Kompromitacja i nadzieja - Nasz Swiat
01
Śr, grudzień

Sport

Wisła Kraków poniosła kolejną masakryczną porażkę w Lidze Europejskiej. Legia zachowała twarz, wygrywając w ostatniej minucie mecz na własnym boisku. Jeśli polskie drużyny nadal będą tak postępować, to o jakichkolwiek sukcesach polskich klubów na arenie międzynarodowej, powinniśmy jak najszybciej zapomnieć.

Przegrana 1:4 z Twente Enschede w wyjazdowym spotkaniu 2. kolejki fazy grupowej Ligi Europejskiej to kolejne „osiągnięcie” Wisły. Jedyną bramkę dla krakowskiego zespołu, który wciąż pozostaje bez punktu w tych rozgrywkach, strzelił Dudu Biton.

Źle było od początku. Gospodarze w pierwszych czterech minutach mieli trzy dobre okazje. Dwukrotnie bardzo bliski pokonania Siergieja Pareiki był Marc Janko. Krakowianie wytrzymali jednak napór gospodarzy i w 9. minucie niespodziewanie wyszli na prowadzenie po świetnej indywidualnej akcji Bitona zakończonej pięknym strzałem z dystansu. Ale jak się okazało, były to „miłe złego początki”, bowiem Holendrzy rzucili się do odrabiania strat i w 32. minucie wyrównali. Tuż przed przerwą drugą bramkę dla Twente strzelił Marc Janko. Wisła w pierwszej połowie poza strzeloną bramką miała jeszcze jedną znakomitą okazję, ale piłka po uderzeniu głową przez Bitona, minimalnie minęła słupek bramki Twente. W drugiej połowie „Wiślacy” mieli dwie dogodne okazje do zmiany wyniku, ale pierwszy strzał był niecelny, a drugi celny, ale zbyt słaby. W 57. minucie  padła trzecia bramka dla Twente, a 23 minuty później - Wiśle strzelono czwartego gola.

Znacznie lepiej zaprezentowała się Legia Warszawa, zasłużenie wygrywając z Hapoelem Tel-Awiw 3:2. Po słabej pierwszej połowie nabrali odpowiedniego rytmu, sukcesywnie spychali Izraelczyków do obrony, aż w końcu udało im się zaatakować nie tylko efektownie, ale i efektywnie. Najpierw ładnym golem Ljuboja pokonał Apoulę. Rybus dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a Serb bardzo ładnie wyskoczył do nadlatującej piłki. Kolejne akcje to znów groźne ataki piłkarzy z „elką” na piersi. Nie załamał ich nawet gol strzelony przez Lalę. Byli konsekwentni do samego końca. Opłaciło się! Po raz kolejny Legia udowodniła, że potrafi odrobić straty i zdobyć punkty w europejskich pucharach. Zwycięstwo nad Hapoelem daje nadzieje na awans do następnej rundy LE. (jj)

www.thepolishobserver.co.uk