wykonane z żeliwa. Vedovelle mierzą półtora metra wysokości, po drugiej wojnie światowej zostały pomalowane na ciemno-zielony kolor, i często mają  kranik w formie głowy smoka. Stąd właśnie wzięła się ich druga potoczna nazwa: drago verde (zielony smok).

Z myślą o turystach, którzy bardzo sobie cenią szeroki dostęp do wody pitnej we Włoszech, powstała nawet strona internetowa www.fontanelle.org, gdzie na zakładce mappa fontanelle znajdziecie dokładną ilość fontanien i ich lokalizacje na mapie w większych włoskich miastach.

Agnieszka B. Gorzkowska