Polonia włoska opłakuje śmierć Marzanny Stępień i jej córeczki Letizii - Nasz Swiat
07
Wt, grudzień

Włochy

Marzena Stępień i jej córeczka Letizia we wspomnieniach społeczności polskiej w Arezzo.

 

Spacery, wycieczki rowerowe, kontakt z naturą - to były momenty, jakim Marzena poświęcała swój wolny czas. Zawsze pełna entuzjazmu, pomysłów i przede wszystkim emanująca radością,  radością, którą przekazała swojej ukochanej córce Letizii - dziesięcioletniej dziewczynce pełnej energii i chęci do życia, zawsze chętnie służącej pomocą i radą swym rówieśnikom.

To właśnie ta chęć niedzielnego popołudnia, 31-ego stycznia, nakazały jej, jak to miała w zwyczaju, wyjść na popołudniowy spacer.

Ten ich ostatni wspólny spacer…

Mąż został w domu, starając się odciążyć Marzenę w jej domowych obowiązkach i ułatwiając jej niedzielny spacer. Chciałby jego ukochane kobiety mogły zaczerpnąć świeżego powietrza, spędzić razem kilka chwil po długim i pełnym zajęć tygodniu. Następnego dnia Letizia miała znaleźć się w szkolnej ławce, a Marzena rozpocząć swój tydzień w pracy, którą znalazła po długich poszukiwaniach i z której była niezwykle zadowolona. Miała już zaplanowany pobyt w Polsce na sierpniowy urlop, który w pracy został już jej przyznany..

Niestety wszystkie projekty, marzenia, plany legły w gruzach w jednej chwili. Tej tragicznej chwili, która zabrała nam je obie..

Ten mini car prowadzony przez kierowcę w stanie nietrzeźwym zabrał społeczności polsko-włoskiej dwie osoby tak ważne, tak kochane i tak pełne życia.

Marzena była założycielką Ludoteki Polskiej w Arezzo. Cały swój czas poświęcała dzieciom, zawsze gotowa do współpracy, otwarta na nowe projekty rozwoju. To ona miała zawsze ‘’teczkę’’ pełna nowych pomysłów i to ona wierzyła nawet jak wszyscy wokół niej poddawali się, tracąc wszelką nadzieję.

Pamiętam karnawał w ubiegłym roku - nie mieliśmy żadnego pomysłu i czasu na jego zorganizowanie, więc postanowiliśmy  o nim nawet w ludotece nie wspominać, myśląc że dzieci na pewno go będą świętować w gronie przyjaciół, z rodziną, bądź z klasami we włoskich szkołach.

I tak by zapewne było, gdyby nie Marzena!! Pojawiliśmy się na zajęciach przekonani o tym, że Odbędą się jak zwykle, bez żadnego konkretnego planu karnawałowego. Jakież było zaskoczenie i radość dzieci, gdy po wejściu do szkoły zobaczyły CLOWNA!!!! Tak Clowna, czyli ich ukochaną Panią Marzenkę, która w kapitalnym przebraniu, z czerwonym nosem, Letizią z uśmiechem przy Jej boku, witała dzieci zadając im pytania z zakresu wiedzy o Polsce, o jej zwyczajach.



Tylko ona potrafiła to zrobić!! Miała przy tym woreczek polskich krówek, które miały być nagrodą za poprawne odpowiedzi i pociechą, bądź stymulacją na poprawę.

Będziemy ja zawsze taką pamiętać: uśmiechniętą, pełną pomysłów, entuzjazmu, miłości do bliźniego, która zaraziła nie tylko swoją córkę Letizię, ale i wszystkie osoby, które miały z nią bliższy kontakt.

Dzieci będą zawsze pamiętać Letizię, która pozostanie w ich sercach, i która na pewno jest aniołkiem w niebie.

To ona i jej mama pomogą nam realizować projekt, jakiemu Marzena dała początek, w który obydwie dużo wniosły i który my chcemy kontynuować.

Na pewno ich obecność w niebie odbije się echem, podobnie jak pobyt tu na ziemi, który dał nam tyle dobrego i nauczył tak prostych wartości, jakimi są miłość, wiara i poświęcenie dla słusznego celu. Zatem "śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą’".

Zostaniecie na zawsze w naszych sercach. Będziemy realizować Wasz projekt.

‘’Exegi monumentum aere perennius’’….

Zaczniemy od nadania Waszego imienia naszej szkole.


Społeczność polska w Arezzo

autor: Ewa Kwiatkowska

Zdjęcia z Ludoteki: nadesłane przez E. Kwiatkowską

Foto-kolaż w nagłówku redakcja Naszego Świata. Źródła zdjęć: arezzoora.it, corieredelarezzo.corr.it.

Zobacz także: Wideo relacja z ostatniego pożegnania Marzeny Stępień i jej córki Letizii